Galaxy S7 vs iPhone — recenzji część II

21 kwietnia 2016

Artykuł i zdjęcia: Michał Szklanowski
Test jakości JPEG i korekta: Łukasz Gurbiel

Niedawno Samsung pokazał światu swojego nowego flagowca — Galaxy S7, a także jego większego brata — S7 Edge. W drugiej części naszej recenzji Michał Szklanowski przygląda się wywoływaniu plików RAW oraz możliwościom składowania i obróbki zdjęć, porównując je do tych dostępnych na iPhonie.

Wprowadzenie

Test Samsunga Galaxy S7 składa się z dwóch części:

  1. Część I — test aplikacji aparatu oraz jakości robienia zdjęć.
  2. Część II — test obróbki zdjęć i wywoływania plików RAW (ten artykuł).

W pierwszej części skupiliśmy się na S7 jako aparacie fotograficznym. Opisaliśmy jego możliwości wykonywania zdjęć w różnych warunkach oświetleniowych. Natomiast druga część artykułu poświęcona jest temu, co dzieje się, kiedy zdjęcie jest już zrobione. A więc składowaniu i obróbce fotografii.

W kwestii formalnej

Sprzęt wykorzystany do testów jest prywatną własnością autora artykułu. Opinie i stwierdzenia zawarte w tekście są oparte na własnych testach autora — mogą się więc różnić od innych testów przeprowadzonych w profesjonalnych laboratoriach na zlecenie gazet i/lub innych firm zajmujących się badaniem sprzętu.

Zapis zdjęć

S7 zapisuje zrobione zdjęcia w standardowym folderze DCIM, znajdującym się w katalogu głównym systemu plików — w pamięci wewnętrznej albo na karcie SD. W ustawieniach aplikacji aparatu (Settings -> Storage location) można zmienić miejsce zapisu zdjęć.

Nazwa samego folderu jest zwykle zgodna z nazwą aplikacji, która zapisuje zdjęcia; przykładowo, systemowa aplikacja aparatu lokuje zdjęcia w /DCIM/Camera, a aplikacja firmy trzeciej Camera-FV5 w /DCIM/100_CFV5.

Screenshot_20160322-220326

Lista plików w folderze DCIM/Camera

Wewnątrz folderu Camera mamy listę plików ze zdjęciami. Systemowa aplikacja aparatu robi doskonałą robotę podczas nazywania plików — od razu wiadomo kiedy zdjęcie było zrobione.

Np. 20160322–220326.jpg oznacza zdjęcie wykonane 22 marca 2016 roku, o godzinie 22:03:26.

Jeżeli robimy zdjęcia w trybie ciągłym, to znaczy więcej niż jedno zdjęcie na sekundę, to na końcu nazwy pojawia się numer porządkowy, np. 20160322–220326-001.jpg. Oczywiście te informacje mamy też zawarte w metadanych zdjęcia (nagłówek EXIF), ale standardowa przeglądarka zdjęć (Gallery) nie wyświetla informacji z EXIF.

Na plus telefonu S7, jako urządzenia z Androidem, można uznać fakt, że zgłasza się ono jako dysk po podłączenia do komputera z systemem Windows. W przypadku Maca trzeba zainstalować aplikację Android File Transfer, która odpala się automatycznie po podłączeniu smartfona i pozwala na transfer zdjęć.

Co na to iPhone: iPhone nie posiada systemu plików dostępnego dla użytkownika. Natomiast aplikacje do wykonywania i edycji zdjęć mogą poprosić o dostęp do systemowej galerii zdjęć. W galerii tej, a dokładnie w rolce aparatu, aplikacje mogą zapisywać nowe fotografie, w formatach JPG, PNG lub TIFF. Zdjęcia mogą być też dodawane do dodatkowych folderów, np. folderu o nazwie aplikacji (np. Snapseed). Po podłączeniu do PC iPhone zgłasza się jako dysk. Po podłączeniu do Maca, użytkownik może wybrać której aplikacji użyje do zgrania zdjęć (standardowo jest to wbudowany w system program Photos).

Werdykt: Powiedziałbym że remis. Oba smartfony inaczej podchodzą do obsługi składowania i zgrywania zdjęć. Tak naprawdę wszystko zależy od naszych indywidualnych preferencji.

Jakość zapisywanych plików JPG

Testując jakość zdjęć zapisywanych przez S7, poprosiłem o pomoc grupowego kolegę — Łukasza Gurbiela. Łukasz swego czasu — na łamach Fotokomórkomanii — analizował jakość zapisu fotografii w różnych programach do obróbki zdjęć, więc poprosiłem go o fachową opinię na temat JPEGów produkowanych przez systemową aplikację aparatu w S7. Oto co napisał:

Postanowiłem wziąć “na warsztat” dwa zdjęcia w formacie JPEG, wykonane przez Michała na potrzeby pierwszej części testu. Jedno z nich wyszło z testowanego Samsunga Galaxy S7, a drugie powstało dzięki iPhone’owi 6. Nie ma znaczenia, jak wyglądają te fotografie — wszystkie pliki w każdym z tych smartfonów są zawsze zapisywane w ten sam sposób.

Do przyglądnięcia się obu JPEG’om użyłem programu JPEGsnoop, który pozwala na dosyć dogłębne zbadanie ich różnych parametrów. Wszystkich zainteresowanych podstawami teoretycznymi odsyłam do artykułu wspomnianego kilka akapitów wcześniej.

Co wykazał JPEGsnoop? Ano wykazał właściwie jedną bardziej znaczącą różnicę pomiędzy JPEG’ami z iPhone’a i Samsunga. Nie wnikając w szczegóły, na jednym z etapów kompresji obrazu do pliku JPEG następuje rozdzielenie informacji o jasności i kolorze poszczególnych pikseli. Algorytm zastosowany przez koreańskiego producenta bierze pod uwagę więcej danych o kolorze (próbkowanie w trybie 2x1) od tego użytego w urządzeniu z USA (próbkowanie w trybie 2x2). Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że w praktyce różnica w wyglądzie zapisanych zdjęć nie będzie raczej widoczna. Prezencja fotografii zrobionych dwoma różnymi aparatami fotograficznymi, w dodatku o różnych rozdzielczościach, zależy od tak wielu parametrów, że przypisywanie różnic w jakości tych zdjęć trybowi próbkowania koloru podczas kompresji do JPEG’ów byłoby naciąganiem faktów.

Dla mnie remis — chociaż w teorii delikatną przewagę ma Samsung Galaxy S7. Dla porządku dodam, że oba smartfony kompresują zdjęcia w bardzo zbliżonym stopniu (według JPEGsnoop: Approx quality factor dla iPhone’a 6 to ponad 95, a dla S7: 96).

Przeglądanie zdjęć

Samsung dostarcza systemową aplikację do przeglądania zdjęć — Gallery. Od moich kolegów z Grupy Mobilni fotografujących smartfonami z Androidem wiem, że większość użytkowników Androida posługuje się alternatywnymi aplikacjami do obsługi galerii zdjęć, takimi jak np. QuickPic Gallery, ale dla potrzeb tego testu postanowiłem sprawdzić, co potrafi wbudowana aplikacja galerii.

Tak więc po pierwsze — do galerii zdjęć możemy przejść bezpośrednio z aplikacji aparatu, po wciśnięciu ikony galerii, lub przesuwając palcem z prawej na lewą stronę ekranu. Z kolei z galerii możemy przejść bezpośrednio do aplikacji aparatu wciskając ikonkę z aparatem. Tak więc da się szybko, w obie strony, przeskakiwać między galerią a aplikacją aparatu.

Jeżeli telefon był wcześniej zablokowany, to w galerii dostępne mamy oczywiście tylko zdjęcia zrobione w obecnej sesji, a nie całą galerię.

Screenshot_20160410-205919

Aplikacja galerii zdjęć w S7

Zdjęcia przeglądać możemy w kilku trybach:

  • widok osi czasu — zdjęcia są pogrupowane dniami. W tym widoku widzimy także geolokalizację zdjęć, jeżeli została ona zapisana w zdjęciach, a także mamy możliwość szybkiego przenoszenia się w czasie dzięki specjalnemu mechanizmowi przewijania (prawa strona ekranu);
  • widok albumów — aplikacja proponuje kilka standardowych albumów, takich jak Camera (dla rolki aparatu), Screenshots dla zrzutów ekranu, czy też Downloads dla zdjęć ściągniętych z internetu, ale pozwala też na dodanie własnych albumów. Aplikacje firm trzecich także mogą dodawać takie albumy, więc mój widok zawiera już albumy utworzone np. przez Lightrooma i Snapseeda;
  • widok zdarzeń (Events). Aplikacja próbuje być inteligentną i sugeruje tytuły wydarzeń np. Wycieczka do zamku w Chęcinach. Średnio jej się to udaje, trzeba przyznać;
  • widok kategorii. Tutaj zdjęcia mam pogrupowane za pomocą ich typu, np. Images (normalne zdjęcia), Videos, Burst shot (zdjęcia wykonane w trybie ciągłym), Panorama, Selfie oraz zdjęcia, na których Samsung próbuje rozpoznać obiekt: np. Scenery, Food czy Flowers.

Zdjęcia możemy także przeszukiwać, bazując na ich metadanych, np. według czasu wykonania, kategorii (typie), zdarzenia czy geolokalizacji.

Fotografie zrobione w trybie ciągłym są “zwijane” do jednego obrazka. Po kliknięciu na niego widzimy całą serię ujęć i możemy wybrać to najlepsze. Aplikacja próbuje nam w tym pomóc, zaznaczając jej zdaniem te najbardziej udane (najlepiej oświetlone, najostrzejsze) zdjęcia za pomocą ikony korony.

Co na to iPhone: Aplikacja Photos na iPhonie zachowuje się bardzo podobnie do galerii w S7. Mamy tam do wyboru kilka trybów przeglądania, wyszukiwanie zdjęć po metadanych, foldery. iPhone nie próbuje rozpoznać rzeczy na zdjęciu, więc automatycznie stworzone foldery odnoszą się głównie do typów zdjęć np. Selfie, Panorama, Video itp. Jeden mały plusik na rzecz aplikacji iPhona to możliwość łatwego usuwania niepotrzebnych kadrów wykonanych w trybie ciągłym. Po wejściu do grupy takich zdjęć i zaznaczeniu kilku, aplikacji pyta, czy zostawić wszystkie ujęcia, czy tylko tych kilka zaznaczonych. A drugi plusik to tryb przeglądania za pomocą kolekcji, gdzie możemy łatwo przeskoczyć pomiędzy widokiem dziennym, miesięcznym i rocznym.

Werdykt: Remis, z bardzo leciutką przewagą na rzecz iPhona, ale w gruncie rzeczy remis.

Edycja zdjęć

Aplikacja galerii ma też proste możliwości edycji zdjęć. Zacznijmy od Auto Adjust, które jest uniwersalnym narzędziem poprawiającym zdjęcie w trybie całkowicie automatycznym.

Screenshot_20160410-212503

Edycja zdjęcia na S7, moduł Adjustment

Po wciśnięciu na ikonę edycji mamy do dyspozycji następujące możliwości:

  • Adjustment — pozwala na wyprostowanie i przycięcie zdjęcia. Są dostępne różne formaty (4:3, 16:9 itp.). Ciekawostką jest opcja wycięcia dowolnego elementu ze zdjęcia (o dowolnym kształcie);
  • Tone — możemy tutaj dostosować jasność (Brightness), kontrast (Contrast), nasycenie barw (Saturation), odcień (Hue) oraz temperaturę barwową zdjęcia (Temperature);
  • Effects — to zestaw filtrów, którymi możemy zmienić kolorystykę zdjęcia. Dostępne mamy tutaj 48 darmowych filtrów oraz 5 płatnych (pochodzących od Samsunga, a także różnych innych producentów). Można regulować intensywność zastosowania filtru w zakresie od 0 do 100. Można także dowolnie posortować listę filtrów tak, aby te najczęściej używane były na jej początku;
  • Drawing — wątpliwej jakości narzędzie do… rysowania po zdjęciu. Jeżeli ktoś się lubi bawić w ilustracje albo ma Samsunga Galaxy Note, gdzie do dyspozycji jest rysik, to może być to przydatne. Jak dla mnie — całkowicie bezużyteczna funkcja w aplikacji galerii;
  • Add image — pozwala na dodanie dodatkowego zdjęcia na aktualnym zdjęciu. Jeżeli mieliście nadzieję na łączenie zdjęć w kreacje z rodzaju “double exposure”, to nic z tego. Nie ma wsparcia dla trybów przenikania ani maskowania obrazów, więc to kolejna bezużyteczna funkcja.

Aplikacja galerii pozwala na niedestrukcyjną edycję fotografii. Zmiany nie są zapisywane w samym zdjęciu, co pozwala na łatwe cofnięcie jakichkolwiek modyfikacji w późniejszym czasie.

Co na to iPhone: edycja zdjęć za pomocą aplikacji galerii na iPhonie jest bardzo przemyślana. Przykładowo moduł prostowania i przycinania zdjęć ma automatyczne prostowanie linii horyzontu (bardzo przydatne). Filtrów do dyspozycji jest niestety tylko 8 i tej listy nie można rozszerzyć, ale można wykonać edycję w aplikacji firmy trzeciej z poziomu galerii, z wynikiem zapisanym do rolki aparatu. Moduł samej edycji składa się z trzech inteligentnych suwaków: Light, Color i B&W, które można rozwinąć na zestaw bardziej złożonych suwaków regulujących pojedyncze parametry:

  • Light: Exposure, Highlights, Shadows, Brightness, Contrast, Black Point;
  • Color: Saturation, Contrast, Cast (odpowiednik Hue w S7);
  • B&W: Intensity, Neutrals, Tone, Grain.

Inteligentne suwaki działają w taki sposób, że przesuwamy jednym suwakiem, np. Brightness, w prawo, a program na podstawie konkretnego zdjęcia decyduje których suwaków użyć do zmiany wartości. Jeżeli zaczynamy rozjaśniać zdjęcie, na początku pracuje głównie suwak Shadows, a dopiero potem całość zdjęcia zaczyna się rozjaśniać. Bardzo ciekawe rozwiązanie, pozwalające na szybką korektę np. ekspozycji zdjęcia.

Werdykt: Aplikacja galerii w iPhonie ma zdecydowanie lepsze wbudowane możliwości edycji, plus możliwość korzystania z dowolnej ilości aplikacji firm trzecich z poziomu edycji zdjęcia. tym sposobem wygrywa w tym konkretnym teście.

Co to są zdjęcia RAW?

Zanim zaczniemy dyskusję o wsparciu dla zdjęć RAW w S7, warto przypomnieć czym one są i po co je robimy.

W plikach RAW zapisane są nieprzetworzone dane z sensora aparatu. Każdy bit informacji, każdy foton, któremu udało się uderzyć w powierzchnię sensora. Nic nie jest wyrzucane. Dzięki temu pliki RAW mają szereg interesujących właściwości, które są wykorzystywane w fotografii profesjonalnej. Między innymi:

  • możliwe jest ustawienie balansu bieli po zrobieniu zdjęcia;
  • można odzyskać szczegóły zarówno z cieni jak i ze świateł, nawet jeżeli zdjęcie zostało niedoświetlone lub prześwietlone.

Profesjonalni fotografowie zawsze fotografują w RAW. Dlaczego? Dlatego, że format RAW naprawdę wiele wybacza. Niedoświetliłeś zdjęcie — nie ma problemu. Suwaczek Shadows załatwi sprawę. Przepaliłeś niebo albo jasne elementy w zdjęciu: suwaczek Highlight przychodzi z pomocą. Źle ustawiłeś balans bieli — i to możesz skorygować w cyfrowej ciemni Lightrooma albo Camera RAW na swoim PC.

Dzięki zapisie w formacie RAW jesteśmy w stanie uzyskać większą rozpiętość tonalną zdjęcia — to znaczy większy zakres pomiędzy najciemniejszymi a najjaśniejszymi partiami fotografii. Z tego też powodu fotografując w RAW rzadko masz potrzebę sięgania po tryb HDR, ponieważ rozpiętość tonalna jest większa z definicji.

Od wersji 5.0 Android wspiera robienie zdjęć w trybie RAW. Te możliwości wykorzystują niektórzy producenci sprzętu z Androidem, m. in. Samsung. Poniżej przyjrzymy się praktycznemu zastosowaniu fotografii RAW na sprzęcie mobilnym. Zakładamy, że zdjęcia zarówno robimy i jak i edytujemy na smartfonie.

Zapis zdjęć w formacie RAW

Jeżeli aplikacja aparatu pracuje w trybie RAW, to do folderu z fotografiami zostają zapisane dwa zdjęcia: plik JPG oraz plik DNG, z dokładnie taką samą nazwą. Plik JPG może być oglądany przy wykorzystaniu systemowej galerii zdjęć, ale do otwarcia pliku DNG potrzebujemy jednej ze specjalnych aplikacji. O tym za chwilę.

Na szczęście aplikacja systemowa aparatu nie wprowadza żadnego dodatkowego opóźnienia pomiędzy podglądem (JPG) a właściwym zdjęciem (RAW), natomiast część aplikacji firm trzecich robi i zapisuje dwa oddzielne zdjęcia (RAW i JPG), więc ich treść może różnić się w zależności od dynamiki fotografowanej sceny. Taki feler ma np. Camera-FV5.

Dodam jeszcze, że jeżeli aparat robi zdjęcia w trybie ciągłym, to są one zapisywane tylko w formacie JPG.

Jedno zdjęcie w formacie RAW zajmuje ok. 24MB przestrzeni dyskowej. Tak więc ta sama scena zapisana w postaci JPG zajmuje od 10% do 15% miejsca koniecznego do zapisania jej w pliku DNG.

Mała kalkulacja: zakładając, że mamy do dyspozycji kartę microSD o pojemności 32GB, możemy zapisać na niej 1365 zdjęć DNG lub aż 9362 zdjęć w formacie JPEG!

Co na to iPhone: w iPhonie nie jest możliwy zapis zdjęć w żadnym z formatów RAW. Można natomiast zapisać zdjęcie w pliku TIFF, przez co unika się utraty jakości spowodowanej kompresją JPEG. Natomiast informacje ze zdjęcia utracone podczas początkowej obróbki zdjęcia przez system nie mogą być odzyskane.

Werdykt: Wyraźne zwycięstwo S7 (oraz innych telefonów z Androidem implementujących interfejs Camera2 pozwalający na zapis zdjęć RAW).

Przeglądanie zdjęć w formacie RAW

Zrobiliśmy zdjęcia, więc chcielibyśmy je przejrzeć, aby ocenić które z nich są dobre i nadają się do publikowania. Tutaj niestety zaczynają się spore schody.

Otóż wbudowana aplikacja galerii w ogóle “nie rozumie” plików RAW. Po prostu ich nie pokazuje. Tak jakby nie istniały. Wiele innych alternatywnych galerii np. QuickPic zachowuje się zupełnie tak samo.

Aplikacje typu menedżer plików, takie jak np. File Manager HD, pokazują sam plik na liście, ale nie potrafią go odczytać. Znalazłem tak naprawdę tylko dwa programy które radzą sobie z przeglądaniem plików RAW.

Jednym z nich jest File Viewer. Jest to bardzo prosty menedżer plików, ale posiada możliwość podglądu plików RAW w formacie DNG. Niestety nie na liście, więc taki plik nie będzie widoczny jako ikonka zdjęcia, a tylko jako nazwa, ale po jego otworzeniu mamy podgląd. Podgląd jest bardzo ubogi, np. zdjęcie nie jest prawidłowo obracane (zgodnie z pozycją aparatu podczas robienia zdjęcia), ale lepsze to niż nic.

Druga aplikacja to Adobe Lightroom. Tak, wiem że to Adobe, i tak, wiem, że Creative Cloud kosztuje i tak dalej. Ale być może nie zdajecie sobie sprawy, że od niedawna, żeby używać Lightrooma lokalnie na swoim smartfonie, nie trzeba mieć subskrypcji Creative Cloud.

Tak więc to, co zrobiłem, to ustawiłem Lightrooma na tryb automatycznego dodawania nowych zdjęć do jego indeksu, i teraz wchodząc do Lightrooma, mam możliwość podglądu całej mojej galerii, zarówno zdjęć w formacie JPEG, jak i tych w formacie RAW (pliki DNG). Czy Lightroom spisuje się podobnie dobrze podczas edycji zdjęć w formacie RAW? O tym za chwilę.

Wielki minus dla Lightrooma za to, że dodając zdjęcia do swojego indeksu tworzy ich kopie. Tak więc potrzebujecie dwa razy tyle miejsca na Wasze zdjęcia. Jeszcze nie znalazłem sposobu na dobre obejście tego problemu. Jednym ze sposobów może być dodawanie do indeksu Lightrooma np. tylko zdjęć RAW.

Co na to iPhone: Jak wyżej. Wbudowana galeria iPhona nie obsługuje żadnego formatu RAW. Niektóre profesjonalne aplikacje odczytują wewnętrznie format RAW, ale jak wspomniałem wcześniej, aparat telefonu nie jest w stanie takich zdjęć zapisać.

Werdykt: Jeszcze jeden punkt dla S7, ale tak naprawdę obsługa przeglądania plików RAW jest słabiutka. Honor ratuje Lightroom, ale to aplikacja firmy trzeciej i do tego duplikuje bardzo duże pliki RAW.

Edycja zdjęć w formacie RAW

Galaxy S7 w trybie RAW zapisuje dwa zdjęcia: JPEG’a i plik RAW w formacie DNG (Digital Negative). Plik JPEG zawiera także nieobrobione zdjęcie (bez żadnych przeróbek). Głównie do podglądu.

W systemie Android są dostępne dwie dobre aplikacje do edycji plików RAW: SnapseedLightroom. Sprawdzimy jak spisują się one podczas edycji tych samych zdjęć w formacie RAW i JPEG.

Lightroom

Lightroom (producent: Adobe) każde zdjęcie traktuje oddzielnie. Tak więc jeżeli zaimportujecie JPEG’a i DNG, które są tym samym zdjęciem (tylko w różnych formatach), to dla Lightrooma będą to dwa różne obrazki.

Pod przyciskiem Add Photos kryje się całkiem przyjemny interfejs dodawania zdjęć, w którym zdjęcia DNG otrzymują małą, łatwą do zauważenia plakietkę, więc łatwo odróżniają się od zdjęć w formacie JPEG.

Screenshot_20160414-192609

Import zdjęć do Lightrooma

No dobrze. To zacznijmy testowanie. Na pierwszy ogień pójdzie zdjęcie “przepalone”, gdzie światła są prawie całkowicie białe. Będziemy tutaj mimo wszystko próbowali odnaleźć w tej bieli jakieś szczegóły.

Screenshot_20160413-174545

Wersja JPEG zdjęcia RAW — bez przeróbek

Pierwsze zdjęcie to wersja JPEG zdjęcia RAW — bez przeróbek nie wygląda to dobrze. Pochmurny dzień — ten scenariusz doskonale znamy. Całe niebo jest jedną wielką “lampą” i zwykle wychodzi na zdjęciach jako biała przepalona przestrzeń.

Spróbujmy odzyskać szczegóły poprzez manipulację suwaczkiem Highlights:

Screenshot_20160413-174613

Wersja JPEG zdjęcia RAW — Highlights na -100

Co tutaj się stało? Ano, troszkę szczegółów udało się nam odzyskać, ale większość przepaleń pozostała. Przyblakły trochę, jednak dalej nie widać żadnych detali chmur. Spróbujmy wziąć na warsztat to samo zdjęcie, lecz w formacie DNG:

Screenshot_20160413-174635

Zdjęcie w formacie RAW — bez przeróbek

Zdjęcie w formacie RAW bez żadnych przeróbek wygląda niemal identycznie jak JPEG. Mówię niemal — ponieważ zapis był bezstratny, więc kiedy dobrze się przyjrzymy, to zauważymy pewne różnice w dużym powiększeniu (na korzyść DNG).

Screenshot_20160413-183722

Zdjęcie w formacie RAW — Highlights na -100

Tutaj widzimy wyraźną przewagę formatu RAW. Spora część detali chmur została odzyskana ze świateł, także końcówki gałęzi są dużo ciemniejsze i wyraźniejsze.

Oczywiście to konkretne zdjęcie RAW wymaga dużo więcej edycji, żeby zaczęło wyglądać ładnie (kontrast, wyostrzenie), ale rozumiecie w czym rzecz.

No dobrze, to było zdjęcie RAW. Ale jak wygląda przygotowany przez S7 JPEG tego samego zdjęcia, po wszystkich upiększeniach, zastosowanych wewnątrz smartfona? Ano tak:

Screenshot_20160413-183956

Zdjęcie w formacie JPEG — bez edycji

Jak widzicie, S7 robi tutaj dobrą robotę, przygotowując nam gotową fotkę. Zdjęcie jest kontrastowe, ostre, równomiernie oświetlone. Muszę powiedzieć, że nawet widać trochę szczegółów w chmurach. Spróbujmy odzyskać ich jeszcze trochę:

Screenshot_20160413-182948

Zdjęcie w formacie JPEG — Highlights na -100

No niestety. Zapis do formatu JPEG zoptymalizował zdjęcie i detale w światłach zostały bezpowrotnie utracone.

Dwie lekcje z tego testu:

  • format RAW pozwala odzyskać szczegóły ze świateł, nawet jeżeli w przypadku JPEG’a bitwa jest już przegrana;
  • JPEG z aplikacji kamery jest bardzo dobrej jakości i w większości sytuacji jest zupełnie wystarczający.

No właśnie, w większości sytuacji. Oprócz takich, kiedy jest totalnie ciemno. Poszedłem więc do katedry fotografować witraże. Od środka.

Screenshot_20160413-182829

Zdjęcie JPEG — bez przeróbek

Najpierw standardowy JPEG z aplikacji aparatu. Zdjęcie biorąc pod uwagę warunki oświetleniowe wyszło świetnie.

WCZEŚNIEJ NIE WSPOMNIAŁEM: S7 MA OPTYCZNĄ STABILIZACJĘ OBRAZU! Tak więc zdjęcie jest też niebywale ostre (pomimo długiego czasu naświetlania).

Ale i tak mimo wszystko niewiele na tym zdjęciu widać.

Screenshot_20160413-182849

Zdjęcie JPEG — Shadows na +100

Rozjaśnienie cieni za pomocą suwaczka Shadows poprawia trochę sytuację, ale dalej niedużo widać.

Screenshot_20160413-174825

Wersja JPEG zdjęcia RAW — bez przeróbek

Podobnie wygląda sprawa dla wersji JPEG zdjęcia RAW bez korekt — bardzo ciemne.

Screenshot_20160413-175124

Wersja JPEG zdjęcia RAW — Shadows na +100

Tutaj również przywracanie szczegółów działa częściowo, bo detale zostały utracone przy zapisie do JPG.

Screenshot_20160413-175138

Zdjęcie RAW — bez przeróbek

Zdjęcie RAW bez przeróbek jest tak samo ciemne jak poprzednie. Ale…

Screenshot_20160413-175148

Zdjęcie RAW — Shadows na +100

Po zastosowaniu suwaczka Shadows dzieje się magia. Pokazuje się nam cały sarkofag, pokazują się mury otaczające witraż. Dodam: to zdjęcie było naprawdę robione w prawie całkowitej ciemności. Te możliwości robią wrażenie.

Na powiększeniu jednak widać, że mamy na zdjęciu szum. To normalne — zwykle zdjęcie przechodzi proces redukcji szumu w aparacie, zanim dostaniemy gotowego JPEG’a. Na szczęście Lightroom posiada funkcję odszumiania (Noise Reduction) — ukrytą w filtrach, w sekcji Details. Ustawiamy odszumianie na High, i oto co dostajemy:

Screenshot_20160413-191001

Zdjęcie RAW — Shadows na +100 i Noise Reduction na High

Profeska. Niech się schowają wszyscy, którzy mówią, że smartfon nie może zrobić dobrego zdjęcia, jeżeli nie ma światła.

Podsumujmy nasze przygody z RAW w aplikacji Lightroom.

Zalety Lightrooma:

  • galeria do przeglądania wszystkich formatów zdjęć, włączając pliki RAW;
  • narzędzie do odszumiania;
  • niedestrukcyjne edytowanie — do edycji zdjęcia można wrócić w dowolnej chwili i ją kontynuować.

Wady Lightrooma:

  • importuje zdjęcia do środka aplikacji, zwiększając dwukrotnie zapotrzebowanie na miejsce na dysku;
  • brak opcji grupowego kasowania zdjęć (w takim przypadku najszybciej jest skasować całą aplikację).

Snapseed

Snapseed (producent: Google) także nie rozczarowuje jako narzędzie do edycji RAW.

Obsługa RAW została dodana w Snapseedzie stosunkowo niedawno i tylko w wersji na Androida. Snapseed wczytując plik w formacie RAW otwiera specjalny moduł Develop, w którym zaczynamy pracę. Moduł ten umożliwia edycję następujących parametrów zdjęcia:

  • ekspozycja (exposure);
  • światła (highlights);
  • cienie (shadows);
  • kontrast (contrast);
  • struktura (structure);
  • nasycenie (saturation);
  • temperatura barwowa (temperature);
  • odcień (tint).

Zauważcie, że możemy dokonać korekty ekspozycji po zrobieniu zdjęcia, operować mikro-kontrastami w teksturach (struktura) oraz zmienić temperaturę barwową zdjęcia.

Lightroom ma te same narzędzia, ale są one po prostu częścią większego paska narzędziowego. Snapseed prezentuje podejście podobne do tego, z jakim mamy do czynienia w Photoshopie — najpierw “wywołuje się” cyfrowy negatyw w Camera RAW dostosowując podstawowe parametry zdjęcia, a potem przystępuje do bardziej zaawansowanej edycji.

Jest jedna sprawa, która nie podoba mi się przy otwieraniu zdjęć w Snapseedzie. Snapseed używa wbudowanej w system galerii do wyboru zdjęcia do otwarcia. Tak więc zakłada, że zdjęcie RAW istnieje zawsze w dwóch plikach: JPEG jako podgląd i DNG. Tak więc, jeżeli wskażecie zdjęcie JPEG, Snapseed i tak wczyta RAW (jeżeli istnieje). Denerwujące.

Tak więc jeżeli nie ma JPEG’a a tylko plik DNG (tak robi zdjęcia np. aparat wbudowany w Lightroom), to wtedy jako wybieraczki do zdjęć trzeba używać menedżera plików (np. File Manager HD).

Snapseed z odtwarzeniem szczegółów radzi sobie podobnie jak Lightroom, więc nie będziemy powtarzali całego testu.

Z dwoma wyjątkami. Jednym na plus:

Screenshot_20160413-182118

Zdjęcie w formacie RAW — Highlights na -100

Mam wrażenie, że dla zdjęcia przepalonego suwaczek świateł (Highlights) odzyskał więcej szczegółów z chmur od analogicznego narzędzia w Lightroomie. Tak więc polecałbym Snapseeda do zdjęć przepalonych. Uzyskacie z nim lepsze wyniki.

Zupełnie odwrotne sytuacja ma się dla zdjęć ciemnych:

Screenshot_20160413-182302

Zdjęcie RAW — Shadows na +100

Tutaj Snapseed także wydobywa nam szczegóły ukryte w cieniu, ale otrzymujemy zdjęcie strasznie zaszumione. A co gorsza, Snapseed nie ma żadnego narzędzia do radzenia sobie z tym szumem.

Tak więc tutaj rada jest odwrotna — do zdjęć bardzo ciemnych używajcie Lightrooma. I po procesie wywołania RAW zastosujcie narzędzie od odszumiania.

Zalety Snapseeda:

  • oddzielny moduł wywoływania RAW z dużymi możliwościami;
  • odzyskiwanie detali ze świateł daje wyniki lepsze niż w Lightroomie.

Wady Snapseeda:

  • brak narzędzia od odszumiania zdjęcia dla zdjęć bardzo ciemnych;
  • brak możliwości wczytania JPEG’a dla zdjęcia w formacie RAW;
  • brak niedestrukcyjnego procesu edycji — Snapseed zapisuje nowego JPEG’a do rolki.

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego w androidowej wersji Snapseeda Google nie zaimplementował niedestrukcyjnego zapisywania zdjęć jak jak w wersji na iOS. No nic, może kiedyś.

Reasumując nasze rozważania o wsparciu dla zdjęć w formacie RAW w S7:

  • zdjęcia RAW mogą pomóc w trudnych warunkach oświetleniowych;
  • płacimy za to niebywale dużym rozmiarem plików i stosunkowo słabym wsparciem ze strony systemu Android.

Rada: jeżeli sytuacja nas do tego nie zmusza, korzystajmy z JPEG’a. Ale warto wiedzieć, że mamy RAW, jako piątego asa w rękawie.

Ciekawostka: jeżeli chcecie sprawdzić, na ile Wasz telefon z Androidem jest kompatybilny ze standardem Camera2 (m. in. możliwość robienia zdjęć RAW), to skorzystajcie z bezpłatnej apki Manual Camera Compatibility. Aplikacja wymagania Androida w wersji 5.0 lub wyższej.

Podsumowanie

Czas więc na podsumowanie tego długiego, dwuczęściowego testu. W czasie prawie dwóch miesięcy używania S7, nie znalazłem w nim żadnym poważniejszych wad. Wystarczy tylko powiedzieć, że w tym czasie iPhonem zrobiłem zdjęć… 5, a S7 prawie 900.

Do zalet S7, które doceniam, należą:

  • całkowita wodoodporność i kurzoodporność (koniec z pyłkami w obiektywie aparatu);
  • możliwość rozbudowy pamięci za pomocą karty microSD o rozmiarze do 128GB;
  • fenomenalnie szybkie ostrzenie kadru;
  • jasny obiektyw pozwalający na wykonywanie zdjęć przy słabym oświetleniu;
  • manualne ustawienia: fokus, korekta ekspozycji, czas otwarcia migawki i ISO;
  • wsparcie dla zdjęć w formacie RAW.

Z testu porównawczego z iPhonem 6 wynika jedno — S7 nie przegrywa w żadnej kategorii, a w wielu z nich wyraźnie wygrywa. Czekam co Apple pokaże we wrześniu, ale S7 bardzo wyraźnie podnosi poprzeczkę na polu fotografii mobilnej.

Chciałbym podziękować Marysi z Krakowa (@tikurila), która wykonała dla mnie serię testowych zdjęć na S6 (żeby porównać sposób zapisu zdjęć RAW do Galaxy S6).

Notka końcowa: jeden z czytelników po lekturze części I artykułu zarzucił mi nierzetelność, ponieważ porównuję S7 do iPhona 6. Dla informacji: nierzetelny artykuł to, taki który publikuje rzeczy niezgodne z prawdą. Ja porównuję S7 do iPhona 6, bo taki sprzęt aktualnie mam i używam. Dziękuję za zrozumienie.

Zostaw komentarz

MENU: