Na Rynku w Żorach, fot.: Łukasz Gurbiel (sollyth)

Oczami Mobilnych: Żory

31 października 2014

Autor: Łukasz Gurbiel (sollyth)

W dniu dzisiejszym, w Żorach na Górnym Śląsku, kończy się nasza wystawa Żeby nic nie umknęło… Jednym z punktów spotkania autorskiego, które odbyło się 12 października, był otwarty dla wszystkich chętnych spacer fotograficzny po goszczącym nas mieście. Roli przewodnika podjął się pan Józef Ćwiek – pomysłodawca i kurator żorskiej wystawy. Podczas tej wycieczki (a także tuż przed wernisażem) udało mi się ustrzelić kilka – w moim mniemaniu – przyzwoitych kadrów, które postanowiłem Wam tutaj zaprezentować.

Żory są miastem starym. Jego lokacja dokonała się w roku 1272 – zaledwie 15 lat po lokacji Krakowa. Na potrzeby tego tekstu zapoznałem się (przyznam, że dość pobieżnie) z historią miasta i powiem Wam, że jego mieszkańcy na przestrzeni wieków nie mieli lekkiego życia. Żory od początku swojej historii były miastem porządnie ufortyfikowanym, stąd też stanowiły ważny strategicznie cel podczas wszelkich zawieruch wojennych na terenie Śląska. A tych – uwierzcie mi – było niemało… W 1345 roku Żory oblegał Kazimierz III Wielki, w 1433 roku miasto próbowało zdobyć prawie 8000 Husytów, a z kolei w 1473 przez miejskie mury starały się przedrzeć wojska Królestwa Węgierskiego.

O ile z obroną miasta żorzanie dzielnie sobie radzili, to wielokrotnie przegrywali z ogniem, epidemiami i powodziami. W 1552 roku, a także w 1661 i 1702 wybuchały w Żorach wielkie pożary. Pierwszy strawił połowę miasta, a podczas tego z roku 1702 doszczętnie spłonęła cała drewniana zabudowa… Po tym ostatnim wydarzeniu mieszkańcy miasta zorganizowali błagalną procesję, podczas której wznosili modły do Boga w intencji odwrócenia od nich klęsk pożaru. Zobowiązali się także powtarzać ten modlitewny przemarsz co roku, w dniu 11 maja – w rocznicę wielkiego ognia. Tradycja ta jest kultywowana do dzisiaj i zwana jest Świętem Ogniowym. To jedyne tego typu, w dalszym ciągu obchodzone, święto w Europie!

Ale ogień nie był jedynym problemem żorzan. Zaledwie 3 lata po pierwszym z wielkich pożarów w mieście wybuchła ogromna epidemia dżumy, która zdziesiątkowała mieszkańców. W latach czterdziestych dziewiętnastego wieku jedną trzecią ludności miasta zabił tyfus, a kilka lat później miasto nawiedziła ogromna powódź.

Obecnie Żory zamieszkuje ponad 60 000 mieszkańców. Wizytówką miasta z pewnością jest piękny Rynek, a także bezpłatna (!!!) komunikacja miejska, która funkcjonuje w tej formie od 1 maja tego roku. To jedno z pierwszych tego typu rozwiązań w naszym kraju.

Spacer po Żorach rozpoczęliśmy na Osiedlu Księcia Władysława:

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łukasz Gurbiel (@sollyth) Wł.

Następnie ruszyliśmy w kierunku Rynku, po drodze zwiedzając najstarszy żorski cmentarz katolicki znajdujący się przy ulicy Ks. Klimka. Najwięcej czasu poświęciłem na fotografowanie Rynku. Muszę przyznać, że prezentuje się on bardzo okazale!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łukasz Gurbiel (@sollyth) Wł.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łukasz Gurbiel (@sollyth) Wł.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łukasz Gurbiel (@sollyth) Wł.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łukasz Gurbiel (@sollyth) Wł.

  Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łukasz Gurbiel (@sollyth) Wł.

Niedaleko od żorskiego Rynku znajduje się ulica Murarska, na której znajdują się dziewiętnastowieczne zabytkowe niskie kamieniczki, powstałe z cegieł odzyskanych z muru obronnego otaczającego niegdyś Żory. Ulica Murarska zrobiła na mnie niesamowite wrażenie! Zwłaszcza, że mieliśmy genialne „światło”:

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łukasz Gurbiel (@sollyth) Wł.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łukasz Gurbiel (@sollyth) Wł.

Na zakończenie pan Józef Ćwiek pokazał nam zabytkowy budynek żorskiego dworca kolejowego oraz Dąb Maryjny, pod którym – według legendy – biwakował kiedyś sam król Jan III Sobieski. Z tych miejsc niestety nie posiadam dobrych zdjęć – fotografowałem już wtedy niewiele, oszczędzając resztki baterii na powrotną podróż do Krakowa :).

W imieniu swoim i Patrycji serdecznie pozdrawiam wszystkich żorzan, których mieliśmy okazję poznać! Mam nieodparte wrażenie, że będziemy mieli możliwość jeszcze się spotkać!

Zostaw komentarz

MENU: