InstaBlender — dla tych, co lubią zamieszać

22 lutego 2015

Autor: Wojtek Papaj

Od mniej więcej roku podstawowy proces edycji moich zdjęć mógłbym zamknąć w słowach crop & merge. W ten sposób — poprzez wielokrotne wycinanie lekko przesuniętych względem siebie fragmentów tego samego kadru oraz ich łączenie — uzyskuję interesujący mnie efekt rozmycia, poruszenia czy wręcz ruchu, a w uzasadnionych przypadkach także wyraźnego przesunięcia elementów kadru. Ponadto, zależnie od trybu łączenia klatek składowych, mogę uzyskiwać dodatkowe efekty graficzne akcentujące różne tony, odcienie czy stopnie jasności.

Niestety, stary Windows Phone (wersja 7.x) nie oferował zbyt wielu aplikacji umożliwiających łączenie zdjęć. Prawdę mówiąc, w ciągu dwóch lat intensywnego fotografowania i edytowania (a i myszkowania po Sklepie Windows) znalazłem tylko dwie takie, MultiExpose oraz Blend. Obie darzę sporym sentymentem, jednak obiektywnie przyznaję, że ich możliwości są raczej ograniczone.

MultiExpose dysponuje 12 trybami łączenia, ale efektywnie zastosować możemy 7 — 8 (pozostałe dają albo praktycznie takie same wyniki, albo są tak wyraziste, że rzadko będziemy chcieli je wykorzystać) — trzeba jednak zauważyć, że wyniki składania mogą się różnić w zależności od kolejności zdjęć (co zwiększa potencjał aplikacji); zaletą tego programu jest również możliwość składania wielu fotografii na raz i obsługiwanie różnych formatów.

Blend oferuje już 18 zróżnicowanych trybów łączenia zdjęć. Niestety, obsługuje wyłącznie kwadratowe kadry — i wyłącznie dwa w jednej sesji, a więc chcąc połączyć więcej warstw, muszę przygotować się na dłuższą pracę (z drugiej strony daje mi to większą kontrolę nad produktem finalnym obróbki, mogę bowiem zmieniać tryby łączenia poszczególnych warstw).

Tymczasem nowa wersja mobilnego systemu Microsoftu (WP 8.x) przynosi także więcej aplikacji fotograficznych. Wśród nich znalazłem szalenie dla mnie atrakcyjny program pod nazwą InstaBlender (nawiasem mówiąc, nie zrozumiem nigdy, dlaczego twórcy wielu aplikacji z uporem maniaka podpinają się pod popularność Instagramu, nawet jeśli ich software nie ma nic wspólnego z obsługą kont tego serwisu).
InstaBlender, oprócz tego, że łączy zdjęcia (i od razu dubeltowy minus: znów tylko dwa kadry w sesji i tylko w kwadracie), umożliwia także dosyć wszechstronną obróbkę powstałego kadru.

Łączenia dokonujemy w 15 trybach, czyli mniej niż w appce Blend, jednak ponieważ i tutaj kolejność nakładania zdjęć ma znaczenie, w sumie możemy wybierać spośród 30 efektów! Dodatkowo dwukierunkowy suwak daje nam pełną kontrolę nad całym procesem, sami decydujemy o tym, ile z obu kadrów składowych i z jaką wyrazistością ujrzymy ostatecznie na zdjęciu finalnym.

wp_ss_20150124_0003 wp_ss_20150124_0004

Po połączeniu zdjęć zostajemy — wraz z powstałym obrazem — przeniesieni do głównego ekranu aplikacji. Funkcjonalności programu dostępne są z dwóch pasków w dolnej jego części. Niższy zawiera licznik zmian, jakich dokonaliśmy w zdjęciu oraz charakterystyczne strzałki umożliwiające nawigowanie po ich historii (undo/ redo); jest tam również przycisk udostępniający widok oryginału.

Znacznie bardziej rozbudowany jest drugi pasek, oferujący dostęp do 17 narzędzi (z których większość jest wewnętrznie bardzo rozbudowana). Po skorzystaniu z każdego z nich musimy przed powrotem do głównego ekranu zatwierdzić lub odrzucić efekt.

wp_ss_20140522_0001

Oto krótka charakterystyka wszystkich narzędzi:

  • border — pozwala umieścić zdjęcie w zwykłej ramce (obwódce), przy czym zarówno jej kolor, jak i grubość określamy samodzielnie (obwódka nie przysłania kadru — im grubszą ustalimy, tym mniejszy będzie nasz obrazek w środku);
  • orientation — typowe narzędzie do dokonywania obrotów (co 900) i odbić lustrzanych;
  • text — możemy wybrać kolor, krój i wielkość czcionki; tekst ustawiamy w dowolnym miejscu kadru, przesuwając go palcem;
  • adjust — pozwala ustalić jasność, kontrast, ekspozycję oraz nasycenie zdjęcia; wszystkie parametry regulowane są w skali od -100 do 100;
  • filters — 21 monochromatycznych, nieedytowalnych filtrów; raczej jako ewentualny last touch;
  • fx-effects — 14 różnorodnych efektów o regulowanym natężeniu — m. in. „Hue”, „Tint”, „Temperature”, „Lomo”, „Vignetting”, „Solarize” czy „Watercolor”; najbardziej użyteczny wydaje się „Local Boost” pozwalający zmieniać lokalny kontrast w edytowanym kadrze;
  • effects — 20 wyrazistych, nieedytowalnych efektów graficznych jak „Cartoon”, „Negative”, „Sepia” czy „Paint”;
  • blur — to chyba największy zawód w tej aplikacji: narzędzie umożliwia tylko klasyczne rozmycie, cóż z tego że regulowane w skali 0 — 100?!;
  • enhance — to dość tajemnicze narzędzie do szybkiej, trzystopniowej korekty zdjęcia (jednak zauważalne różnice między poziomami są niewielkie);
  • frames — aż 54 ramki, jednak moim zdaniem — tylko dla entuzjastów; wykorzystać dają się może ze dwie — reszta do bólu rysunkowa;
  • sharpness — to narzędzie udostępnia 7 poziomów ostrzenia — może okazać się efektywne, choć wiadomo, że „mobilna” korekta ostrości to niepewny grunt;
  • angle — kolejne narzędzie do obracania kadru, tym razem jednak nie skokowego, lecz ciągłego: możemy dokonać obrotu zdjęcia w zakresie od -1800 do 1800;
  • light — 32 barwne „przeszkadzajki” o regulowanym natężeniu — przynajmniej niektóre mogą okazać się przydatne nie tylko jako element zmieniający estetykę zdjęcia, ale też np. jako namiastka filtru połówkowego nakładanego po fakcie;
  • color — jak można się spodziewać, narzędzie umożliwia regulację kanałów barwnych R — G — B w zakresie od -100 do 100;
  • mirror — kolejne umiarkowanie przydatne narzędzie wykorzystujące efekt lustrzanego odbicia w pionie i poziomie;
  • distort — 16 niszczycielskich narzędzi do zniekształcania świata przedstawionego — nazwy raczej nic Wam nie powiedzą, ale z tym instrumentarium możecie edytowany obraz naciągać, rozdymać, wsysać i przekręcać — z różnym skutkiem…;
    wp_ss_20150124_0017
  • hdr — narzędzie udostępnia trzy suwaki: środkowy służy do regulacji nasycenia koloru (poziom oryginału wypada gdzieś w okolicy 30, ale najlepszy wynik osiągniemy przy niskim nasyceniu); równoczesne użycie górnego i dolnego pozwoli uzyskać coś na kształt efektu pseudohdr…; działanie tego narzędzia jest dalekie od intuicyjności, ale czasem przynosi ciekawe efekty, zwłaszcza że skrajnych suwaków możemy też używać oddzielnie, korygując jasne i ciemne tony obrazu.

Na głównym ekranie aplikacji znajdziemy — nad widokiem zdjęcia — jeszcze jeden pasek; zawiera on ikonę dyskietki (czyli polecenie „zapisz”) oraz strzałkę cofającą nas do ekranu wyboru trybu łączenia zdjęć (dzięki temu możemy w jednej sesji wykonać kilka wersji tego samego obrazu). Pomiędzy tymi dwiema ikonkami umieszczono również typowy przycisk share, który, co ciekawe, pozwala przenieść nasze zdjęcie nie tylko do sieci społecznościowych czy wirtualnych dysków, ale i do innych aplikacji umożliwiających jego dalszą edycję.

komentarze 3

  1. FotografiaMobilna napisał(a):

    Dzień dobry.
    Świetny artykuł!
    Zagadnienie łączenia kilku ekspozycji jest mi bliskie.
    Może Autor mi pomoże?
    Korzystam z Fantasia Painter. Wywołuję zdjęcie dwa razy, za pierwszym razem skupiam się na niebie (chmury, słońce), a za drugim robię porządek z gruntem. Potem funkcja „merge”, co w tym programie nie jest najprzyjemniejsze… i wychodzi coś takiego:
    https://www.facebook.com/pages/Fotografia-Mobilna/1452346851709841?fref=ts

    Pytanie: jaki inny program zrobi to tak samo lub lepiej (WP8 i nowsze)? W pamięci mam pracę na warstwach w PS (2 warstwy, maska i pędzel).
    Będę wdzięczny za pomoc. Pozdrawiam, Adam Turzyński

    • papaj napisał(a):

      Dzień dobry! Dziękuję za ciepłe słowa.
      Rzeczywiście łączenie różnych ekspozycji w FP (którą bardzo lubię) może być stresujące…
      Jak wspomniałem w tekście, mimo długotrwałych poszukiwań prowadzonych w sklepie Windows, znalazłem tylko 3 aplikacje przydatne w tego typu procedurach — wszystkie mają zalety i wady. Osobiście proponuję właśnie InstaBlender: trzeba by dobrać odpowiedni tryb (i zakres) łączenia, a potem ewentualnie poprawić kontrast, nasycenie itp. w tej samej aplikacji (lub w innej: jeśli chodzi o kolory i kontrast w świecie WindowsPhone, to lubię Pictomaphone).
      Oczywiście kwestię odpowiedniego, równomiernego naświetlenia kadru można próbować rozwiązać HDRem (są appki do tego, a aktualizacja Denim ma sprawę rozwiązywać jeszcze lepiej) lub korektą Highlights/ Shadows (tutaj polecam Adobe Photoshop Express lub Fhotoroom).
      Pozdrawiam, Wojtek Papaj

  2. FotografiaMobilna napisał(a):

    Dziękuję za odpowiedź.
    Czekam na aktualizację (czyżby patrzyli na to, co oferuje konkurencja?).
    Problemem nie jest poprawa naświetlenia. Jak wspomniałem, czasem ciekawe efekty można uzyskać wywołując dół zdjęcia (czyli ziemię) z jednymi parametrami (temperatura — mamy ciepłe pole czy las), a z drugimi — górę (chłodne, mroźne i groźne chmury). Tu HDR nie załatwi sprawy, a InstaBlender w tej kwestii nie chce ze mną współpracować. ;-) No chyba, że nie widzę narzędzia, które by usuwało część nałożonej warstwy…

Zostaw komentarz

MENU: