Michał Szklanowski

O tym, jak Leonardo uratował prześwietlone zdjęcie — tutorial dla iOS

17 grudnia 2013

Autor: Michał Szklanowski

W tym artykule opowiem historię jednej z moich fotografii, zrobionej na ulicy. Przejdę przez wszystkie fazy począwszy od wyboru obiektu, kompozycji ujęcia a także bycia „niezauważonym”, a potem samego procesu obróbki, przy użyciu wszechstronnej aplikacji Leonardo.

Stan umysłu nazywany fotografią uliczną
Fotografia uliczna jest trudna. O tym chyba wie każdy, kto ją praktykuje. Próba uchwycenia życia ulicy, w sposób nieprzetworzony i niepozowany przy pomocy aparatu w smartfonie, który ma wiele ograniczeń, stawia wysokie wyzwanie przez fotografem.

Bazylea, 20 lipca 2013, godzina 20.00

Słońce powoli kładzie się do snu, zalewając złotym światłem promenadę biegnącą wzdłuż Renu i ludzi po niej spacerujących. Kilka łabędzi kołysze się przy brzegu, wypatrując chciwie kąsków rzucanych im przez turystów. Wielu spacerowiczów siada na schodkach tuż przy rzece, zrzuca buty i zanurza stopy w chłodnej wodzie. Zakochane pary spacerują, trzymając się za ręce lub wpatrując w siebie intensywnie. I ja, fotograf uliczny. Mój stan umysłu, rozleniwionego kończącym się letnim dniem i mój aparat — iPhone 5 z podłączonymi słuchawkami. I muzyka — pierwszy album folk-rockowej kapeli z Bazylei — 77 Bombay Street. Idę wolno przed siebie i wczuwam się. Gdy wyruszam fotografować ulicę, lubię być sam. Jeżeli jestem z kimś, konwersacja rozprasza mnie, sprawia że nie dostrzegam szczegółów które mają znaczenie. Grymas twarzy młodzieńca, któremu dziewczyna szepcze coś do ucha. Starsza pani w fartuszku, sprzedająca precle z niewielkiego kramu. Dwóch wytatuowanych skinheadów, rozpierających się na ławeczce. Wszystko to ma znaczenie, wszystko to dodaje swój pojedynczy ton do melodii ulicy. Melodii, którą słyszę gdy jestem sam.

Obiekt i kadr

W fotografii ulicznej każda chwila jest ważna. Musisz być gotowy zrobić zdjęcie natychmiast. Jak wiele razy żałowałem, że zbyt wolno wyciągnąłem smartfona z kieszeni lub zbyt długo zastanawiałem się, czy mogę zrobić zdjęcie. Nie myśl! Rób! Najgorsze co może się zdarzyć, to że zdjęcie trzeba będzie skasować. Tym razem byłem gotowy. Idąc dalej, zauważyłem mój obiekt: młoda Japonka, prawdopodobnie studentka lub turystka. Siedząca na ławce, z torbą podłożoną pod kolana, zaczytana w książce. Na twarzy wyraz zamyślenia lub też rozmarzenia. Do tego tło zachodzącego słońca i piękne złote kolory… nie mogłem tego zmarnować. Jedną z podstawowych zasad fotografii ulicznej jest nie wpatrywać się. Obserwować za pomocą krótkich spojrzeń i natychmiast kierować wzrok gdzie indziej. Kiedy zauważyłem mój obiekt byłem już zbyt blisko, żeby zrobić zdjęcie z zaskoczenia. Poszedłem więc dalej, a następnie zawróciłem, przeszedłem jeszcze raz koło obiektu i zawróciłem raz kolejny. Teraz moja chwila. Ponieważ Japonka siedziała na ławce, wiedziałem, że aby kadr był dobry, muszę się obniżyć. Zastosowałem klasyczny numer z obluzowanym paskiem sandała. Przyklęknij, popraw pasek, następnie szybko wyceluj telefon i zrób zdjęcie. Telefon trzymaj tak, żeby nie sugerowało to, że robisz zdjęcie, a jako spustu użyj przycisku regulacji głośności na słuchawkach. Udało się! Zrobiłem dwa zdjęcia, zanim zwróciłem uwagę kogokolwiek. Podniosłem się i poszedłej dalej. Ciekawe, czy coś z tego wyszło.

Cyfrowa ciemnia
Gdy już na spokojnie, w domu, spojrzałem na zdjęcia, z ust wydarł mi się jęk zawodu. Oba zdjęcia były nieźle skadrowane i proste, ale przepalone zachodzącym słońcem. W ferworze ukrywania się nie zauważyłem, że robię zdjęcie pod słońce. Czy coś się da jeszcze z tym zrobić? Postanowiłem wypróbować nową apkę, którą kupiłem niedawno — Leonardo. Leonardo to bezpośredni konkurent Photoshop Touch, ale zrobiony nie przez wielką korporację, ale przez jednego hinduskiego programistę. Choćby to, jak i zakres dostępnych funkcji, bardzo zbliżony do PS Toch, a także fakt, że kupując Leonardo kupujesz apkę uniwersalną na iPhona i iPada — skłoniły mnie do zakupu tego narzędzia. Jak pisałem w poprzednim artykule — proces appingu (o tym, czym jest apping przeczytasz w naszym Słowniku — przyp. redakcji) — przy użyciu wielu aplikacji, może znacznie pogorszyć końcową jakość zdjęcia. Używając Leonardo z jego rozlicznymi funkcjami miałem nadzieję zrobić wszystko przy pomocy jednego narzędzia i zapisywać obrazek tylko raz.

Kadrowanie albo słów kilka o zasadzie trójpodziału i liniach wiodących
Jeżeli nie masz czasu, żeby obrabiać zdjęcia i jest tylko jedna rzecz, na którą możesz sobie pozwolić — kadruj! Kadrowanie (lub docinanie) zdjęcia pozwala na poprawienie/zmianę początkowej kompozycji, ustawianej w czasie robienia zdjęcia. Mnie osobiście kadrowanie pozwala się skupić na głównym obiekcie na zdjęciu, usuwając wszelkie inne rozpraszające rzeczy.
Oryginalne zdjęcie od której zacząłem, wyglądało tak:

Fot. 1. Zdjęcie oryginalne

Fot. 1. Zdjęcie oryginalne

Zaczynam od wyboru z dolnego paska menu ikonki narzędzi (ikonka z młotkiem), następnie wyboru funkcji Crop z paska po prawej stronie. Ponieważ będę chciał umieścić zdjęcie na Instagramie, kadruję do kwadratu. Wybieram ikonkę z suwaczkami i wybieram 1:1. Następnie dwoma palcami ustawiam żądaną wielkość i położenie kadru.

Fot. 2. Przycinanie zdjęcia

Fot. 2. Przycinanie zdjęcia

Nie bez kozery Leonardo pokazuje nam dwie pionowe i dwie poziome linie, które dzielą wycinek kadru, który wybieramy na 9 kwadratów. Jest to tzw. zasada trójpodziału, która pomaga przy harmonijnej kompozycji zdjęcia. Trójpodział jest dość prosty do zastosowania. Wystarczy pamiętać, że linie podziału i punkty przecięć (tzw. mocne punkty) są miejscami, gdzie powinniśmy umieszczać główne obiekty zdjęcia lub linie podziału. I tak obiekty dobrze jest umieścić na jednym z mocnych punktów, a na linii podziału umieścić np. linię horyzontu, lub pionową ścianę budynku czy też latarnię uliczną. W moim zdjęciu zdecydowałem się umieścić obiekt zdjęcia na lewym górnym punkcie przecięcia. Dlaczego? Z dwóch powodów: Desperacko chciałem usunąć innych ludzi z kadru i stworzyć wrażenie, że dziewczyna jest sama. W dobie programów Touch Retouch i Handy Photo można to zrobić też apkami, ale przy skomplikowanym tle efekty są czasami trudne do przewidzenia i wyglądają nienaturalnie. Łatwiej jest po prostu wyciąć. Linie wiodące w zdjęciu wymuszają, żebym zostawił wystarczająco dużo przestrzeni, żeby widz mógł podążyć wzrokiem za nimi (Zdjęcie to dwuwymiarowe odwzorowanie trójwymiarowej sceny. Aby zdjęcie nie było nudne, fotograf musi wprowadzić do zdjęcia głębię. A właściwie wrażenie głębi, poprzez zastosowanie wirtualnych linii wiodących, za którymi podąży wzrok odbiorcy. Mamy 3 typy linii wiodących — poziomie, pionowe i skośne. W naszym kadrze widzimy bardzo mocną linię skośną — określoną przez miejsce na które patrzy nasza modelka.)

Fot. 3. Linie wiodące na zdjęciu

Fot. 3. Linie wiodące na zdjęciu

Odbiorca, spojrzawszy na to zdjęcie, zobaczy przede wszystkim człowieka, więc poszuka najpierw twarzy, a potem oczu, następnie wzrok przesunie się w kierunku, na który patrzą oczy modela. Musimy więc zapewnić wystarczająco długą ścieżkę, którą wzrok może podążyć. Inaczej odbiorca będzie miał wrażenie, że na zdjęciu czegoś brakuje. No więc tniemy. I kadr nam się zawęża, gotowy do kolejnej fazy.

Fot. 4. Zdjęcie po wykadrowaniu

Fot. 4. Zdjęcie po wykadrowaniu

Podstawowa korekcja dynamiki zdjęcia przy użyciu histogramu
Posiadawszy już ostateczny kadr, zacznijmy poprawiać zdjęcie. Na pierwszy ogień pójdzie ogólna dynamika zdjęcia, modyfikowalna bardzo łatwo przy użyciu histogramu. Histogram to taki wykres, gdzie na osi X są przedstawione wszystkie jasności (od czarnego po lewej do całkiem białego po prawej) a oś Y pokazuje nam ilość punktów o danej jasności występujących na obrazku. Wybieramy ikonkę korekcji parametrów zdjęcia (małe słoneczko) a następnie narzędzie Adjust Histogram z paska po prawej stronie. Histogram wygląda całkiem nieźle, oprócz dolnej partii. Całkowity brak dolnej części histogramu oznacza że zdjęcie jest lekko prześwietlone/podświetlone. Tzn. że nigdzie nie ma na zdjęciu prawdziwie ciemnych punktów. Co chyba nie muszę mówić, powoduje, że dynamika zdjęcia jest słaba.

Fot. 5. Korekcja dynamiki zdjęcia za pomocą widoku Histogramu

Fot. 5. Korekcja dynamiki zdjęcia za pomocą widoku Histogramu

Pukamy ostrożnie palcem w lewy suwaczek i przesuwamy go lekko w prawą stronę, tak żeby koniec suwaczka zahaczył o początek prawdziwego wykresu. Leonardo na bieżąco pokazuje nam zmiany zachodzące na zdjęciu. Efekt prześwietlenia znacznie się zmniejsza, a nawet znika. Bardzo dobrze. Zatwierdzamy przyciskiem Apply (z małą parafką).

Mieszanie warstw, albo bawimy się w Moneta
Prześwietleniu daliśmy radę, ale zdjęcie wygląda nadal bardzo zwyczajnie. Zupełnie inaczej, niż odbierałem cały krajobraz i sytuację, kiedy go robiłem. Chciałbym nadać mu trochę magii, chciałbym, żeby wyglądało na bardziej artystyczny pejzaż niż zwykłe zdjęcie. No i trzeba zakończyć walkę z prześwietleniem raz i do końca. Wchodzimy do menu Layers (pierwsza ikona od lewej) a następnie stukamy w kwadracik po prawej stronie na pasku reprezentujący naszą warstwę. Wybieramy opcję Duplicate. Mamy teraz dwie takie same warstwy. Stukamy w menu Fx i z paska wybieramy Acryllic Paint. Pobawimy się w impresjonistów. Stroke size i Stroke density ustawiamy na około 1/3 paska a Color vibrance na maxa. Stukamy w Apply.

Fot. 6. Modyfikacja warstwy za pomocą farby akrylowej

Fot. 6. Modyfikacja warstwy za pomocą farby akrylowej

No tak, super, ale zrobił nam się z tego przejaskrawiony Monet. Czy rzeczywiście tego chcieliśmy? Momencik, to jeszcze nie koniec. Wracamy do menu Layers, stukamy w monetowską warstwę i stukamy w Normal, który to jest aktualnie ustawionym trybem przenikania warstw (blending mode). Wybieramy Multiply. Nie będę się tutaj rozwodził nad arytmetyką działania Multiply, chętnych zapraszania do matematycznego wywodu w Wikipedii, wystarczy powiedzieć, że użyty na dwóch takich samych warstwach przyciemnia obrazek. Ale czy rzeczywiście takich samych? Przecież jedna warstwa jest „monetowska” po potraktowaniu ją farbą akrylową. W takim razie zmiesza wersję zwykłą z wersją impresjonistyczną i przyciemni. Brzmi nieźle. Kombinujemy dalej.

Fot. 7. Zdjęcie po zmieszaniu dwóch warstw za pomocą metody Multiply

Fot. 7. Zdjęcie po zmieszaniu dwóch warstw za pomocą metody Multiply

Zdjęcie zrobiło nam się nieco przyciemne, ale spójrzcie na kolory. Piękne dojrzałe żółcie, czerwienie zachodzącego słońca, zamiast wypalonych prześwietlonych kolorów oryginału. Uwaga: efekt uboczny takiego mieszania będzie prawdopodobnie widoczny na desktopie w postaci małych kropeczek widocznych na zdjęciu na dużym monitorze. Ale przecież chcemy pokazywać efekt naszej pracy na Instagramie, prawda? Więc w tym konkretnym przypadku nie będzie to nam przeszkadzać.
To jak teraz wyeksponować nasz główny obiekt zdjęcia czyli czytającą dziewczynę? Winietką oczywiście. Ale nie taką, którą przyciemniacie rogi zdjęcia. Wytniemy eliptyczną dziurkę w naszej impresjonistycznej warstwie i zajrzymy do środka, do oryginalnej warstwy. Wybieramy funkcję Mask (ikonka z maską) a następnie Radial Gradient. Teraz uwaga: stukamy palcem w okolice głowy dziewczyny a następnie nie odrywając go suniemy w kierunku stóp. Odrywamy palec i oceniamy efekt. Powinno powstać niewielkie kółeczko. To kółeczko jest naszym oknem w warstwie monetowskiej (a ponieważ w nazwie było radial, więc największy prześwit jest w środku koła.

Fot. 8. Nakładanie kołowej maski na warstwę z farbą akrylową

Fot. 8. Nakładanie kołowej maski na warstwę z farbą akrylową

Jeżeli efekt nam się podoba, dwukrotnie stukamy w kółeczko, żeby zatwierdzić maskę. Zauważcie, że wszystkie nasze efekty są bardzo delikatne. Nie robimy tutaj nic, co można łatwo zauważyć gołym okiem. Nikt nam nie powie, że to zdjęcie było photoshopowane.

Fot. 9. Końcowe zdjęcie po wszystkich edycjach

Fot. 9. Końcowe zdjęcie po wszystkich edycjach

Podsumowanie
Mógłbym jeszcze długo pisać jak uczynić to zdjęcie lepszym. Ale nie o to chodzi. Pokazałem kilka technik, której możecie zastosować do waszych zdjęć w różnych sytuacjach. Podsumujmy więc krótko wyniki naszej edycji:

- Poprawiliśmy kompozycję zdjęcia,
– poprawiliśmy dynamikę,
– poprawiliśmy kolorystykę poprzez dodanie dodatkowej warstwy z akrylową farbą,
– wyeksponowaliśmy główny obiekt za pomocą maski z gradientem.

Ode mnie to już wszystko, miłej zabawy i pamiętajcie że nie trzeba mieć PS Touch, żeby dokonywać bardzo zaawansowanych edycji waszych fotek. Leonardo wystarczy w zupełności!


O autorze

Michał Szklanowski

Michał Szklanowski

Fotografią mobilną zaraziłem się kilka lat temu, kiedy zacząłem używać iPhone’a 3GS. 3GS został w zeszłym roku zastąpiony 5-tką, a ja dalej robię zdjęcia i nie mogę się nadziwić jak wielkie możliwości daje fakt, że aparat masz zawsze przy sobie. Lubię fotografować architekturę, przyrodę, ale także fotografię miejską. Uwielbiam spędzać czas, obrabiając moje zdjęcia w „cyfrowej ciemni” mojego iPhone’a i iPada.

Zdjęcia Michała możecie obejrzeć tutaj: http://instagram.com/szklanowski

Zostaw komentarz

MENU: