Żeby nic nie umknęło... Plakat wystawy

Krótka relacja z otwarcia krakowskiej wystawy fotografii mobilnej

22 maja 2014

Plakat wystawy "Żeby nic nie umknęło...", autor: Michał Koralewski

Plakat wystawy „Żeby nic nie umknęło…”, autor: Michał Koralewski

Nie tak dawno temu pisaliśmy o zaplanowanej w Krakowie – w ramach platformy Krakow Photo Fringe – wystawie fotografii mobilnej. Przypominamy, że wystawa ta ciągle trwa i serdecznie zapraszamy do jej odwiedzenia! A teraz zachęcamy do przeczytania krótkiej relacji z wernisażu (odbył się on 16 maja).

Naszą wystawę zatytułowaną Żeby nic nie umknęło… gości w Krakowie Cafe & Gallery & Rooms INDALO, które okazało się być bardzo przyjaznym miejscem. Zdjęcia rozmieściliśmy na ścianach kawiarnio-galerii, pełniącej przy okazji rolę recepcji dla pokoi gościnnych znajdujących się na piętrze i tym samym zapewniającej stały dopływ widzów spośród turystów (głównie zagranicznych) odwiedzających Kraków. Sama kawiarnia jest spokojnym, interesująco urządzonym lokalem, który został dobrze przygotowany do funkcjonowania jako galeria – między innymi za sprawą świetnego systemu oświetlenia ścian.

Przedstawicielami Mobilnych podczas wernisażu byli Czarek Dziadurski, Łukasz Gurbiel oraz Wojtek Papaj. „Impreza” miała rozpocząć się o godzinie 20:00, ale złapaliśmy półgodzinne opóźnienie, gdyż jadący z Nowego Sącza Wojtek natrafił gdzieś  po drodze na coś w rodzaju lokalnej powodzi i został zmuszony do nieprzewidzianej  zmiany trasy. No właśnie – pogoda. Martwiliśmy się bardzo o frekwencję podczas otwarcia, bo w Krakowie lało (nie, nie kropiło!) właściwe bez przerwy od 24 godzin. Aura była taka, że Łukasz stwierdził, że sam by się nie ruszył z domu, gdyby nie musiał :). Nasze obawy były jednak na szczęście bezpodstawne: mowy wstępnej, wygłoszonej z wielką swobodą przez Wojtka Papaja, wysłuchało około 20 gości. Czarek podziękował serdecznie właścicielom INDALO oraz organizatorom Krakow Photo Fringe i tym momencie rozpoczęła się mniej oficjalna część wernisażu. Było wino i przygotowane własnoręcznie przez samą szefową INDALO pyszne przekąski. Polało się też sporo piwa. Kiedy opuszczaliśmy wernisaż przed godziną dwudziestą trzecią, cześć gości bawiła się jeszcze w najlepsze :).

Na koniec kilka zdań o tym, jak prezentowały się same zdjęcia. Wydruk prac wyszedł znakomicie. Ostatecznie przygotowaliśmy je w formacie 21 x 21 cm, który wydaje się być formatem optymalnym dla naszych celów wystawowych. Zdjęcia zostały zamknięte w prostych, eleganckich, dużych ramach i po powieszeniu na ścianach dobrze doświetlone. Trudno się było doszukać jakichkolwiek przeszkadzających odblasków. Wojtek podczas wernisażu zauważył też, że ma miłe wrażenie wyjątkowo bliskiego obcowania z pracami. Na zdjęciu poniżej widać część wstępnie powieszonych ram. Zostało ono zrobione dzień przez wernisażem – podczas montowania wystawy.

Wstępnie powieszone ramy ze zdjęciami, fot. Łukasz Gurbiel

Wstępnie powieszone ramy ze zdjęciami, fot. Łukasz Gurbiel

Jesteśmy niezwykle ciekawi efektu, jaki przynoszą działania marketingowe platformy Krakow Photo Fringe. Informacja o naszej wystawie została umieszczona na ulotkach KPF, które kolportowane są w całym mieście. INDALO zostało też przystrojone flagą KPF, mającą za zadanie przyciągać do kawiarni zainteresowanych fotografią gości. Oczywiście cały czas o wystawie informuje strona http://www.krakowfringe.com. Tego, jak to wszystko przełożyło się na popularność wystawy, dowiemy się jednak dopiero 1 czerwca – po rozmowie z właścicielami Cafe & Gallery & Rooms INDALO.

Jeszcze raz zapraszamy do Krakowa! pamiętajcie – wystawa trwa tylko do 1 czerwca!

A oto jeszcze kilka zdjęć z wernisażu:

Jeden komentarz

  1. papaj napisał(a):

    A więc kolejny wernisaż za nami… :) Kolejna wystawa otwarta dla publiczności – tym razem krakowskiej. Miło pomyśleć, że zdjęcia Grupy Mobilni stały się częścią jednej z najbardziej szacownych imprez fotograficznych w Polsce! Tak jak miłą była myśl, że nasze prace prezentuje ta sama galeria we Wrocławiu, w której wystawiano fotografie Bułhaka, Hartwiga czy Horowitza; i tak jak miło było zobaczyć swoje zdjęcia na stronie National Geographic Magazine (po ostatniej edycji Mobile Photo Awards).
    Ta wystawa doszła do skutku dzięki czujności i sprawności organizacyjnej Czarka Dziadurskiego i Łukasza Gurbiela – to oni dostrzegli możliwość działań w Krakow Photo Fringe, zgłosili naszą inicjatywę, pozyskali wsparcie ludzi znaczących w krakowskim światku fotograficznym, znaleźli lokal, drukarnię (nawet wynegocjowali rabat!), wreszcie wklejali odbitki w ramy i wieszali na ścianach knajpki – galerii. Słowem, zrobili tę wystawę od A do Z. Jak zwykle całość koordynował i otaczał duchową opieką Michał Koralewski.
    Ja w istocie przyszedłem na gotowe – wygłosiłem przemówienie inauguracyjne i przekazałem głos Czarkowi, który dokonał ostatecznego otwarcia imprezy (co pozwoliłem sobie uwiecznić na zdjęciu – rzecz jasna przy pomocy smartfona ;) efekt możecie zobaczyć na IG i na Twitterze)

Zostaw komentarz

MENU: