Adrian Werner | Mobilni Wybrali!

30 października 2015

Kolejnym wybrańcem Mobilnych jest Adrian Werner – zwycięzca konkursu „Looking Up” organizowanego przez Foap! Jeśli chcecie się dowiedzieć jak wyglądały jego pierwsze zdjęcia i jak wyglądają teraz, musicie koniecznie zajrzeć na naszą stronę. Polecamy!

  1. Na początek powiedz nam kilka słów o sobie.

Mieszkam w Gdańsku, od urodzenia. Kocham bardzo żonę Agnieszkę i córki Nataszę oraz Milenę. Niedawno zacząłem piątą dekadę życia ;-) ale staram się zachowywać, jakbym miał mniej na karku. Obym tylko znał umiar i nie wylądował za dwadzieścia lat z przezwiskiem „turbodziadka” ;-D

 

  1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią mobilną?

Fotografią mobilną zajmuję się tyle, ile w ogóle fotografią. Bo od mobilnej zacząłem. Regularnie robię i publikuję zdjęcia od dwóch lat. W zasadzie wciąż fotografuję prawie wyłącznie smartfonem. Aparat mamy z Agnieszką jeden, wspólny i rzadko go ze sobą zabieramy z domu, poza wyjazdami wakacyjnymi. A smartfon każdy ma zawsze przy sobie. To w nim tworzy się barwna i skadrowana do kwadratu historia naszego życia – od początku „naszej ery fotografii mobilnej”. Niedawno na pytanie, czym dla mnie jest fotografia mobilna, zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że przepustką do fotografii, w ogóle. Od mobilnej zacząłem i teraz dopiero dojrzewam do zakupu „prawdziwego” aparatu.

 

  1. Czy masz swoją ulubioną aplikację fotograficzną, z której korzystasz podczas robienia lub edycji zdjęć?

Zdecydowanie wbudowany w telefon aparat! Co najmniej z kilku powodów. Robiąc zdjęcie, mam na ogół jedynie wstępny pomysł na kadr. Docelowa kompozycja, wycięcie tego właściwego kadru, pozostałe elementy postprodukcji – powstają później. Coraz częściej też tego samego zdjęcia używam wielokrotnie, do różnych celów. Dlatego lubię mieć je „saute”. Docelowe dania przygotowuję i publikuję później w Instagramie, VSCO, Foap czy EyeEm. Staram się nie przerzucać wszędzie tego samego pliku i dostosowywać pracę do specyfiki każdego z serwisów.

 

  1. Czy masz swoje ulubione zdjęcie? Jak powstało?

Dzięki Wam i poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie odbyłem fantastyczną podróż przez te minione dwa lata na Instagramie, bo ciężko było mi wskazać z pamięci jedno zdjęcie.

Dziękuję za to zadanie! po raz kolejny przekonałem się, że za większością tych zdjęć kryje się jakaś, mniej lub bardziej ciekawa historia. Kawał życia i emocji mam w swojej galerii, bo zdjęć mam w Instagramie już ponad 1700. Naprawdę, nie oszczędzam aparatów w swoich telefonach ;-) Kilka telefonów już zajechałem – żona twierdzi, że zapstrykałem je na śmierć.

Zdjęcia, które darzę szczególnym sentymentem w większości kojarzą mi się z przełomowymi momentami w mojej przygodzie z fotografią. I tak, seria zdjęć niesamowitego bloku przy Grójeckiej w Warszawie to pierwsze uderzenie fali „lajków”. Nigdy wcześniej i długo potem tyle osób nie komplementowało tak bardzo moich zdjęć. Chyba wtedy poczułem pierwszą „instadumę”. To jedno ze zdjęć tego budynku, z grudnia 2013:

 

Znalazłem jeszcze jedno, niepublikowane dotąd ujęcie dotąd największego instahiciora w mojej galerii. Ale to już koniec wykorzystywania tego genialnego budynku, obiecuję:)

A post shared by Adrian Werner (@adrianwerner) on

 

Z kolei zdjęcie czterech cieni na kostce brukowej – to wspomnienie spotkania w realu pierwszych fotografów poznanych na Instagramie. Długo się zbieraliśmy z @przemekzdybel @tom3cki i @djmon1que do przekroczenia tej granicy. Udało się w marcu 2014, a oto zdjęcie zapowiadające naszą fotorelację ze wspólnego spaceru po Kolonii Abbega. Świetna znajomość trwa do dziś.

 

dziś odbył się mały eksperyment. w kameralnym czteroosobowym gronie obfotografowaliśmy kameralny, mało znany fragment Gdańska. w Kolonii Abegga dziś byli: @djmon1que @tom3cki @przemekzdybel i @adrianwerner eksperyment według zgodnej opinii się udał. zatem powołujemy hashtag #KadrowanieGdanskaGrupą (dla miłośników instasucharów w wersji #instaSpędy :)

A post shared by Adrian Werner (@adrianwerner) on

 

„Janusz Bondek, czyli agent 007 na miarę polskich możliwości” to zdjęcie szczególne. Z jego powodu po raz pierwszy nazwano mnie publicznie „fotografem”. Miało to miejsce podczas wernisażu wystawy organizowanej w październiku 2014 roku przez Grupę Mobilnych w Poznaniu. Czułem wtedy znów wielką dumę.

 

European Solidarity Centre #igerspoland #igersgdansk #gdańsk #gdansk #ourpoland #bestofpoland #mobilnytydzien #ig_bnw #bnw_diamond #bnw_zone #bnw_madrid #bnw_poland #bnw #ig_captures_people #ig_bnw #ig_latino #ig_captures_bw #ig_captures #ig_captures_city

A post shared by Adrian Werner (@adrianwerner) on

 

  1. Spróbuj określić swój styl fotografowania w kilku słowach. Na co zwracasz uwagę podczas robienia zdjęć? Jakich kadrów poszukujesz?

Szukam kadrów… innych. Wyzwaniem dla mnie jest pójść w miejsce obfotografowane już przez wszystkich i zapolować na swój własny, dotąd niespotkany kadr z takiego miejsca. Na ogół się udaje. Staram się też pokazywać, że każdy – z pozoru nieciekawy i banalny obiekt – można wykadrować zaskakująco. Rozpocząłem kiedyś zabawę na Instagramie #wykadrowaćdasięwszystko – nazbierało się wtedy trochę ciekawych przykładów, że w istocie tak właśnie jest.

 

  1. Wiele osób twierdzi, że Instagram zmienił coś w ich życiu. Czy podobnie jest z Tobą?

W zasadzie za odpowiedź na pytanie, czy Instagram zmienił mój styl fotografowania mogłoby posłużyć zestawienie dwóch zdjęć – z początku mojej galerii i z ostatnich tygodni. Tak do kompozycji podchodziłem we wrześniu 2013:

 

#gdansk #wrzeszcz #manhattan #fontanna #Gdańskiekontrasty

A post shared by Adrian Werner (@adrianwerner) on

 

a to jeden z wielu przykładów współczesnych:

 

Riding a bike. Berlin #wernersgermantrip #latergram #bikelife #bike #bikegram

A post shared by Adrian Werner (@adrianwerner) on

 

Wszystko oczywiście jest kwestią praktyki.

Instagram na pewno spowodował, że dużo więcej z Agą podróżujemy. Niekoniecznie w odległe, zagraniczne miejsca. Ale na ogół w miejsca, które wcześniej sprawdzamy na Instagramie. Coraz częściej trasę wypadu ustalamy w oparciu o obiekty znalezione właśnie na IG. Bardzo lubimy też rodzinne i z przyjaciółmi wypady po Trójmieście oraz okolicach. Wkręciliśmy już też trochę osób w fotografię mobilną. Zaczęliśmy również prowadzić autorskie warsztaty fotografii mobilnej.
I tak my, amatorzy, uczymy innych robić zdjęcia. Szok i niedowierzanie!


Nie chcę się powtarzać, ale przede wszystkim też Instagram (a raczej fotografia mobilna) zmieniła postrzeganie mojej osoby – przez wielu, a także siebie samego. Coraz więcej osób postrzega mnie jako fotografa, coraz mniej pamięta gdzie „naprawdę” pracuję.

 

  1. Gdzie można Cię znaleźć w sieci?


FOAP: @adrianwerner 
EyeEM: @adrianwerner
VSCO: @adrianwerner

 

Kilka zdjęć wykonanych przez Adriana:

 

3rd shot of amazing architecture. #munich #germany #WernersGermanTrip #latergram

A post shared by Adrian Werner (@adrianwerner) on

#ekajaki #instameetgdansk #igersgdansk #ilovegdn #gdansk #mobilnytydzien #ourpoland #igerspol

A post shared by Adrian Werner (@adrianwerner) on

Minimal Kaszuby #minimalpoland #IgersPoland #mobilnytydzien39 #vscocam

A post shared by Adrian Werner (@adrianwerner) on

Które miasto zwycięzcą pojedynku 48/48 @sonyxperiapl? Trzymamy kciuki za 3miasto😉 #igerSony3miasto #iCan #Igersony #xperia #sonyxperiapl #sonyxperia #vscocam #gdanskieKADRY #gdansk #iloveGDN #igersgdansk

A post shared by Adrian Werner (@adrianwerner) on

W Sistars – pure love #w_sistars #gdynia 04.10.2015

A post shared by Adrian Werner (@adrianwerner) on

 

 

Zostaw komentarz

MENU: