Trudne słówka, czyli Słownik Fotografii Mobilnej, część 2

5 grudnia 2013

Autor: Małgorzata Radziszewska

W dzisiejszych czasach fotografia to nie tylko prywatne hobby, uprawiane samotnie w czerwonym blasku ciemni, gdzie dyskretnie wrzucamy kolejne wywołane zdjęcia do szuflady. Nie, wygląda to całkiem inaczej. Publikujemy nasze fotografie w portalach społecznościowych: Instagram, EyeEm, Flickr… Dlaczego są one tak popularne? Najbardziej oczywistą odpowiedzią zdaje się być, że dlatego, gdyż zrzeszają ludzi, których łączy wspólna pasja. Dziś zatem garść “trudnych słówek” związanych z aspektem społecznościowym fotografii mobilnej.

COLLAB – skrót od collaboration (ang.), to po prostu kolaboracja, ale nie w znaczeniu współpracy z wrogiem – wręcz przeciwnie, są to jak najbardziej przyjacielskie przedsięwzięcia. Polegają one na przeróbce zdjęcia autorstwa zaprzyjaźnionego fotografa przez innego miłośnika fotografii i publikacji tego zdjęcia, w którymś z fotograficznych portali społecznościowych. Najczęściej takie prace oznacza się tagiem #collab. Przykładem takiej współpracy, jest np. nasza Akcja Fotokreacja.

PHOTOWALK – kiedyś mówiło się na to „spacer z aparatem”. Dziś jest to event (czyt. wydarzenie), który ogłasza się na fanpage’u (czyt. internetowym fanklubie kogoś/czegoś), w wyniku którego grupa ludzi spotyka się w umówionym miejscu, uzbrojona w aparaty, smartphony i wielki entuzjazm, aby razem sfotografować ciekawe miejsca i sytuacje na zaplanowanej uprzednio (bądź wyznaczonej spontanicznie) trasie. Zdjęcia zrobione podczas photowalku są potem zbierane, publikowane i poddawane ocenie (np. http://worldwidephotowalk.com/).

MEETUP – to spotkanie osób, które znają się tylko z loginów, przeniesione z virtuala do reala. Wróć! Bardziej po polsku byłoby: rzeczywiste spotkanie osób, które łączy wspólna aktywność w Internecie. Przykładem meetupu było spotkanie użytkowników EyeEm, które miało miejsce jesienią tego roku w Toruniu.

SHOUTOUTto shout out (ang.), czyli po naszemu: wykrzykiwać, chcąc pozyskać imponującą liczbę Obserwujących (followers), można kogoś popularnego poprosić o shoutout, czyli polecenie naszego konta innym. Są konta na Instagramie, które zawierają w opisie deklaracje, że ich właściciel jest Krzykaczem i pod pewnymi warunkami zareklamuje nasze konto. Są też takie, które odcinają się od tych “podłych” praktyk – wierząc, że tylko dobrymi zdjęciami powinno się budować bazę fanów. Trzecią opcją są konta takie jak to, które nie publikują fotografii, tylko “za drobną opłatą” prezentują screenshoty z promowanymi użytkownikami. Taka baza “sztucznych” fanów ma jednak jedną zasadniczną wadę – wcale nie musi się przekładać na zwiększoną liczbę “lajków” (likes) pod zdjęciami. Kupieni fani bywają niezbyt lojalni (ciekawe dlaczego? ;) ). Oczywiście istnieją też szczere shoutouty, na przykład: przy okazji collabów, gdzie polecamy odwiedzenie galerii artysty, którego lubimy i który nas inspiruje.

Zostaw komentarz

MENU: