Follow Friday: Łukasz Gurbiel

1 listopada 2013

Łukasz Gurbiel był pierwszą osobą, o której pomyślałem, gdy postanowiłem założyć grupę fotografów mobilnych. Prowadzoną przez niego Fotokomórkomanię znałem już wcześniej, była dla mnie (i nadal jest) cennym źródłem informacji o fotografii mobilnej i popularnych aplikacjach fotograficznych. Bardzo lubię styl narracji prowadzonej na blogu Łukasza – jasno i zrozumiale stawiane tezy, konsekwentne i dogłębne badanie poruszanego tematu i obiektywne spojrzenie na zjawiska towarzyszące fotografii mobilnej. A to wszystko podane w ciekawy sposób i ładnie językowo. Choć z wykształcenia jest informatykiem, to swoją umiejętnością pisania mógłby zawstydzić niejednego humanistę (nic nie mam przeciwko informatykom! :) ).
Łukasz zbudował naszą stronę internetową, opiekuje się nią i „dopieszcza” wizerunkowo i technicznie. Był też jednym z autorów naszej wystawy w Starym Browarze.

Po takim krótkim wstępie zapraszam na rozmowę z Łukaszem i obejrzenie jego zdjęć:

Michał Koralewski: Masz bardzo charakterystyczny styl fotografowania – silny kontrast, operowanie cieniami, ujęcia aż ciężkie od czarnej farby, przypominające nieco filmy noir. Każde Twoje zdjęcie staje się osobistą, prawie intymną historią sfotografowanych ludzi. Ujęcia są sugestywne, emocjonalne. Czy wszyscy ludzie w Krakowie mają na twarzach wypisaną historię swojego życia?
Łukasz Gurbiel: Zacznę może od drugiej części pytania. Pytasz mnie o moje zdjęcia z krakowskich ulic. Widzisz, one są jakie są, bo muszą takie być – odpowiadają mojej wizji fotografii ulicznej. W moim mniemaniu fotografia uliczna to coś więcej niż zdjęcia ludzi na ulicy. Mówi się, że dobra fotografia musi budzić emocje oraz opowiadać jakąś historię. Moim zdaniem jest to właśnie wyjątkowo ważne dla fotografii ulicznej, czy reportażowej. Myślę, że większość ludzi, w pewnych sytuacjach, może mieć – jak to określiłeś – wypisaną na twarzy historię swojego życia, a rolą fotografa jest „tylko” wyłapanie takich momentów. Wracając do pierwszej części Twojego pytania. To nie jest tak, że zakładam sobie z góry, że zdjęcie będzie w klimacie noir. Edycję zawsze dopasowuję do konkretnego ujęcia. To, że sporo moich świeżych zdjęć wygląda tak jak to opisałeś, oznacza tylko tyle, że taka obróbka uzupełnia, czy też wzmacnia to, co udało mi się na ostatnich fotografiach zatrzymać. Sporo moich znajomych twierdzi, że moje zdjęcia są smutne. Może coś w tym jest i może dlatego tak je edytuję… Lubię też minimalizm w fotografii, a głębokie cienie doskonale ukrywają niepotrzebne szczegóły.

Michał: W przeciwieństwie do Gosi, z którą rozmawiałem w zeszłym tygodniu, nie kolorujesz swojego miasta. Konsekwentnie używasz czerni i bieli, skupiając się bardziej na emocjach bohaterów swoich zdjęć, ich spojrzeniach, gestach i mimice twarzy, pozostawiając krakowską architekturę gdzieś w tle. Jak powstają Twoje zdjęcia, gdzie znajdujesz inspirację?
Łukasz: Ja po prostu lubię i bardzo cenię fotografię czarno-białą. Wychowałem się na tego rodzaju fotografii. Robieniem zdjęć zainteresowałem się w drugiej połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Zapisałem się wtedy do pracowni fotograficznej w jednym z krakowskich domów kultury i tam poznawałem tajniki analogowej fotografii czarno-białej. Koreksy, powiększalniki, ciemnia i chemia stały się dla mnie codziennością, zwłaszcza kiedy odkryłem, że inna, absolutnie genialna pracownia fotograficzna, mieści się na jedenastym piętrze bloku w Nowej Hucie, w którym wtedy mieszkałem. Pracownię prowadził, nieżyjący już niestety, geniusz pracy z młodzieżą – Rene Broekere, a ja, ze względu na jej bliskość, spędzałem w niej czasem kilka wieczorów w tygodniu… Moje zdjęcia generalnie rodzą się dzięki bacznej obserwacji otoczenia. Najczęściej gdy idę przez miasto samotnie. Włączam wtedy jakby – jak to często określam – swój tryb fotograficzny. Przygotowuję telefon do fotografowania i zaczynam się przyglądać temu co się dzieje dookoła. Staram się przewidywać zdarzenia na ulicy, najwcześniej jak się tylko da, żeby w jak największym stopniu przygotować się do fotografowania. Denerwuję się kiedy zauważę coś interesującego zbyt późno. Kiedy fotografujesz na ulicy musisz mieć oczy dookoła głowy, bo inaczej stracisz bardzo wiele ujęć.

Michał: Przeglądając Twoją instagramową galerię widzę dużą zmianę w tematyce i stylu fotografowania. Prawie całkowicie porzuciłeś minimalizm abstrakcyjny, oparty na elementach architektury, na rzecz fotografii ulicznej, gdzie główną rolę odgrywa człowiek. To zmiana zamierzona czy raczej naturalna konsekwencja rozwoju? A może poszukiwanie nowych wyzwań?
Łukasz: Zgadza się. Moja przygoda z fotografią mobilną zaczęła się od, jak to określiłeś, minimalizmu abstrakcyjnego. Była to totalna opozycja w stosunku do tematyki moich zdjęć lustrzankowych. Zrobiłem kiedyś telefonem zdjęcie jakiegoś drobiazgu, nałożyłem dla zabawy filtr i efekt mnie zaciekawił. Przez pewien czas szukałem bardzo intensywnie takich motywów. Jeżeli chodzi o minimalizm, to zawsze mnie on pociągał. Teraz najczęściej, jak zauważyłeś, uprawiam fotografię uliczną i muszę Ci powiedzieć, że sprawia mi ona ogromną radość. Zauważ, że fotografia uliczna też nie była w takim stopniu obecna w moich lustrzankowych zdjęciach. To, że się pojawiła, jest zasługą „narzędzia fotograficznego”, czyli telefonu. Smartfon na ulicy to jest to! Świetnie się sprawdza podczas „podglądania” ludzi.

Michał: Fotografia mobilna jest w Twoim życiu obecna na wiele różnych sposobów – nie tylko w formie zdjęć, ale także bloga fotokomorkomania.pl, który prowadzisz od ponad roku czy też dobrze działającej grupy społecznościowej w serwisie Flickr. Skąd się u Ciebie wzięło zainteresowanie zdjęciami ze smartfona?
Łukasz: Odpowiedź na to pytanie już właściwie padła. Zainteresowanie wzięło się z eksperymentu. Kiedy już się przekonałem, że można zrobić interesujące zdjęcia telefonem, to szybko zauważyłem nieprawdopodobny potencjał w posiadaniu przy sobie aparatu fotograficznego zawsze i wszędzie. I nieprawdopodobny potencjał telefonu w niektórych sytuacjach fotograficznych! Z wykształcenia jestem informatykiem, stąd też w naturalny sposób interesowały mnie zawsze smartfony, ich oprogramowanie i możliwości. Tak mnie to wszystko wciągnęło, że postanowiłem powołać do życia Fotokomórkomanię. Żałuję tylko, że nie mam więcej czasu na pisanie większej ilości tekstów.

Michał: Z którego swojego zdjęcia jesteś najbardziej zadowolony? Opowiedz jak powstało.
Łukasz: Trudne pytanie… Nie wiem, czy potrafię wymienić to jedno szczególne. Ale przykładowo bardzo lubię zdjęcie kobiety pomiędzy wiklinowymi koszami. Z jego powstaniem nie wiąże się żadna dłuższa historia. Postanowiłem zrobić na krakowskim Nowym Kleparzu zakupy po pracy i natychmiast zauważyłem kobietę i mężczyznę handlujących koszami wiklinowymi . Minąłem ich, przygotowałem telefon do fotografowania, zawróciłem i dyskretnie wykonałem kilka ujęć. Właściwie to tyle. Jak w większości przypadków podstawą było wypatrzenie czegoś potencjalnie ciekawego – w tym przypadku góry koszy i siedzącej wśród nich zamyślonej kobiety. Ja tak często mam, że widzę przed oczami gotowy kadr jeszcze przed wyzwoleniem migawki.

Bardzo lubię też serię zdjęć zrujnowanego elewatora zobożowego, znajdującego się w Kozłowie koło Miechowa. Nieprawdopodobne miejsce! Przejeżdżaliśmy obok niego na rowerach z moją dziewczyną Patrycją i kuzynką Olą. Z trudem udało mi się namówić Patrycję na zrobienie dodatkowych metrów (bo mieliśmy do przejechania 50 km w trudnym, z długimi i stromymi podjazdami, terenie). Miejsce robi ogromne wrażenie. Zwłaszcza kiedy pamięta się jak kiedyś tętniło życiem. A ja doskonale pamiętam, bo to tereny rodzinne mojego taty i spędziłem w tej okolicy „za młodu” mnóstwo czasu. Z dziadkiem jeździłem tam do młyna i kaszarni. Pamiętam też, kilometrowe kolejki traktorów z przyczepami ze zbożem. Zachęcam do zajrzenia na Fotokomórkomanię do tekstu, gdzie krótko opisałem smutną historię tego miejsca.

Michał: Czy masz jakieś marzenie związane z fotografią mobilną? Czy jest jakieś miasto, które chciałabyś sfotografować? Fotograf, z którym chciałabyś porozmawiać? Może nowy sprzęt?
Łukasz: Nie mam marzeń związanych z jakimś konkretnym miejscem. A jeżeli chodzi o fotografów, to nie miałbym nic przeciwko temu, żeby poznać Benjamina Lowy. Genialny amerykański fotoreporter! Od jakiegoś czasu uprawia też równolegle fotografię mobilną. Uwielbiam sposób w jaki patrzy on na świat. Innym geniuszem dla mnie jest Mustafa Seven. Wspaniała fotografia uliczna i cudowne, zapadające w pamięć portrety! Jeżeli chodzi o sprzęt to zawsze jestem ciekawy nowości – jak już wspominałem jestem informatykiem i interesują mnie wszelkie nowinki techniczne związane ze smarftonami. Przede wszystkim chciałbym jednak coraz lepiej fotografować. I mieć na to więcej czasu.

Michał: Na koniec podziel się z nami swoją listą ulubionych aplikacji, z których korzystasz w swoich fotograficznych pracach.
Łukasz: Obecnie fotografuję telefonem działającym w oparciu o Androida. Moimi ulubionymi aplikacjami do samego robienia zdjęć są Vignette oraz Camera FV-5. Podczas edycji najczęściej korzystam z Aviary, Handy Photo, Snapseed, a także często wspomagam się Perfectly Clear. Ostatnio bardzo, bardzo często używam Aviary, ale pozostałe wymienione edytory są również świetne!

A teraz, jak przystało na konwencję Follow Friday — zestaw linków, pod którymi można znaleźć Łukasza. Serdecznie polecamy!

Fotokomórkomania | Instagram | Flickr – lustrzanka | Flickr – mobilne | Twitter

Kilka, wybranych przeze mnie, zdjęć Łukasza:





Zostaw komentarz

MENU: