Historia „selfie”

22 września 2015

Autor: Małgorzata Radziszewska

Czym jest “selfie” wie prawie każdy — mówiąc w skrócie to fotograficzny autoportret. Boom tego zjawiska nastąpił dzięki rozwijającym się mediom społecznościowym, a także technologii umożliwiającej zręczne wykonanie takiego zdjęcia, czyli przedniej kamerze w smartphone’ach. Mało kto wie natomiast, że jest to technika znana na długo przed wynalezieniem aparatu fotograficznego.

Multiple mirror selfie #igers #igerswarsaw #mobilephotography #justgoshoot #youmobile #wearegrryo #webstagram #webstapick #incredible_masterpiece #selfie

A post shared by Goha Radziszewska (@goh_amku) on

Uważa się, że pojęcie selfie wprowadzili do języka angielskiego Australijczycy, którzy mają tendencję do zdrabniania różnych słów. Dla nich strażak (‘fire officer”) to ‘firie’, handlowiec (‘tradeperson’) staje się ‘tradie’, a fotografia autoportretowa (‘self photography’) zyskuje miano ‘selfie’.

Najprawdopodobniej najwcześniejszym selfie w fotografii było to wykonane przez Roberta Corneliusa w roku 1839 w Filadelfii. Trzydziestoletni wówczas Robert stanął przed wystawą rodzinnego sklepu wraz ze swym aparatem fotograficznym, odsłonił obiektyw, zastygł w bezruchu na ponad minutę i pstryk! — zrobił sobie selfie. Pewnie wcale nie przypuszczał, że w dwudziestym pierwszym wieku będzie z tego powodu znany.

RobertCornelius_selfie

źródło: Wikipedia

Tak, ale powiecie, że przecież selfie to domena nastolatek. Historia zna i takie przypadki. Pewna dziewczyna zrobiła sobie zdjęcie swojego odbicia w lustrze, aby móc je przesłać przyjacielowi. Brzmi jak ‘social media’ i ‘ach ta dzisiejsza młodzież…’? Wszystko by się zgadzało, gdyby nie fakt, że wydarzyło się tow 1914 roku, a ową dziewczyną była trzynastoletnia rosyjska Wielka Księżna Anastazja Nikołajewna.

Grand_Duchess_Anastasia_Nikolaevna_self_photographic_portrait

źródło: Wikipedia

Malarstwo dostarcza takich przykładów jeszcze więcej, ale dla historii selfie najciekawszym jest “Autoprtret w wypukłym zwierciadle” namalowany przez Parmigianino ok. 1524. Jak widać, ograniczenia technologiczne (brak aparatów fotograficznych) nie przeszkadzały artystom w dążeniu do utrwalenia chwili, gdy wyglądamy naprawdę świetnie i chcemy się tym faktem podzielić się z całym światem. Ówcześni znawcy sztuki też podzielali ten zachwyt: Giorgio Vasari napisał że ten autoportret wygląda tak pięknie, że chłopiec “zdaje się być raczej aniołem niż człowiekiem”.

Parmigianino_Selfportrait

źródło: Wikipedia

Tu przechodzimy do psychologicznego aspektu selfie, czyli podstawowego pytania: po co my to właściwie robimy? Patrząc na powyższe historyczne przykłady nie jest to niczym nowym, z tym że współcześnie zwiększyła się liczba osób, które wielbiąc swój wizerunek dzielą się nim ze wszystkimi. Liczy się to jak wyglądamy, to gdzie i z kim bywamy, budujemy swój image (wizerunek), zwiększamy swoje visibility (widoczność), wzmacniamy swój brand (swoją markę).

Te nowe wartości ucieleśniają przewijający się w sztuce motyw narcystyczny, niegdyś przypisywany jednostkom, teraz upowszechniony, a który za pomocą technologicznej reprodukcji odsłania Innego-Tego Samego w całej swej próżności i kapryśności. Pamiętajmy, że mitologiczny Narcyz umarł z tęsknoty do swego pięknego odbicia.

Żyjemy w świecie mediów nazywanych “społecznościowymi”, które powodują w nas skłonności skrajnie odmienne od zamierzonych — zamiast otwierać się na innych, bywa że zamykamy się w sobie. Wpatrzeni we własne portrety stajemy się przedstawicielami pokolenia selfie, zadbajmy więc o to, aby owo selfie robić z Kimś, a nie tylko i wyłącznie z naszym lustrzanym odbiciem.

I don’t post selfies often, but from time to time… ;)

A post shared by Czarek Dziadurski (@cdziadurski) on

PS. Zdjęcie na okładkę artykułu dzięki uprzejmości Pauliny Markowskiej (@pausznurek).

Zostaw komentarz

MENU: