Follow Friday: Paweł Ratajczak

15 listopada 2013

Paweł Ratajczak to szczęśliwy człowiek: z zawodu specjalista IT, z zamiłowania bloger i fotograf, na co dzień zajmuje się tym, co sprawia mu największą frajdę. Miłośnik minimalizmu, estetyki produktów Apple, składni Markdown i edytorów tekstu.  Z „Mobilnymi” jest związany od samego początku istnienia grupy. Zapraszam do lektury krótkiej rozmowy z Pawłem na temat – oczywiście – fotografii (nie tylko mobilnej) i społeczności (nie tylko wirtualnych).

Michał Koralewski: Jesteś członkiem grupy „Mobilni” od samego początku jej istnienia. Kibicujesz grupie, wspierasz nasze działania, propagujesz fotografię mobilną na swoim blogu, ale sam preferujesz fotografowanie profesjonalną lustrzanką. Bardzo rzadko widzę Twoje zdjęcia z telefonu komórkowego. Brakuje Ci na to czasu czy po prostu w Twojej działalności fotograficznej smartfon się nie sprawdza?
Paweł Ratajczak: Hmm… Dobre pytanie. Przyznam, że nie zastanawiałem się nad tym dotąd. Traktuję to raczej jako ewolucję. Tak wiem – dla nas fotografowanie smartfonem jest tak samo poważnym zajęciem co używanie aparatu fotograficznego. To prawda. A tym którzy twierdzą inaczej przypomnę stare, lekko już wytarte stwierdzenie – to nie aparat robi zdjęcia, tylko fotograf, a najlepszym aparatem jest ten, który mamy pod ręką.  Wracając jednak do pytania… Prawdopodobnie typ zdjęć jakie wykonuje wymusza na mnie używanie czegoś bardziej zaawansowanego. Fotografowanie w trudnych warunkach, a za takie uważam fotografię ślubną czy w słabo oświetlonych halach Międzynarodowych Targów Poznańskich, zawęża możliwość stosowania innego sprzętu poza tym profesjonalnym, co nie oznacza oczywiście, że najlepszym. Pomijając fakt, że – niestety – robiąc zdjęcia telefonem nie byłbym postrzegany poważnie, to najzwyczajniej w świecie takie urządzenie nie sprawdziłoby się na tym polu. Nie mniej jednak fotografowanie smartfonem jest bliskie mojemu sercu i raz po raz zdarza mi się go użyć. To czy zdjęcia te trafią do szuflady, czy wylądują chociażby w Instagramie zależy tylko od mojego raczej krytycznego spojrzenia na nie. Natomiast staram się jak mogę propagować ideę fotografii mobilnej, gdyż uważam, że jest to pierwszy krok do złapania fotograficznego bakcyla. Zanim wydamy tysiące złotych na pierwszą lustrzankę, spróbujmy swoich sił ze smartfonem. A nuż odkryjemy świat jakiego nie znaliśmy dotąd.

Michał: Kilka lat temu założyłeś jedną z pierwszych lokalnych grup Instagramerów – Instagramers Poland, ale niedawno zrezygnowałeś z jej prowadzenia (teraz tę funkcję przejął Jarek Marciuk, założyciel IGers_Gdansk). Sam rzadko korzystasz z Instagramu, publikując swoje fotografie głównie na własnej stronie internetowej oraz w serwisach 500px i Flickr. Czy to znaczy, że formuła Instagramu przestała Ci odpowiadać?
Paweł: Założyłem Instagramers Poland ponieważ dostrzegłem potencjał jaki krył się w rozwijającym się Instagram oraz w społeczności Instagramers.com, kierowanej przez Phila Gonzaleza. Niestety, mimo chęci, brak czasu nie pozwolił mi na prowadzenie tego tak jak bym chciał. Dlatego też, pozostając w zgodzie ze swoim sumieniem, oddałem pałeczkę Jarkowi, który na tym polu ma same powodzenia. Nie zrezygnowałem jednak z Igers Poland całkowicie. Powiedzmy, że mam tam mały pakiet kontrolny ;) Czy Instagram przestał mi odpowiadać? Nie. Jednakże w pewnym momencie musiałem zweryfikować swoje zdanie na jego temat. Po pierwsze coraz więcej w nim śmieci. Tysiące zdjęć niedojedzonej pizzy to według mnie ślepy zaułek. Fakt, można znaleźć tu także perełki, ale jest to proces męczący. Należy sobie zadać pytanie czy Instagram to jedyna słuszna droga i czy IGers nie powinno otworzyć się na fotografię mobilną poza Instagram. Ja uważam, że absolutnie tak.

Michał: Jesteś autorem bardzo ciekawego wywiadu z Philipem Gonzalezem, twórcą Instagramers.com, założycielem pierwszej społeczności „IGersów”. Pytałeś go m.in. o tworzenie takich lokalnych społeczności IGersów. Sam masz w tym doświadczenie, więc zadam Ci to samo pytanie – jak zbudować lokalną społeczność IGersów i czy w Polsce da się wyjść poza jej formę wirtualną?
Paweł: Częściowo na to pytanie odpowiedziałem powyżej. Najważniejsi są ludzie. To oni i ich zapał tworzy podstawy, podwaliny tego co może mieć szansę istnieć także poza światem wirtualnym. Jaką ja mam na to receptę? Nie wiem czy jest sens tworzenia kolejnych grup IGers. W końcu Polska to nie US. Może łatwiej jest dołączyć do już istniejącej grupy i wspierać ją w jej działaniach. Taka grupa według mnie powinna otworzyć się na fotografię mobilną, traktując Instagram jako jej jeden z filarów. Kolejnym krokiem w efekcie takich działań powinny być spotkania, imprezy, eventy, wstawy. Nie potrzeba do tego wielkiego nakładu sił. Na początek wystarczy zbiór najciekawszych zdjęć, jakieś miejsce i widz. Sami mamy taką wystawę za sobą i nawet jeżeli nie przyniosła ona tego czego oczekiwaliśmy to różni ją od innych fakt, że się odbyła. Początki zawsze bywają trudne…  Jeszcze jedna uwaga. Zdjęcia na papierze prezentują się zupełnie inaczej niż na ekranie komputera. Można je dotknąć, porozmawiać z ich autorem. Poczuć odrobinę tego klimatu jaki towarzyszył im podczas ich wykonywania. Tak, zdecydowanie forma wirtualna to zaledwie początek.

Michał: Niedawno w sprzedaży pojawiły się obiektywy Sony z serii qx (qx-10, qx-100), które można podłączyć do smartfona i w ten sposób stworzyć hybrydę – coś między smartfonem a tanią lustrzanką. Czy takie rozwiązania mogą w przyszłości zagrozić pozycji profesjonalnych lustrzanek?
Paweł: Nie sądzę. Traktowałbym to raczej jako gadżet. Ciekawy, ale tylko gadżet. Również niedawno odbyła się premiera Nikona Df – pełnoklatkowej lustrzanki przypominającej stare, analogowe aparaty. Pomijam jej cenę i użyte technologie, ale ten fakt według mnie idealnie równoważy cele przyświecające Sony podczas tworzenia serii qx. Jeśli miałbym wróżyć z fusów to raczej zwróciłbym uwagę na zacierające się różnice między smartfonami a aparatami kompaktowymi. W tej chwili już Samsung ma problem, bo stworzył sobie wewnętrzną konkurencję.

Michał: Zdjęcia z Twoich sesji fotograficznych, takich jak ta ostatni w Parku Sołackim, wyglądają bardzo naturalnie. Czy poddajesz je postprodukcji? Jeśli tak, to z jakich programów korzystasz najczęściej?
Paweł: Staram się nie ingerować za bardzo w obraz jaki uda mi się stworzyć. Niestety, pomijając swoje błędy i ich korekcję, w chwili obecnej widoczny jest trend poprawiania wszystkiego i każdego. Daleko mi do prawdziwych retuszerów i znanych fotografów stosujących zaawansowane techniki, ale dla nadania jeszcze większego charakteru fotografiom używam kilku programów. Przede wszystkim Lightroom. Nie wyobrażam sobie pracy bez tego kombajnu. Poza jego możliwością katalogowania fotografii etc, doskonale nadaje się do praktycznie każdej obróbki. Obok Lightrooma używam także Photoshopa. Szczególnie podczas „poprawiania” portretów. Jego narzędzia są zarówno intuicyjne jak i potężne i dostarczają efektów niedostępnych w Lightroomie. Zdarza mi się także używać Pixelmatora oraz… Gimpa ;) Jeśli chodzi o sesję w parku, to takie były jej założenia. Bez wielkiej ingerencji. Sam podszedłem do tego na luzie, modelka Ania także. Kupa zabawy. O to chodziło. Trudno byłoby tutaj wykonać wielką postprodukcję, chociaż – o czym pisałem na swojej stronie – nie obyło się bez kilku technik. Wykorzystałem je jednak do zaznaczenia pięknej, jesiennej pogody.

Michał: Prowadzisz własny blog i współpracujesz przy tworzeniu Maculatury. Jak sam przyznajesz – jesteś fanem słowa pisanego. Fotografia także jest formą opisywania świata. czasami jedno zdjęcie potrafi przekazać historię, którą spisać byłoby bardzo trudno. Czy wśród zdjęć ulubionych fotografów, od których czerpiesz inspirację, masz jedno takie, które jest „warte tysiąca słów”?
Paweł: Mam sporo ulubionych fotografów, ale ostatnio zaglądam nader często do Marka Tuckera. Szczególnie bliski mi jest jego projekt My Day With, w którym znajdziemy oprócz zdjęć, historie fotografowanych osób, a nawet krótkie filmiki. Warto najpierw jednak przeczytać treść, aby później oglądać zdjęcia i sprawdzić ich trafność wykonania. Polecam gorąco.

A teraz, jak przystało na konwencję Follow Friday — zestaw linków, pod którymi można znaleźć Pawła. Serdecznie polecamy!

Strona internetowa | Blog | 500px | Flickr | Facebook | Twitter | Google+

I jeszcze na zakończenie kilka zdjęć Pawła (zdjęcia sesyjne, wykonane Canonem 6D):

Paweł Ratajczak

Paweł Ratajczak

Paweł Ratajczak

Paweł Ratajczak

Zostaw komentarz

MENU: