Galaxy S7 vs iPhone — recenzji część I

19 marca 2016

Artykuł i zdjęcia: Michał Szklanowski
Korekta: Łukasz Gurbiel

Niedawno Samsung pokazał światu swojego nowego flagowca — Galaxy S7, a także jego większego brata — S7 Edge. W tym artykule Michał Szklanowski przygląda się fotograficznym możliwościom S7, porównując go do iPhona.

W kwestii formalnej

Sprzęt wykorzystany do testów jest prywatną własnością autora artykułu. Opinie i stwierdzenia zawarte w tekście są oparte na własnych testach autora — mogą się więc różnić od innych testów przeprowadzonych w profesjonalnych laboratoriach na zlecenie gazet i/lub innych firm zajmujących się testowaniem sprzętu.

Czego oczekiwać po tym teście?

No i stało się. Test najnowszego Galaxy przeprowadzony przez Mobilnego, który od lat fotografował sprzętem firmy… Apple. Mobilnego, który nigdy na dłużej niż na parę dni nie posiadał/używał telefonów z Androidem. Czy taki test może być obiektywny? Czy znowu pokaże wyższość jabłuszka nad zielonym robocikiem?

Tutaj autor artykułu. Do tematu Androida podchodziłem już kilka razy, najpierw był HTC Desire, potem tablet Samsung Galaxy Tab S. Ale się nie przekonałem. W zeszłym roku już S6 i jego niezły aparat kusiły bardzo, ale koniec końcem odłożyłem zakup o rok, czekając na S7. Po premierze nowego modelu na Mobile World Congress w Barcelonie, zdecydowałem, że teraz albo nigdy. Albo się przekonam do smartfona z Androidem, albo już nigdy nie sięgnę po żadnego Androida. Przyjrzyjmy się, co wyszło z mojego kilkudniowej już przygody z Galaxy.

W tym teście nie będziemy dyskutowali o wyższości Androida nad iOS, ani odwrotnie. Nie będziemy przytaczali megabajtów, megaherców i innych parametrów sprzętowych. Zajmiemy się natomiast tym, co ważne dla nas — czyli jak S7 sprawdza się w mobilnej fotografii. Żeby recenzja nie była zawieszona w próżni, będziemy porównywali S7 do iPhona 6 — bo tym sprzętem fotografuję już od około roku. W miejscach, gdzie nowszy model 6s różni się od modelu 6, będę o tym wspominał.

W czasie testu przyglądniemy się wszystkim typowym przypadkom użycia aparatu, a więc uruchomianiu aplikacji, robieniu zdjęć, ustawianiem rozmaitych parametrów, optyce aparatu, a także temu, co później dzieje się ze zdjęciami.

Ten test składa się z dwóch części:

  1. Część I — test aplikacji aparatu oraz jakości robienia zdjęć (ten artykuł).
  2. Część II — test wywoływania plików RAW oraz edycji zdjęć.

Parametry optyki na papierze

S7 posiada świetny moduł aparatu. Pomimo, że to Samsung, to moduł aparatu pochodzi od Sony, i jest jednym z najlepszych na rynku.

Rozdzielczość wynosi 12 megapikseli, czyli — uwaga — została zmniejszona w porównaniu do S6, ale za to dostaliśmy większe piksele, bo ich wymiar to aż 1.4 µm.

Sensor w S7 ma format 4:3, a nie tak jak dotychczas 16:9. Narzuca się myśl, że Samsung będzie chciał porównywać się z iPhonem, bo sensor ma tę samą rozdzielczość i ten sam format matrycy (4:3). Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Rewelacyjnie duży otwór przysłony, bo aż F 1.7, w połączeniu z dużymi pikselami, powoduje, że aparat w teorii powinien osiągać znakomite wyniki w zdjęciach nocnych i przy słabym oświetleniu. Na same zdjęcia jeszcze chwilę poczekacie.

Ogniskowa to 4.2mm, a przeliczając na format małego obrazka 26mm. Tutaj nie jest dobrze. Producenci smartfonów idą na łatwiznę, stosując coraz krótsze ogniskowe. Wiadomo — łatwo wtedy zrobić płaski smartfon. Co tak naprawdę dostajemy: smartfon z ogniskową niebezpiecznie bliską ogniskowej w tzw. “action cameras”. Tak więc zniekształcenia w rogach, duże nosy i małe uszy :)

Oczywiście przesadzam, ale nie można ignorować faktu, że to naprawdę szerokokątny obiektyw. Szczególnie w fotografii portretowej — podczas fotografowania starajcie się trzymać się centrum kadru — przyciąć zgodnie z regułą trójpodziału możecie potem. Inaczej otrzymacie zniekształcenie twarzy, które będzie trudne do naprawienia podczas edycji. Oraz druga zasada — bądźcie co najmniej metr od fotografowanego obiektu.

Jeszcze jedna innowacja, o której warto wspomnieć. Nowy sensor w S7 ma tzw. Dual Pixels, które pozwalają na błyskawiczny i dobrej jakości autofokus. Sprawdzimy to w praktyce.

Nie należy też zapominać o optycznej stabilizacji obrazu, którą posiadają oba modele: S7 oraz S7 Edge, podczas, gdy w świecie Apple posiada ją tylko większy model (6S Plus).

Co na to iPhone: sensor iPhona 6s posiada 12 megapikseli, ale wielkość pojedynczego piksela to 1.22µm, więc jest mniejsza niż w S7. Dodatkowo wartość przesłony to 2.2 (a nie 1.7). iPhone 6s posiada tzw. Focus Pixels, ale jest ich dużo mniej niż w S7 (ok. 15% powierzchni sensora), stąd też fokus w iPhonie 6s działa sporo wolniej niż w Galaxy S7. Natomiast ogniskowa 6s ma 29mm (w ekwiwalencie dla małego obrazka), więc nieco więcej niż w S7 (26mm).

Werdykt: Punkt dla Samsunga, za doskonały moduł aparatu. Choć jeszcze nie ma wyników testów DxOMark Mobile, stawiam, że S7 znajdzie się na I miejscu. Specyfikacja specyfikacją, my sprawdzimy jak aparat sprawdza się w praktyce.

Uruchomienie aparatu

Samsung już w modelu S6 wprowadził znakomity pomysł uruchamiania aplikacji aparatu za pomocą podwójnego wciśnięcia przycisku Home. S7 przejął tę ideę, więc aparat możemy uruchomić w dowolnym momencie wciskając szybko dwa razy przycisk Home.

Działa to przy wyłączonym telefonie, na zablokowanym ekranie, a także gdy jesteśmy aktualnie w innej aplikacji. Niesamowicie wygodne rozwiązanie, które powoduje, że aparat możemy uruchomić nawet trzymając smartfon w kieszeni kurtki, ponieważ przycisk Home można bardzo łatwo wyczuć na gładkim korpusie smartfona.

Włączyć/wyłączyć przycisk Home można w ustawieniach aplikacji aparatu: Settings / Quick Launch.

Jeżeli podwójne wciśnięcie Home nam nie odpowiada, to aparat można uruchomić na ekranie zablokowanego telefonu, przesuwając ikonę aparatu poza jego oryginalne miejsce w dolnym prawym rogu ekranu.

01-screen-lockIkona aparatu na zablokowanym ekranie S7

Jeżeli aplikacja aparatu była uruchomiona przed zablokowaniem telefonu, to można wcisnąć i przytrzymać przycisk Home. Zakładając, że zdefiniowaliśmy w S7 swój odcisk palca, telefon się odblokuje z ostatnio uruchomioną aplikacją — czyli aparatem.

Można też aplikację uruchomić w sposób konwencjonalny, stukając w ikonę aplikacji, lub też używając rozpoznawania głosu i wydając komendę “Launch Camera”.

Uwaga techniczna: jeżeli uruchomimy aplikację przy zablokowanym telefonie, będziemy mogli robić nowe zdjęcia/filmy, ale nie będziemy mieli — ze względów bezpieczeństwa — dostępu do poprzednio zrobionych zdjęć/filmów.

Co na to iPhone: w iPhonie brak znakomitego podwójnego wciśnięcia przycisku Home, a najprostszym sposobem otworzenia aplikacji do fotografowania jest wciśnięcie Home, aby pokazać ekran zablokowanego telefonu, a następnego przesunięcie ikony aparatu do góry.

Werdykt: punkt dla S7 za znakomity skrót uruchamiający aparat w każdej sytuacji.

Spust migawki

Drugą rzeczą wpływającą na wygodę przy robieniu zdjęć jest łatwość wyzwolenia migawki. Obecnie wszystkie smartfony dostarczają wirtualny spust migawki, który jest widoczny w aplikacji aparatu. S7 nie jest tutaj wyjątkiem.

Przycisk migawki jest duży i działa dobrze. Zdjęcie jest robione po wciśnięciu przycisku. Jeżeli wciśniemy i przytrzymamy przycisk migawki, aparat przełącza się w tryb seryjny i zaczyna robić zdjęcia w trybie ciągłym do momentu aż zwolnimy palec.

Jeżeli ktoś woli fizyczny przycisk, to aplikacja aparatu umożliwia wykorzystanie klawiszy regulacji głośności jako spustu migawki. Szczególnie w pozycji poziomej jest to bardzo wygodne, bo przypomina używanie aparatu kompaktowego, a smartfon trzymamy stabilnie w obu dłoniach.

Nowością (dla mnie) jest możliwość używania poleceń głosowych do wyzwalania migawki. Po wypowiedzeniu jednej z magicznych fraz “Smile”, “Cheese”, “Capture”, “Shoot” aparat robi zdjęcie. Moim zdaniem jest to rewelacyjny pomysł, szczególnie kiedy nie chcemy poruszyć zdjęcia stukając w ekran telefonu. Nadaje się też idealnie do zdjęć nocnych. Plus wyzwalanie głosowe pozwala dużo łatwiej robić zdjęcia jedną ręką (bo wystarczy tylko trzymać smartfon i do niego mówić).

Funkcję wyzwalania głosowego włączamy w menu Settings / Shooting methods (rear).

Co na to iPhone: W iPhonie brak wyzwalania głosowego. Poza tym funkcje migawki działają identycznie.

Werdykt: lekka przewaga S7 nad iPhonem, ale brak wyraźniej różnicy.

Ergonomia interfejsu użytkownika

02-user-interfaceInterfejs użytkownika aplikacji aparatu

Dobra wiadomość jest taka, że standardowa aplikacja dostarczana przez Samsunga jest bardzo dobrej jakości. I ma bardzo duże możliwości. Na tyle duże, że prawdopodobnie nie będziecie chcieli używać żadnej innej do robienia zdjęć.

Aplikacja aparatu Samsunga uruchamia się standardowo w trybie Auto i ten tryb będziemy teraz omawiać.

Omówmy krótko interfejs użytkownika. Górny pasek zawiera ikonki rozmaitych opcji. I tak, poczynając od lewej strony mamy:

  • ikonę ustawień aplikacji. To tam właśnie dokonuje się zmian bardziej zaawansowanych opcji;
  • przełącznik formatu zdjęcia. Do dyspozycji mamy:
    • natywny format 4:3, 12 megapikseli
    • 4:3, 6.2 megapiksela
    • 16:9, 9.1 megapiksela
    • 16:9, 3.7 megapiksela
    • 1:1, 9.1 megapiksela
    • 1:1, 4.7 megapiksela

Ja już tradycyjnie nie polecam zmiany natywnego formatu. Przyciąć można zawsze podczas edycji;

  • przełącznik flesza: włączony, auto, wyłączony;
  • przełącznik autowyzwalacza: wyłączony, 2 sekundy, 5 sekund, 10 sekund, z opcją do wykonania 3 zdjęć w serii, zamiast jednego;
  • przełącznik HDR: wyłączony, auto, włączony;
  • przełącznik efektów. Efekty to samsungowa nazwa filtrów. Kilka filtrów jest dostępnych od razu, dodatkowe filtry można ściągnąć ze sklepu Samsunga. Filtry są nakładane na wizjer na żywo — podczas procesu robienia zdjęcia;
  • przejście do galerii. Przejść do galerii można także przesuwając palcem z prawej na lewą stronę ekranu.

Środek ekranu zajmuje wizjer. Można na nim włączyć linie trójpodziału (Settings / Grid lines). Ciekawostką jest możliwość włączenia linii definiujących zdjęcie kwadratowe. Może się to bardzo przydać osobom robiącym dużo tego typu zdjęć.

Zanim powiemy o obsłudze aparatu, opiszmy jeszcze pasek dolny, od lewej do prawej:

  • opcja zmiany trybu aparatu. O trybach będzie za chwilę, powiem tylko że do ekranu zmiany trybu możemy też przejść przesuwając (swipe) palcem z lewej strony na prawą. Dodatkowe tryby aparatu można ściągnąć ze sklepu Samsunga;
  • zmiany aparatu pomiędzy przednim a tylnym. Część trybów jest przeznaczona tylko dla przedniego aparatu (różne tryby selfie);
  • przycisk migawki;
  • przycisk nagrywania filmu. Samsung zdecydował się na wprowadzenie tego oddzielnego przycisku, aby ułatwić przejście do trybu nagrywania wideo

To teraz o tym jak się robi zdjęcie. Na początku musimy wskazać palcem obiekt, na którym chcemy ustawić ekspozycję i ostrość. Aparat przez chwilkę pokazuje ikonę celownika, która znika po ustawienia fokusu i ekspozycji.

I tutaj pierwsza przyjemna niespodzianka. Zgodnie ze specyfikacją, aparat ostrzy niesamowicie szybko. Mogę śmiało powiedzieć, że S7 ma najszybszy fokus na świecie pośród smartfonów. Szybkością autofokusa może konkurować z wieloma aparatami bezlustrowymi, a nawet z lustrzankami.

Mało tego, w ustawienia aplikacji (Settings / Tracking Focus) możemy przełączyć aplikację w tryb śledzenia poruszającego się obiektu. Jeżeli np. fotografujemy wyścig kolarski, to wystarczy raz złapać ostrość na kolarza, a aplikacja będzie śledziła poruszający się obiekt, trzymając na nim fokus. Sprawdzałem na samochodach, spisuje się doskonale.

Jeżeli przy stuknięciu przytrzymamy palec moment dłużej, to aparat zablokuje ostrość i ekspozycję. Ta blokada działa nawet jeżeli plan się zmieni, a obiekty się poruszą, czy też zmieni się oświetlenie. Ostrość i ekspozycję odblokowujemy, wskazując na inny punkt na ekranie.

Na pewno zauważyliście na zdjęciu mały poziomy suwaczek na dole ekranu. To korekta ekspozycji. Po ustawieniu fokusu i ekspozycji na dany punkt suwaczkiem można przyciemnić lub rozjaśnić zdjęcie — wedle gustu. Oczywiście wpływamy tym na parametry zdjęcia — i tak przyciemnienie zdjęcia to albo zmniejszenie ISO albo skrócenie czasu naświetlanie — a rozjaśnienie zdjęcia — odwrotnie. Nie mamy wpływu na to, który parametr aplikacja aparatu zmienia; jeżeli chcemy to kontrolować, to musimy przejść do trybu Pro.

Co na to iPhone: aplikacja w iPhonie jest dużo prostsza i nie ma wszystkich opcji dostępnych w programie Samsunga. Rzeczy których brakuje w aplikacji iPhona:

  • łatwego dostępu do ustawień aplikacji aparatu (trzeba przejść do aplikacji Settings);
  • wyłączenia opcji robienia wielu zdjęć w trybie samowyzwalacza. iPhone zawsze robi 10 zdjęć;
  • opcji kadrowania do kwadratu. W iPhonie jest opcja kwadratowych zdjęć, ale wtedy samo zdjęcie jest przycinane więc tracimy dodatkową informację na wejściu;
  • oddzielnego przycisku nagrywania wideo. W iPhonie trzeba w tym celu zmienić tryb, co zajmuje cenny czas;
  • możliwości instalacji dodatkowych trybów. Aplikacja iPhona ma 6 standardowych trybów: Photo (Auto), Square, Pano, Video, Slo-mo, Time-Lapse — ale tej listy nie można rozszerzyć. Aplikacja Samsunga, po zainstalowaniu dodatkowych, darmowych trybów ze sklepu posiada ich 16;
  • możliwości instalacji dodatkowych filtrów. Aplikacja iPhona ma standardowo 8 filtrów. Aplikacja Samsunga, po zainstalowaniu dodatkowych darmowych filtrów ze sklepu ma ich 32.

Werdykt: stanowczo S7, głównie ze względu na genialnie szybki autofokus, ale także na bardziej rozbudowaną aplikację aparatu.

Tryb Pro

Aplikacja Samsunga umożliwia robienie zdjęć w trybie Pro, który daje dostęp do pełni możliwości aparatu.

03-pro-modeTryb Pro aplikacji aparatu

W trybie Pro aparat zaczyna udostępniać dodatkowe możliwości, niedostępne w trybie auto. Na ekranie pojawiają się dodatkowe ikony i opcje, których możemy używać, w celu uaktywnienia określonych rzeczy. I tak, zaczynając od górnego paska:

  • druga ikona od prawej, zatytułowana “Center” to opcja zmiany trybu pomiaru światła fotografowanej sceny. Mamy do dyspozycji następujące opcje:
    • center-weighted — pomiar światła całej sceny, ale ze szczególnym uwzględnieniem centralnego obszaru;
    • matrix — pomiar światła całej sceny, bez wyróżniania specjalnego obszaru;
    • spot — pomiar światła punktowy;
  • pierwsza ikona od prawej — tryb autofokusu. Do wyboru mamy:
    • multi-AF — pomiar ostrości odbywa się za pomocą wielu punktów. Aktywne punkty autofokusu widzimy w postaci zielonych punktów nakładających się na fotografowany obraz (zobacz poniżej);
    • center-AF — pomiar ostrości odbywa się w centralnym punkcie ekranu.

Na specjalnym pasku, powyżej dolnego paska, mamy dostęp do następujących parametrów:

  • custom — możliwość zapisu ustawionych opcji jako ustawień do których można wrócić. Do dyspozycji mamy 3 sloty ustawień;
  • od lewej: kompensacja ekspozycji: działa tak samo jak w trybie Auto, ale skala ma oznaczenia numeryczne. Ekspozycję możemy zmieniać pomiędzy -2EV a +2EV, co 0.1EV;
  • czas otwarcia migawki. Można ustawić wartość pomiędzy 124000 sekundy a 10 sekund;
  • ISO. Można ustawić wartość pomiędzy 50 a 800;
  • balans bieli. Można skorzystać z jednego z półautomatycznych ustawień lub wybrać temperaturę barw na skali Kelvina;
  • manualna ostrość. Za pomocą suwaczka można skorygować fokus od trybu makro do plus nieskończoności. Podczas ustawiania fokusu aplikacja powiększa centralny punkt zdjęcia, aby można było dokładnie ustawić ostrość. Chciałoby się, aby aplikacja powiększała fragment, na który był wcześniej ustawiony fokus. Może w następnej wersji;
  • zmiana palety barw. Do dyspozycji mamy 8 predefiniowanych wartości. Nie mam pojęcia czym różni się to ustawienia od ustawienia Effect z trybu Auto.

W trybie Pro dodatkowo można włączyć opcję zapisu plików RAW (w bezstratnym formacie DNG) — Settings / Save as RAW file. Ta opcja powoduje zapis JPEGa i RAW, o tej samej nazwie. O wywoływaniu plików RAW dowiecie się w drugiej części testu.

Co na to iPhone: w iPhonie takie możliwości mają tylko aplikacje firm trzecich. Apple nie zdecydował się na wprowadzenie trybu zaawansowanego do swojej wbudowanej aplikacji. Natomiast nawet aplikacje firm trzecich mogą tylko pomarzyć o:

  • ustawianiu trybu pomiaru światła;
  • ustawianiu trybu autofokusa;
  • stosowania bardzo krótkich czasów (max. w iPhone 6 to 110000) lub bardzo wolnych (max. w iPhone 6 to ½ sekundy);
  • zapisu plików RAW. iPhone możne zapisywać obrazki w bezstratnych plikach TIFF, ale obrazek który dostajemy jest już wstępnie przetworzony przez algorytmy aplikacji aparatu.

Werdykt: zdecydowanie wygrywa S7. Dostępność zaawansowanych opcji w aplikacji aparatu wbudowanej w system oraz zapis do plików typu RAW czynią S7 bardzo zaawansowanym aparatem.

Jakość zdjęć

Przyszła długo oczekiwana chwila, w której to będziemy porównywać jakość zdjęć. Nie jest to zadanie bardzo proste. Zanim przejdziemy do samych zdjęć przedstawię kilka zasad, którymi kierowałem się przy wykonywaniu fotografii testowych:

  • oba zdjęcia były robione w tym samym miejscu i czasie;
  • oba zdjęcia przedstawiają ten sam (albo bardzo zbliżony) kadr;
  • oba zdjęcia mają ostrość i ekspozycję ustawione na ten sam punkt na kadrze;
  • podczas robienia obu zdjęć nie korzystałem z żadnych innych dodatkowych ustawień aparatu (oprócz zdjęć typowo nocnych, gdzie ustawienia zostaną opisane);
  • Oba zdjęcia zostały wykonane z pełną rozdzielczością aparatu (S7: 12 megapikseli, iPhone 6: 8 megapikseli), a następnie zeskalowane do potrzeb artykułu (za pomocą WordPressa).

No to zaczynamy.

Architektura na tle pochmurnego nieba

04-galaxyS7 poradził sobie doskonale z tym kadrem, mimo dużej rozpiętości tonalnej pomiędzy podłożem a niebem. Tonacja kolorów raczej chłodna. Duża liczba szczegółów i wyraźna tekstura murów.

04-iphoneZdjęcie z iPhona jest dużo cieplejsze w tonacji, a chmury wyraźniej zarysowane. Natomiast widać już działanie niesławnego algorytmu mapowania tonalnego. Ze zdjęcia o wyraźnych, głębokich cieniach zrobiło się zdjęcie bardziej płaskie (tak jakby potraktowane kiepskim HDRem).

Drzwi kościoła

05-galaxyDrzwi kościoła sfotografowane za pomocą S7 — tutaj szczególnie wyraźnie widać różnicę pomiędzy ogniskową 26 mm (w S7), a 29 mm (w iPhonie) — kadr jest szerszy, a drzwi bardziej oddalone. Kadr z S7 jest ostry jak żyleta i chłodny w tonacji kolorów.

05-iphoneKadr z iPhona jest dużo cieplejszy, ale też wyraźnie mniej ostry. Na rogach zdjęcia widać leciutkie winietowanie.

Krużganki

06-galaxyPierwsze zdjęcia z relatywnie małą ilością światła. S7 radzi sobie doskonale z taką sytuacją — nie widać żadnego ziarna i zdjęcie jest bardzo wyraźne.

06-iphoneW tej samej sytuacji iPhone sprawdza się już sporo gorzej. Zdjęcie jest mniej wyraźne, a na suficie widzimy wyraźne ziarno.

Piwnica kościoła

07-galaxyPierwszy prawdziwy test z bardzo słabym światłem. Ledwie słabiutka żaróweczka, oświetlająca drzwi i korytarz. S7 wychodzi z sytuacji honorowo — zdjęcie jest bardzo dobrej jakości, nie ma wyraźnego ziarna — lekko żółtawe zabarwienie wynika z koloru światła żarówki.

07-iphoneW tej samej sytuacji iPhone nie sprawdza się tak dobrze. Zdjęcie jest wyraźnie ciemniejsze, mniej ostre i widać na nim mniej szczegółów. Natomiast paleta barw jest bardziej naturalna (bez zażółcenia).

Most na Renie

Kolejne zdjęcie nie jest robione z ręki. Do zrobienia zdjęcia nocnego przygotowałem statyw Joby GripTight MicroStand. Żeby rzeczywiście porównać optykę, ustawiłem oba aparaty na dokładne takie same parametry: czas naświetlania 1/2s i ISO 100.

08-galaxyS7 radzi sobie z takim fotkami znakomicie. Brak ziarna, całości bardzo ostra. I jeden szczegół, który rzucił mi się w oczy — dyfrakcja światła na latarniach. Nigdy tego efektu nie widziałem w aparatach smartfonowych — ten efekt można uzyskać stosując drogie szkła w bezlusterkowcach albo lustrzankach. To tylko potwierdza wysoką jakość szkieł zastosowanych przez Samsunga.

Taken with NightCap Pro

iPhone nie wypada dużo gorzej, ale na murze i balustradach widać wyraźne ziarno. Jako że to tylko ISO 100, jestem trochę zdziwiony. Niema tej ślicznej dyfrakcji świateł.

Budynek z niebem w tle

09-galaxyBudynek fotografowałem przy dosyć dobrej pogodzie, ale niebo było lekko zamglone. S7 bardzo dobrze poradził sobie z wodą, dając bardzo wyraźny ciemny kolor i teksturę, natomiast z samego nieba nie jestem super zadowolony. Także dym z komina po lewej stronie budynku nie odznacza się od nieba zbyt wyraźnie. Jest to też jedno z nielicznych zdjęć na którym tonacja barw jest cieplejsza na fotografii z S7 niż z iPhona.

09-iphoneTutaj muszę przyznać palmę pierwszeństwa iPhonowi. Niebo jest dużo wyraźniejsze, wyraźniej też widać dym z komina. Natomiast sama tekstura budynku i tekstura wody jest mniej ostra niż w S7.

Mech w wersji makro

10-galaxyWykonanie takiego samego kadru było prawie niemożliwe, bo aparat iPhona jest umiejscowiony na rogu smartfona, a aparat S7 raczej centralnie, w górnej części. Zdjęcie z S7 jest wyraźnie cieplejsze, makro jest dobrej jakości. Bardzo ładne rozmazanie tła.

10-iphonePonieważ zdjęcie iPhonem było robione z bardzo niskiej pozycji, udała się tutaj sztuka rozmazania tła przed obiektem (mech na pierwszym planie) i tła za obiektem. Nieco chłodniejsza tonacja barw, zieleń bardziej zielona. W trybie makro oba smartfony idą łeb w łeb.

Bazyliszek pod słońce

11-galaxyTutaj widać wyraźną przewagę S7. Nie chodzi o optykę, ale o algorytmy przetwarzające zdjęcie. Plama słoneczna wygląda dokładnie tak jak ją zapamiętałem z momentu, w którym było robione zdjęcie. Dzięki większemu otworowi przysłony S7 uzyskuje także lepsze rozmazanie tła.

11-iphoneTutaj znowu ponarzekam na Apple, który zafundował mobilnym fotografom (począwszy od modelu iPhone 6) pseudo-HDR, automatycznie włączany dla zdjęć z dużą rozpiętością tonalną. Efekt jest fatalny. Słońce zaczyna wyglądać nienaturalnie, a fotografia robi się płaska, z bladymi cieniami.

Brama miejska

12-galaxyZnowu duża rozpiętość tonalna. S7 dobrze sobie radzi, tekstury kamienia i murów ostre jak żyleta. Ładne, głębokie cienie, tam gdzie powinny być.

12-iphoneiPhone znowu poprawia rzeczywistość. Cienie są rozjaśnione i nienaturalne, samemu zdjęciu brakuje kontrastu.

Kwiat w wersji makro

13-galaxyPodobnie jak z poprzednim zdjęciem makro — doskonały rezultat. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić.

13-iphonePodobnie z iPhonem — może tylko światła są odrobinkę za jasne, ale takie rzeczy można łatwo poprawić podczas edycji. Doskonałe zdjęcie.

Rzeka po zachodzie słońca

14-galaxyPostanowiłem znowu popastwić się nad aparatami i wypróbować je przy słabym świetle. Zdjęcie rzeki zaraz po zachodzie słońca, kiedy niebo ma ten piękny ciemnoniebieski odcień. S7 świetnie sprostało zadaniu. Zdjęcie jest modelowe — świetne tony, przejścia od świateł do cieni, odbicia na powierzchni wody.

14-iphoneiPhone radzi sobie z tym oświetleniem dużo gorzej. Podbija ISO, co powoduje zwiększenie ziarna. Kolejny raz algorytmy próbują rozjaśnić zdjęcie, co powoduje że jest trochę “przepalone”. No i brak mu ostrości.

Dźwig

15-galaxyKontynuując spacer nad rzeką natknąłem się na dźwig towarowy. Ładnie odznaczał się na tle ciemniejącego nieba, więc postanowiłem spróbować strzelić fotę. S7 w dalszym ciągu daje radę — uzyskałem głębokie cienie na drzewach i innych nieoświetlonych elementach, a także piękne tony nieba i sylwetkę dźwigu — ostrą i wyraźnie się odznaczającą.

15-iphoneiPhone radzi sobie nie najgorzej, ale ziarno psuje efekt. Ziarno psuje cały efekt. Jest go za dużo, jak na takie oświetlenie.

Elektrownia z daleka

16-galaxyKolejne zdjęcie, coraz mniej światła. Ten dobrze oświetlony obiekt to elektrownia wodna na Renie. Ciekawy kadr, ciemne niebo i sztuczne oświetlenie obiektu. S7 znowu spisuje się znakomicie. Kontrast, doskonałe tony, brak ziarna. Trudno coś temu zdjęciu zarzucić.

16-iphoneiPhone próbuje tutaj trochę na siłę ocieplić barwy — wygląda to trochę sztucznie. No i ziarno…

Elektrownia z bliska

17-galaxyJeszcze jeden kadr elektrowni, w pełnej okazałości. Proszę zauważyć, że widać szczegóły wewnątrz szklanej hali. Niesamowita wrażliwość, jak na sensor smartfona.

17-iphoneiPhone dużo bardziej rozmazał szczegóły wewnątrz hali. No i ten szum. Fotografia mogłaby ciekawie wyglądać na wydruku, ale na ekranie komputera jest raczej nieszczególnie.

Wieżowiec z oddali

18-galaxyBardzo trudne zdjęcie, wieżowiec jest w oddali, słabe światło. S7 mimo wszystko próbuje ratować sytuację, zdjęcie jest niezłej jakości, w dalszym ciągu brak wyraźnego szumu.

18-iphoneW iPhonie ziarno rujnuje całe zdjęcie. Kompletnie niszczy strukturę wody, nie mówiąc już o budynku. Zdjęcie do kosza.

Stadion piłkarski

19-galaxyKończąc spacer, zdecydowałem się zajrzeć na stadion. Grupa juniorów ćwiczyła podania po przeciwnej stronie boiska. Zrobiłem zdjęcie. S7 w ciekawy sposób rozprasza silne światła stadionowe — niestety szerokokątny obiekty daje się we znaki — więc postaci są bardzo maleńkie.

19-iphoneiPhone akurat w tym przypadku radzi sobie nieźle — może dlatego, że światła jest stosunkowo dużo. Trochę ocieplił temperaturę zdjęcia.

Tunel

20-galaxyTo już koniec nocnego spaceru. Wracając do samochodu postanowiłem sfotografować tunel. Słabe oświetlenie — tylko jedna lampa pośrodku. S7 bardzo dokładnie oddał scenę — mogę się jedynie przyczepić do zażółcenia kadru. I tak najprawdopodobniej przerobiłbym go na czarno-biały.

20-iphoneW iPhonie same światła wyglądają dużo gorzej. I mamy oczywiście sporo szumu. Na plus: zdjęcie nie jest tak zażółcone. Ale wyraźnie gorsze, pod każdym innym względem.

Podsumowanie

Po obejrzeniu blisko 40 zdjęć porównujących jakość obu aparatów, wniosek nasuwa się sam: Samsung S7 jest wyraźnie lepszy niż iPhone 6 w większości sytuacji fotograficznych. iPhone 6 broni się w dobrym oświetleniu, idzie z S7 “łeb w łeb” w zdjęciach makro, ale przegrywa w każdej sytuacji, gdzie światła zaczyna brakować. Kwestia temperatury barwowej zdjęcia — Samsung ustawia ją zwykle na “chłodniejszą” niż iPhone -ale to już jest kwestia indywidualnych preferencji fotografa.

W drugiej części artykułu przyjrzymy się unikalnej rzeczy w S7 — wywoływaniu zdjęć RAW, a także porównamy możliwości składowania i edycji zdjęć na obu smartfonach. Zakończymy krótkim podsumowaniem i rekomendacją.

Jeżeli macie uwagi odnośnie artykułu, to prosimy o komentarze poniżej, na naszym profilu instagramowym lub naszej stronie na Facebooku.

komentarze 2

  1. Artykuł niezły, ale nie do końca rzetelny. Najnowszy flagowiec Samsunga powinien być skonfrontowany z najnowszym flagowcem Apple. Jeśli autor artykułu go nie posiada to powinien się o takowy postarać.

  2. Witaj, a jakie masz doświadczenia z aparatem przednim? Zajmuję się makijażami i nie ukrywam, że zdjęcia przednim aparatem są dla mnie istotne, tymczasem są dramatyczne. Modele starsze samsunga robią ostrzejsze zdjęcia niż moja S7. Każde zdjęcie jest nieostre, rozmazane i bardzo słabej jakosci. Probowałam już znienić wszystkie ustawienia, robilam zdjęcia w świetle dziennym na zewnątrz i dramat. Czy to możliwe, że mam uszkodzony od zakupu aparat czy też ten fakt zauważyłeś?

    Pozdrawiam,
    Agnieszka

Zostaw komentarz

MENU: