Trudne słówka, czyli Słownik Fotografii Mobilnej, część 6

14 listopada 2014

Autor: Małgosia Radziszewska

Nasz słownik już od jakiegoś czasu bardziej przypomina przegląd najciekawszych i najdziwniejszych tagów na Instagramie, ale w zasadzie nie powinno to dziwić – przecież w dużym stopniu to tam właśnie się toczy nasza internetowa przygoda z fotografią mobilną. Zaczniemy tajemniczo, a skończymy jak zawsze.

#mistyfoggymilkymoody – idealny tag na polskie jesienne poranki (sorry, taki mamy klimat), wystarczy wstać w weekend wcześnie rano (polecam małe dzieci jako skuteczny budzik) i powiedzieć “OK, to ja dzisiaj idę po chleb” – co z tego, że otwierają dopiero o dziewiątej, czas oczekiwania na otwarcie ulubionej piekarni można wykorzystać na magiczny spacer we mgle, po to tylko, aby potem z dumą oznaczyć swoje zdjęcie tagiem, który w wolnym tłumaczeniu oznacza #mglistomglistymlecznynastrojowy, jeszcze jakieś niejasności, co do zawartości tego tagu? ;) – nie sądzę.

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Goha Radziszewska (@goh_amku) on

  #busystranger – (i jego warianty #busystrangerwatchingart#busystranger_in_museum) – to swoiste studium na temat Tego Obcego i Tamtego Obcego, i Wszystkich Innych Bardzo Zajętych Obcych, których mijamy na ulicy, w galerii, w muzeum. A mówiąc o muzeum…  

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @mikohp on

 

#museumofselfies – pierwsze  posty z serii “selfie wykonane przez znanych i lubianych bohaterów malarstwa klasycznego” pojawiają się na profilu Olivii Muus. Instagramowicze to oczywiście szybko podchwycili i teraz takie selfie ma już prawie każdy obraz w każdym  mieście. Swoją drogą dobrze wiedzieć, że robienie dzióbka do selfie, to przypadłość znana od wieków :)

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Olivia Muus (@oliviamuus) on

  #tinypeoplebigplaces – mali ludzie w wielkich miejscach. Tak, od razu mam flashbacki, ekhm… reminescencje z przeszłości, z zeszłorocznej przedświątecznej zakupowej gorączki w nowootwartym centrum handlowym… Na szczęście zawartość tego tagu jest bardziej wyrafinowana i mniej brutalna, wręcz nastrojowa. Nasza małość w obliczu ogromu natury, czy spektakularnych wieżowców to na pewno rzecz warta otagowania.  

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika See To Share (@seetoshare) on

 

#jumpstagram – takie czasy, nawet skaczący ludzie doczekali się swojego miejsca na Instagramie. Myślę, że to nie wymaga większego komentarza.

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Adam Oczkoś (@adam__o) on

  #handsinframe – palec w kadrze, to z reguły błąd fotografa, co innego jednak cała dłoń. Cała kolekcja miłośników umieszczania swoich dłoni w kadrze to właśnie zawartość tego tagu. Polecamy, czasem można w ten sposób uzyskać całkiem ciekawy efekt kompozycyjny.  

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michal Koralewski (@michal_koralewski) on

 

#peopleleavingdrinks – jedni ludzie porzucają pewne rzeczy, a inni okazując swe przeogromne współczucie je uwieczniają i oddają im należna cześć i uwagę. Na przykład, ci tutaj, fotografują porzucone napoje. Zdziwilibyście się, ile drinków nie zostało wypitych do końca i tym samym skazanych na usychanie z samotności!

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ñū ¥ørk Çîtÿ (@iwalktowork) on

  #wykadrowaćdasięwszystko – rodzimy tag, który jest piękny w swej prostocie. Czyż nie jest to zarazem wielka prawda fotografii? Filozoficzna i praktyczna natura każdego zdjęcia? Pozostawiam to pod rozwagę, na wypadek gdybyście nie mieli o czym myśleć w te długie jesienne wieczory.  

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Jasiu zza Ula (@przemekzdybel) on

 

#domzbrodą – uwaga:  autoreklama! Adrian Werner wymyślił ten tag, a ja się bez pardonu wprosiłam. Mało tego! Was też zapraszam, abyście dołączali do tego tagu domy porośnięte chaszczami. Tak się tworzy historię, to jest… tagi. Nieważne, byleby tylko te domy były brodate:)

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Adrian Werner (@adrianwerner) on

 

Zapraszamy także do lektury poprzednich części Słownika!

Część 1
Część 2
Część 3
– Część 4
Część 5

Zostaw komentarz

MENU: