Fot. martintxo7/Freeimages

Kamienie milowe fotografii mobilnej – część II. Pączkowanie pikseli i wyginanie soczewek

8 kwietnia 2014

Autor: Mateusz Jaszak

Pamiętacie zdjęcia z waszych starych telefonów komórkowych? Wykorzystalibyście je ponownie w uchwyceniu niezwykłych momentów? Myślę, że nie. To byłby czysty technomasochizm czy powód do bycia hipsterem (jeszcze do tego kapelusz nałożony do góry nogami i podkoszulek założony na koszulę). Nie wykluczam, że chwycilibyście te archaiczne zabawki w celu poeksperymentowania. Szybko powrócicie do milionów megapikseli, kilkurdzeniowych procesorów i miliardów bajtów w RAMie. Miło wspominam pierwsze fotograficzne przygody z Sony Ericssonem K300i (rozdzielczość VGA) i godziny spędzone przy edycji zdjęć. Rok temu, Nokia udostępniła aplikację Pixel Heritage, która emuluje działanie układów optycznych takich telefonów jak Nokia 7250 (0,1MPx!), Nokia 5140 czy Nokia 6630.

Symulacja zdjęcia z Nokii 5140i

Symulacja zdjęcia z Nokii 5140i

Wróćmy pamięcią do listopada 2000 r., kiedy Madonna okupowała listy przebojów singlem „Music”, Zygmunt Chajzer przestał pojawiać się w „Idź na całość”, a autor tekstu poznawał zawiłości ortografii i myślał o tym, co przyniesie Święty Mikołaj aka Gwiazdor pod choinkę. Wydarzyło się coś jeszcze. Firma Sharp zaprezentował telefon komórkowy z aparatem o rozdzielczości 0,11 MPx (model J-SH04). Sprzedali ponad 5 milionów urządzeń, co było świetnym wynikiem na rynku elektroniki użytkowej. Jednak Sharp nie był pierwszym producentem telefonów z aparatem cyfrowym. Pierwszym takim urządzeniem był Samsung SCH-V200 z matrycą o rozdzielczości 0,3 MPx, aczkolwiek kamera była peryferyjnym urządzeniem.

W okresie 2000-2004 producenci nie brali udziału w wyścigu  związanym z rozdzielczością matryc. Wszystko zmieniło się w 2005, kiedy Nokia wprowadziła linię multimedialnych telefonów N series, a Sony Ericsson reklamował poszczególne modele swoich słuchawek marką Cyber-Shot. Wyróżniały je dobrze wyposażone układy optyczne oraz matryce, jak na owe czasy. Nokia N95 z 5MPx i optyką Carla Zeissa, K800i z ksenonową lampą błyskową, autofocusem oraz oprogramowaniem BestPic – to najpopularniejsze telefony obu firm, biorące udział w bitwie o fotografujących użytkowników. W telefonach z serii N zastosowano układ trypletu czterosoczewkowego (tessar), czyli układu trzech czterosoczewkowych grup. Obiektywy najbardziej rozbudowanych modeli Nokii miały jasność f/2.8 oraz f/2.2, co było ewenementem na tamte lata. Dzisiaj trudno znaleźć aparaty o jasności mniejszej niż f/2.8.

Rok 2010, świat żyje Mistrzostwami Świata w RPA, początkiem Arabskiej Wiosny i wyciekami depesz dyplomatycznych, opublikowanych na WikiLeaks. W czerwcu Steve Jobs prezentuje iPhone’a 4 z układem iSight, parę miesięcy później – Nokia N8 z 12 megapikselową matrycą. Ówczesny iSight nie wyróżniał się od konkurencyjnych rozwiązań-jasność f/2.8 i ogniskowa 3.85 mm. Jednak rok później, zmodernizowany iSight w iPhonie 4S nie miał sobie równych. Zwiększono rozdzielczość (z 5 do 8 MP), światłosiłę (z f/2.8 na f/2.4) oraz zmniejszono dyspersję soczewek. Finowie nie pozostali dłużni. W lutym 2012 roku zaprezentowali model 808 z układem PureView o rozdzielczości 41 MPx, ogniskową 8,02 mm i jasnością obiektywu f/2.4. Rozdzielczość skuteczna dla proporcji 4:3 wynosi 38,2 MPx a dla 16:9 – 33,6 MPx. Wszystkie soczewki są asferyczne (zastosowano tworzywo sztuczne, aby wytworzyć soczewki o dużej krzywiźnie), w dodatku wykazują niską dyspersję, więc aberracja chromatyczna fotografii nie grozi. Warto wspomnieć o nadpróbkowaniu pikseli, czyli łączeniu kilku pikseli w jeden superpiksel. Jakie mamy z tego korzyści? Niskie szumy (przydatne podczas nocnych spacerów) i świetne odwzorowanie zdjęcia w dobrych warunkach oświetleniowych.

Napisałem dużo o innowacjach Apple i Nokii. A co z konkurencją? Sony zmodyfikował matryce CMOS, które znajdują się w większości telefonów. W standardowej matrycy CMOS światło przechodzi przez dwie przezroczyste warstwy i odbija/rozprasza się na metalowych przewodach i dalej biegnie do elementów światłoczułych. W matrycach CMOS Exmor światło pada bezpośrednio do elementów światłoczułych po przejściu przez wcześniej wspomniane dwie warstwy. Efekt? Exmor ma większą czułość od standardowego CMOSa. Dorzucę do tego zewnętrzne obiektywy Sony DSC-Q10 łączące się z telefonem przez Wi-Fi.

Nie sądzę, że poprawa parametrów naszych aparatów miała wpływ na popularność fotografii mobilnej. Co w takim razie? Oprogramowanie, czyli aplikacje i powiązane z nimi sieci społecznościowe. O tym opowiem następnym razem.

Poprzednią część Kamieni milowych… przeczytacie tutaj.

Zostaw komentarz

MENU: