Polak triumfuje w konkursie IPPAwards

15 czerwca 2015

Na co dzień zapracowany ojciec trójki dzieci, łączący rolę redaktora naczelnego portalu o tematyce logistycznej z pracą w największym na świecie banku zdjęć, gdzie odpowiedzialny jest za ocenę techniczną i jakościową zdjęć nadsyłanych przez fotografów z całego świata. W wolnych chwilach — zapalony fotograf mobilny, którego prace szturmem zdobywają coraz to nowe nagrody na międzynarodowych konkursach fotografii mobilnej. Właśnie dzisiaj zdobył kolejną nagrodę — fotografa roku — w prestiżowym konkursie fotografii mobilnej IPPAwards. Przedstawiam Wam Michała Koralewskiego — założyciela Grupy Mobilni i jednego z najbardziej rozpoznawanych fotografów mobilnych w Polsce, ale także i za granicą.

Michał Szklanowski: Michale, zacznijmy od sprawy oczywistej. Twoja fotografia wygrała główną nagrodę w konkursie fotografii IPPAwards. Opowiedz nam proszę historię jej powstania. Jaki impuls spowodował, że uwieczniłeś postać ulicznego grajka z warszawskiego Starego Miasta?

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michal Koralewski (@michal_koralewski)

Michał Koralewski: Prawdę mówiąc za tym zdjęciem nie kryje się żadna niezwykła historia. Zwiedzałem stolicę, oprowadzany przez kolegę z Grupy Mobilni, gdy zauważyłem tego akordeonistę. Właściwie to najpierw zwróciłem uwagę na jego twarz — pełną wyrazu przez zmarszczki, jakimi była usiana. Jego twarz była jak otwarta księga, wydawało się, że możnaby z niej odczytać historię jego życia. Do tego ten antyczny instrument i ubranie… i już wiedziałem, że muszę go sfotografować.

M. Sz.: Twoje fotografie zdobyły już wiele międzynarodowych nagród i wyróżnień. Jak naprawdę zaczęła się Twoja przygoda z fotografią mobilną?

Back to the past. (Raven Territory, october 2012) Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michal Koralewski (@michal_koralewski)

M. K.: Od fotografowania krajobrazu — samotnych drzew, zachodów słońca, pól rzepaku itp. Przyroda jest bardzo cierpliwa i zwykle nie ucieka, gdy kieruje się w jej stronę obiektyw aparatu. Na uchwycony obraz nakładałem różne, zwykle zbyt mocne, filtry. Zdjęcia z tamtego okresu dalekie są od ideału, ale były dla mnie odskocznią od pracy w banku zdjęć. Zabawą, która dawała mi sporo radości. To było dawno temu, jeszcze przed powstaniem platformy Instagram.

M. Sz.: Co spodowowało, że zdecydowałeś się zacząć wysyłać Twoje fotki na konkursy fotografii mobilnej? I kiedy zostałeś wyróżniony po raz pierwszy?

6399208991_b41deb87ed_o

M. K.: Nie pamiętam już w jaki sposób dowiedziałem się o konkursie organizowanym przez twórców aplikacji FX Photo Studio. Wysłałem dwa lub trzy zdjęcia przeedytowane właśnie w tym programie, a jedno z nich otrzymało wyróżnienie. To był chyba 2011 rok, zdjęcie powstało na iPhonie 3G. Wiesz jak to jest: gdy ktoś raz Cię doceni, nabierasz wiatru w skrzydła i masz ochotę na więcej. W tym samym roku zdobyłem pierwsze miejsce w małym konkursie organizowanym przez jakąś amerykańską drukarnię. W nagrodę otrzymałem kilka swoich zdjęć wydrukowanych na kamiennych podkładkach pod kubek.

M. Sz.: Twój fotograficzny styl ewoluuje. Pamiętam “wczesnego” Koralewskiego, kiedy bardziej “kreowałeś” dzieła na podstawie danej fotografii, używając technik dostępnych w aplikacjach mobilnych. Dzisiejszy Koralewski jest bardzo minimalistyczny, czarno-biały, trzymający się rzeczywistości “ulicy”. Co spowodowało tę zmianę?

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michal Koralewski (@michal_koralewski)

M. K.: Brak czasu na zabawę aplikacjami, haha :) Bardzo lubię swoje zdjęcia, które powstały w okresie “kreatywnym”. Nad każdym spędziłem dużo czasu, wypróbowując wiele różnych filtrów, tekstur i masek. Zwykle powstawało kilka, czasem nawet kilkanaście wersji jednego zdjęcia zanim wybrałem jedno, z którego byłem zadowolony. To było bardziej kreowanie rzeczywistości niż jej odtwarzanie. I było to bardzo pracochłonne. Myślę, że ograniczenie liczby stosowanych aplikacji i modyfikacji zdjęcia do absolutnego minimum było zupełnie naturalną ścieżką rozwoju. Nagle poczułem, że wyszukiwanie dobrego kadru z fajnym światłem i opowieścią w tle daje mi znacznie większą satysfakcję niż wklejenie sztucznego księżyca i kilku tekstur. Nie twierdzę, że całkowicie porzuciłem edycję fotografii, ale robię to teraz bardziej subtelnie, starając się uwypuklić to, co złapałem w kadrze, niż przykryć kilkunastoma filtrami, jak pudrem.

M. Sz.: Fotografia mobilna jest często kwitowana przez profesjonalnych fotografów pełnym politowania uśmiechem. Jak mocny jest stereotyp fotografa mobilnego, strzelającego selfie na prawo i lewo i używającego okropnych filtrów do publikacji swoich wypocin na Instagramie?

Generations II Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michal Koralewski (@michal_koralewski)

M. K.: Wiesz, wychodzę z założenia, że jeśli kogoś śmieszy fotografia mobilna, to jego problem, nie mój. Fotografia to fotografia, nie ma znaczenia czy realizuje się ją aparatem analogowym, lustrzanką cyfrową, smartfonem czy innym sprzętem. Liczy się to, co masz w głowie i czy potrafisz to pokazać na zdjęciu, a nie to ile masz obiektywów w torbie. Oczywiście dostępność aparatu w komórce i łatwość publikacji w Internecie powoduje, że Sieć jest zasypana śmieciami, ale wcale nie jest trudno znaleźć między nimi prawdziwe perełki.

M. Sz.: Czy właśnie chęć udowodnienia że fotografia mobilna to prawdziwa fotografia spowodowała, że zdecydowałeś się założyć Grupę Mobilni? Jakie cele jej przyświecają?

M. K.: Grupa właśnie obchodzi swoją drugą rocznicę istnienia. Powstała z dwóch powodów — po pierwsze miała promować polską fotografię mobilną w kraju i na świecie, pokazywać, że w naszym kraju są ludzie, którzy z powodzeniem mogą konkurować z najlepszymi amerykańskimi fotografami mobilnymi. Drugim celem było stworzenie niewielkiego grona prawdziwych pasjonatów, którzy będą także wspierać siebie nawzajem, ciągnąć się wzajemnie w górę. Nie wszystkie założenia grupy udało się osiągnąć, ale z pewnością dzięki naszej działalności — licznym wystawom, konkursom, przeglądom fotograficznym, wspólnym plenerom itp. pokazaliśmy, że Polska jest prawdziwą potęgą w świecie fotografii mobilnej.

M. Sz.: Ludzie nie mający do czynienia na co dzień z fotografią — widząc portfolio znanego fotografa — często mówią: ojej, wszystkie te zdjęcia są dobre, ja nigdy nie będę w stanie robić takich dobrych zdjęć. Czy zdarza Ci się robić “kiepskie” zdjęcia?

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michal Koralewski (@michal_koralewski)

M. K.: Oczywiście :) Nawet więcej jest tych kiepskich, których nigdzie nie publikuję. Gdy wychodzę w plener robię zwykle od pięćdziesięciu do stu zdjęć, z czego do publikacji przygotowuję sześć — siedem. W tym może jest jedno zdjęcie, z którego jestem na prawdę zadowolony. Mimo to jedno dobre zdjęcie na sto, to całkiem przyzwoity wynik. Bywają dni, gdy nawet tego nie udaje mi się osiągnąć. Takie jest życie, a na postrzeganie otaczającego nas świata i umiejętność wyszukiwania kadrów wpływ ma wiele czynników — nie tylko pogoda, światło i pora dnia, ale także nasz własny nastrój, myśli, które się kłębią w głowie, to, co się dzieje w życiu zawodowym i prywatnym. Ważne jest to, aby się nie zrażać i wciąż próbować na nowo. Sto razy nie wyszło, może wyjdzie za sto pierwszym :)

M. Sz.: Dobre zdjęcie jest podstawą, ale odpowiednia edycja pozwala często uwidocznić jego mocne strony, dodać ekspresji, albo całkowicie je zmienić. Jakich aplikacji używasz zwykle do edytowania swoich zdjęć?

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michal Koralewski (@michal_koralewski)

M. K.: Obecnie jest to Snapseed (iOS, Android) i VSCO Cam (którego przez długi czas nie chciałem w ogóle dotykać) do podstawowych edycji, Mextures do delikatnych tekstur i TouchRetouch do drobnych modyfikacji, usuwania linii wysokiego napięcia itp. To zwykle wystarcza do 99% zdjęć, jakie publikuję na Instagramie. Ten pozostały 1% to zabawa nawiązująca bezpośrednio do wcześniejszej fascynacji “tworzenia” zamiast “odtwarzania” rzeczywistości.

M. Sz.: Jaka jest recepta na sukces dla początkowego fotografa mobilnego? Czy mógłbyś uchylić nam rąbka tej tajemnicy?

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michal Koralewski (@michal_koralewski)

M. K.: Każdy z nas ma inną drogę rozwoju i w inny sposób dociera do sukcesu. Nie chcę podawać tutaj gotowej recepty na sukces, uniwersalnej dla każdego fotografa, bo jej po prostu nie ma. Fotografuję za pomocą smartfonu od 2009 roku. Przez te sześć lat zrobiłem jakieś 50 tysięcy zdjęć, prowadziłem blog “one photo a day” i startowałem w niezliczonej ilości konkursów fotograficznych. Dla mnie to właśnie jest najlepszy sposób na osiągnięcie sukcesu — ciągły trening umiejętności, wyszukiwanie nowych kadrów nawet tam, gdzie byłem już setki razy, ciągłe motywowanie się do kolejnych ujęć i niezrażanie się niepowodzeniami. Dopóki czerpiesz przyjemność z tego, co robisz, dopóty jesteś na dobrej drodze do sukcesu.

M. Sz.: I na zakończenie, gdzie w sieci można znaleźć Twoje zdjęcia?

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michal Koralewski (@michal_koralewski)


M. K.: Głównie na Instagramie (instagram.com/michal_koralewski) i w serwisie Flickr (flickr.com/mkoralewski/).

M. Sz.: Dziękuję Ci za wywiad i życzę dalszych sukcesów w fotografii mobilnej! Na koniec jeszcze jedno zdjęcie Michała:

Back to black

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michal Koralewski (@michal_koralewski)

Jeden komentarz

  1. amadeusz napisał(a):

    Wielkie gratulacje.

Zostaw komentarz

MENU: