Follow Friday: Jakub Ziemba

7 lutego 2014

Po dłuższej przerwie (spowodowanej okresem świąteczno-noworocznym, przygotowaniami do wystawy i moim przedłużającym się lenistwem) wracamy z cyklem Follow Friday, w którym przybliżamy Wam sylwetki członków grupy „Mobilni”. Do tej pory ukazało się już dziewięć części tej serii (linki do poprzednich znajdziecie na samym dole tej strony), dziesiąta została poświęcona Jakubowi Ziembie, najlepszemu perkusiście wśród fotografów mobilnych i najlepszemu fotografowi mobilnemu wśród perkusistów :)

Michał Koralewski: Mówisz o sobie, że jesteś bardziej muzykiem niż fotografem. Pomimo Twojej niechęci do etykiety „fotografa” wyraźnie widać, że po prostu masz talent do zamykania w kadrze piękna codziennego życia. Czy muzyka pomaga Ci dostrzegać uroki otaczającego nas świata i czy w ogóle ma wpływ na Twoją fotografię?
Jakub Ziemba: Przede wszystkim dziękuję Michale, bardzo mi miło. Tak, to prawda, nie lubię nazywać siebie fotografem, bo po prostu nim nie jestem. Przyznam się szczerze, że ostatnio robię coraz mniej zdjęć, głównie z powodu czasu – rzadko gdzieś wychodzę, na okrągło jestem w tych samych miejscach i potrzebuję odświeżenia. Co do muzyki… Myślę, że tak, ma wpływ na moją fotografię, jak zresztą wszystko co mnie otacza, co widzę, słyszę. Staram się przekazywać emocje związane z sytuacją czy miejscem, które uwieczniam na zdjęciu. Jednak nigdy nie zrobiłem żadnego zdjęcia celowo pod jakiś utwór ani odwrotnie. Może trzeba będzie kiedyś tego spróbować :)
Na pewno jestem bardziej muzykiem niż fotografem. To ona [muzyka] jest moim głównym kanałem wyrażania emocji. Biorę udział w kilku projektach, aktualnie piszę ze studia pod Warszawą, gdzie nagrywam partię bębnów dla mojego znajomego z Nowej Zelandii – Hansa Kraenzlina. Polecam zapoznać się z twórczością tego człowieka oraz czekać na nową płytę, gdzie będziecie mogli mnie posłuchać ;) Możecie śledzić nasze poczynania na fanpage’u lub Instagramie.

Michał: Nie jesteś fanem fotografii krajobrazowej. Mimo to od czasu do czasu w Twoich internetowych galeriach pojawiają się takie zdjęcia i zawsze są wyjątkowo spektakularne. Widać, że świetnie czujesz naturę. Nie kusi Cię taka „łatwa” fotografia?
Jakub: Tak, to prawda, nie przepadam za fotografowaniem krajobrazów, mimo, że najczęściej są piękne i kocham się w nie wpatrywać. Ale tak jak wspomniałeś, dla mnie jest to dosyć „łatwa” fotografia, ponieważ zazwyczaj wystarczy być tylko w odpowiednim miejscu (i wcale niekoniecznie w odpowiednim czasie), dobrze wykadrować obraz (co też nie wydaje się zbyt trudne, będąc otoczonym takim pięknem), delikatnie obrobić, chociaż to często nie jest potrzebne i oto przy niewielkim wysiłku mamy piękne zdjęcie, które wszyscy kochają :) Oczywiście naginam rzeczywistość, ale po prostu dobre zdjęcie krajobrazu kojarzy mi się z największym wysiłkiem podczas postprodukcji (szczególnie kiedy mówimy o fotografii mobilnej). Jednak taka fotografia kusi, szczególnie kiedy dużo czasu spędzam na Instagramie, gdzie system polubień i obserwujących nie pomaga w zwalczeniu tej pokusy. Dla mnie sztuką zrobienia dobrego zdjęcia jest pokazać zwykłe rzeczy w niezwykły sposób. I to staram się robić, uczę się tego. Na telefonie jest o tyle trudniej, że nie mamy zbyt dużej możliwości zmiany ustawień aparatu (jak chociażby otwarcie przesłony), co już bardzo ogranicza możliwość wyrażenia siebie, przynajmniej dla mnie. Ale im trudniejsze warunki, tym większa satysfakcja, kiedy uda się zrobić dobre zdjęcie.

Michał: Nie boisz się głośno mówić o tym, że inspirację czerpiesz „z góry”, od Boga. Widać to zarówno w muzyce, którą tworzysz jak i Twoich zdjęciach. Choć nie ma w nich odniesienia wprost, to jednak atmosfera, dobrana kolorystyka i kompozycja całego kadru podsuwa odbiorcy mistyczne skojarzenia. Czy taki przekaz jest u Ciebie zamierzony?
Jakub: Powiem szczerze, że moje życie z Bogiem jest na tyle „normalne” i naturalne, ze nie skupiam się na tym. To co robię, jak robię, wynika z po prostu z tego jak żyję, czym jestem otoczony, o czym myślę. Nie silę się, żeby „ściągnąć inspirację z góry”, ona po prostu jest we mnie, kwestia tylko wydobycia tego z wnętrza. Pomagają w tym różne sytuacje, otoczenie, muzyka, emocje, wszystko. I nie boję się ani nie wstydzę o tym mówić, mimo, że nie jest to tak popularne.

Michał: Z jakich aplikacji fotograficznych najczęściej korzystasz?
Jakub: Praktycznie tylko z VSCOCam. Kiedyś używałem Snapseed, Mextures i kilka innych, ale z racji tego, że lubię naturalność zdjęć, najczęściej manipuluję tylko kolorami, ekspozycją i kontrastem, używając tak naprawdę tylko narzędzi z VSCOCam.

Michał: Smartfon nie jest jedynym narzędziem, którym robisz zdjęcia. Korzystasz czasami także z klasycznych aparatów analogowych.  Co Ciebie – młodego człowieka wychowanego w erze cyfrowej – pociąga w fotografowaniu przy pomocy takiego sprzętu, opartego o błonę fotograficzną?
Jakub: Jestem osobą o „dzikim sercu”. Kiedyś wyprowadzę się w góry, do lasu, zapuszczę brodę, wezmę siekierę, narąbię drewna i zbuduję chatę, napalę w kominku, będę polował na sarny i jelenie, wdychając zimne i świeże, górskie powietrze. To tak pół żartem – pół serio, ale aparaty analogowe kojarzą mi się z takim środowiskiem. Jest w tym coś pięknego, czego nie umiem nazwać, pewna niedoskonałość, która mnie pociąga. Zdjęcia nie są najwyższej jakości, ale zdecydowanie mają w sobie coś, czego nie da się podrobić żadną cyfrową lustrzanką. Odważę się nawet powiedzieć, że mają duszę. Człowiek zostawia w nich kawałek siebie. Poza tym cały proces, począwszy od robienia zdjęcia, do odebrania go z laboratorium, jest niepowtarzalny. Włącznie z tym oczekiwaniem – „co tak naprawdę z tego wyszło” – i ta duma kiedy uda się zrobić dobre zdjęcie… W dzisiejszych instant czasach już tego nie ma. Niestety. Poza tym można się bardzo dużo nauczyć fotografując takimi aparatami. Przed każdym pstryknięciem człowiek się zastanawia: Czy na pewno chcę zrobić to zdjęcie? Czy warto? Czy dobrze to wykadrowałem? Co z ustawieniami?  I aż do momentu odebrania zdjęć z laboratorium nie wiadomo czy cokolwiek z tego wyszło. To bardzo wiele uczy.

A teraz, jak przystało na konwencję Follow Friday — zestaw linków, pod którymi można znaleźć Jakuba. Serdecznie polecamy!

Instagram | Flickr | Tumblr | Twitter

I jeszcze na zakończenie kilka, wybranych przeze mnie, zdjęć Jakuba:




————————————————-
Poprzednie odcinki serii Follow Friday:

#FF: Małgosia Radziszewska

#FF: Łukasz Gurbiel

#FF: Joasia Lemańska

#FF: Paweł Ratajczak

#FF: Damian Nowosadzki

FF: Rafał Piotrzkowski

#FF: Wojtek Papaj

#FF: Kamil Kawczyński

#FF: Mateusz Jaszak

Zostaw komentarz

MENU: