Thomas Kakareko

Jeśli nie masz ciekawego kadru, to tak naprawdę nie masz nic — rozmowa z Thomasem Kakareko

16 stycznia 2014

Twórczość Thomasa Kakareko zna z pewnością większość z Was. Ten niezwykle utalentowany fotograf mobilny z Berlina cieszy się ogromną popularnością nie tylko we własnym kraju, ale także poza jego granicami. Dzięki rozpoznawalnemu stylowi dokumentowania miejskiego życia zyskał sobie rzeszę fanów wśród użytkowników Instagramu („śledzi go” ponad 473.900 użytkowników). Z wielką radością publikujemy wywiad, który z Thomasem Kakareko przeprowadził Damian Nowosadzki.

Damian Nowosadzki: Mówisz o sobie, że jesteś fotografem ulicznym. Co to dla Ciebie znaczy?
Thomas Kakareko: Dla mnie fotografia uliczna znaczy to, że fotografuję głównie ludzi. Znasz moje zdjęcia — bardzo często dominują na nich portrety. Chodzi mi w nich przede wszystkim o to, żeby uchwycić prawdziwe emocje, uczucia, które się w danym momencie dzieją.

Damian: Często podróżujesz po świecie, fotografujesz różne, czasami bardzo egzotyczne miasta. Na co dzień mieszkasz w Berlinie i to właśnie to miasto zajmuje centralne miejsce w Twoich fotograficznych galeriach. Czy Berlin jest miastem fotogenicznym?
Thomas: Bardzo. Berlin ma to do siebie, że są tam ludzie z całego świata. Berlin jest bardzo, bardzo otwartym miastem dla gości. Poza tym ma bardzo ciekawy styl. Nigdy nie jest tu nudno i zawsze są takie miejsca, które często odwiedzam, bo jestem pewien, że tu mnie coś ciekawego spotka, jakaś osoba, albo znajdzie się ciekawa historia — i właśnie to najbardziej sobie cenię w Berlinie. Dziś trudno mi sobie wyobrazić, że mógłbym mieszkać gdzieś indziej. Jestem bardzo związany z tym miastem.

Damian: Jesteś doskonałym przykładem na to, że talentem, pracą i wytrwałością można wiele osiągnąć, także w fotografii mobilnej. W krótkim czasie fotografia stała się dla Ciebie czymś więcej niż tylko hobby realizowanym w wolnym czasie. Teraz żyjesz z fotografii mobilnej, jesteś fotografem mobilnym „na pełny etat”. Jak do tego dojść?
Thomas: Miałem dużo szczęścia. „Zameldowałem” się na Instagramie miesiąc po tym, jak się pojawił. Przez pierwsze dwa miesiące wymienialiśmy się z Sylwią (Sylvia Matzkowiak — przyp. red). zdjęciami. Dopiero później zacząłem szczególnie interesować się fotografią, znalazłem kilku fotografów, z którymi mam kontakt do dziś. Fotografów, którzy mnie inspirowali i pokazali, co jest możliwe do zrobienia mobilnym urządzeniem i którzy udowodnili, że można tym urządzeniem robić naprawdę dobre zdjęcia. Tak to się w sumie zaczęło, że stwierdziłem, że jeśli oni to potrafią, to ja też dam radę. Przez pierwsze miesiące spędzałem po 6, 7 godzin na ulicy, robiąc po 200 — 300 zdjęć, z których ostatecznie mogłem użyć dwóch. Zacząłem uczyć się kompozycji, jak używać światła, na co szczególnie zwracać uwagę, gdy fotografuję ludzi. Straciłem również lęk przed zbliżaniem się do ludzi, co na początku było wielkim problemem. Pamiętam, gdy zaczynałem robić zdjęcia, dystans był znacznie większy, jednak z czasem zacząłem przybliżać się do ludzi i dziś jest to już bardzo naturalne, niemalże „automatyczne”. Od dziecka chciałem robić coś kreatywnego. Trudno mi było coś znaleźć, bo nie byłem dobry i z muzyki i ze sztuki, za to byłem dobry z innych przedmiotów. Życzyłem sobie wtedy, by było odwrotnie. Szukałem czegoś dla siebie i dopiero z chwilą, kiedy pojawił się Instagram, udało mi się to znaleźć.

Damian: Wielu z nas odczuwa lęk i niepewność, fotografując ludzi na ulicy. A jak jest z Tobą? Pytasz ludzi o zgodę? Czy spotkałeś się z jakąś bardzo negatywną reakcją na Twoją próbę zrobienia zdjęcia? Masz jakiś własny patent na fotografowanie życia ulicy?
Thomas: Nigdy nie pytam ludzi o zgodę. Pierwszy powód jest taki, że boję się pytać o to ludzi, a drugi, że pytanie o zgodę na ujęcie niszczy sztukę fotografii ulicznej. Coś ważnego tracimy, coś naturalnego i prawdziwego. Tego nie da się osiągnąć pozowanym portretem. Nie mam żadnego patentu, po prostu organizuję sobie czas i odwiedzam te miejsca, które są dla mnie ciekawe, dokładnie się przy tym rozglądając. Tam też szukam ciekawego tła, bo interesuje mnie też architektura i połączenie człowieka właśnie z architekturą.

Damian: Świetnie potrafisz wykorzystać grę świateł i cieni a także elementy architektury miejskiej — schody, mosty, tunele itp. Wiesz jak wzmocnić odbiór swoich zdjęć, jak podkreślić emocje na twarzach bohaterów fotografii i jak przyciągnąć uwagę odbiorcy. Czy stoi za tym jakieś wykształcenie artystyczne, przebyte warsztaty czy po prostu to naturalny dar?
Thomas: To jest naturalny dar, dlatego, że przed Instagramem nigdy nie miałem do czynienia z fotografią, w ogóle mnie to nie interesowało. Miałem oczywiście aparat, którego używałem na wakacjach, ale nigdy nie była to fotografia, która dziś mnie interesuje. To wszystko zaczęło się od Instagrama. Może miałem to szczęście, że po prostu Bóg dał mi dobre oko.

Damian: Od czego warto zacząć fotograficzną wędrówkę w Berlinie?
Thomas: Zacząłbym od Kreuzburga, to jest moja ulubiona dzielnica. Tam spędzam najwięcej czasu i tam powstaje najwięcej moich zdjęć. Jest to dzielnica „alternatywna” z różnymi ludźmi z zagranicy, ale za to jest bardzo ciekawa architektura. Stamtąd jest niedaleko do Mitte, jest to bardzo ciekawa mieszanka nowoczesnej i starej architektury. Tam jest też „Wyspa Muzeów” – zbudowanych w starym greckim stylu.

Damian: Dlaczego zdecydowałeś się na fotografię czarno-białą?
Thomas: Nie była to właściwie decyzja z mojej strony, na początku nie byłem taki przekonany do czerni i bieli. Wcześniej powstawało dużo zdjęć w kolorze i dopiero później stwierdziłem, że portrety ludzi lepiej wyglądają właśnie w czerni. Poza tym, jeśli robimy zdjęcia w kolorze, ludzie zwracają uwagę na kolory, natomiast z chwilą, kiedy ten kolor zdejmiemy, to zostają tylko emocje i twarz człowieka. To jest najważniejszy powód, dla którego zdecydowałem się na fotografię czarno-białą.

Damian: Z jakich aplikacji do edycji fotografii korzystasz? Czy dużo czasu zajmuje Ci postprodukcja?
Thomas: Korzystam głównie ze Snapseed oraz VSCO. Na edycję poświęcam średnio od 5 do 10 min. Wybranie odpowiedniego kadru zajmuje mi czasami więcej czasu niż edycja.

Damian: Skąd czerpiesz inspirację? Gdzie znajdujesz pomysły na swoje ujęcia?
Thomas: Inspirację i pomysły czerpię głównie z Instagrama. Mam swoich ulubionych fotografów ulicznych, którzy mnie inspirują. Kiedy się budzę, sprawdzam, co ciekawego przegapiłem w czasie, gdy spałem.

Damian: Czy znasz jakiś polskich fotografów mobilnych? Jak oceniasz stan fotografii mobilnej w Polsce z perspektywy tego, co się dzieje w Niemczech i innych krajach?
Thomas: Znam niewielu polskich fotografów. Desperacko szukałem kogoś z Polski, kto chociażby codziennie wstawił jedno dobre zdjęcie. Po tym jak poznałem Twoje konto, wkrótce później poznałem konto Michała Koralewskiego. Znałem również Joannę Lemańską. Jeżeli chodzi o porównanie Polski z resztą Europy, to myślę, że przez ostatnie pół roku wiele się zmieniło i Polska jest na dobrej drodze. Dajmy jeszcze rok czasu, aż polskie firmy zaczną interesować się fotografią mobilną. Poczekajmy jeszcze rok, aż pojawi się więcej utalentowanych ludzi, reszta przyjdzie sama.

Damian: Cechą charakterystyczną Twojej fotografii jest jej wyjątkowy styl, który sprawia, że oko podróżuje za obrazem, że na tym obrazie się zatrzymuje. Jak wypracować styl w fotografii?
Thomas: To zależy od danej osoby. Ja miałem to szczęście, że u mnie działo się to naturalnie; nie musiałem długo się zastanawiać, co chcę robić i w jakim iść kierunku. Wychodziłem na ulicę i samo się „to” działo. Ważne również jest przy tym wszystkim oglądanie innych zdjęć, czytanie książek i edukacja. Chodzi głównie o to, by z tych wszystkich wrażeń coś dla siebie wyciągnąć i zrobić z tego własny styl.

Damian: Jeden z prekursorów fotografii dokumentalnej, Garry Winogrand, zapytany dlaczego robi zdjęcia, odpowiedział: „Żeby zobaczyć jak wygląda sfotografowany świat”. A jak jest z Tobą, dlaczego robisz zdjęcia?
Thomas: Zawsze chciałem coś tworzyć. To była też próba udowodnienia sobie, że jest we mnie coś kreatywnego i to dawało mi motywację do tworzenia.

Damian: Czy dziś fotografiabiorąc pod uwagę różnego rodzaju aplikacje – raczej kreuje rzeczywistość, czy ją odzwierciedla? Czy fotografia dziś zaczarowuje świat i czy dziś najważniejsze w fotografii jest nie to, co jest przedmiotem samego zdjęcia, ile raczej to, jak inaczej potrafiliśmy to pokazać i o tym opowiedzieć?
Thomas: Od chwili kiedy pojawił się Instagram, jest dużo głosów, że właśnie tak jest, że to wszystko wygląda nienaturalnie. Jednakże moim zdaniem nie chodzi w tym wszystkim o edycję. Ja również miałem taki okres, gdy dużo czasu poświęcałem na edycję, jednakże później przekonałem się, że jeśli nie masz ciekawego kadru, to tak naprawdę nie masz nic. Cieszyłbym się, gdyby większość wróciła do tego, by zająć się przedmiotem zdjęcia, a nie całą resztą.

Thomas Kakareko w Instagramie

Zostaw komentarz

MENU: