Joanna Lemańska - autoportret

Follow Friday: Joanna Lemańska

8 listopada 2013

Joannę Lemańską poznałem na Twitterze tuż po ogłoszeniu wyników konkursu Mobile Photo Awards. Oboje znaleźliśmy się w ścisłej czołówce finalistów, ale każde z nas startowało w innej tematycznie grupie. Joanna zajęła pierwsze miejsce w kategorii związanej z architekturą miejską. Zdjęcie zatytułowane „Circled” zaintrygowało mnie na tyle, że zacząłem szukać informacji o Joannie i jej fotografii. Tak natrafiłem na Jej niezwykłą galerię zdjęć na Instagramie oraz w serwisie 500px. Dowiedziałem się, że mieszka we Francji, jest z wykształcenia historykiem sztuki i narzeczoną jednego z najbardziej popularnych fotografów mobilnych Paryża (@vutheara). Joasia dołączyła do grupy Mobilni jako jedna z pierwszych osób i wciąż jest z nami, angażuje się w dalszy rozwój grupy, brała udział w naszej poznańskiej wystawie (specjalnie ściągnęła na nią swojego narzeczonego z Paryża, który bardzo nam pomógł podczas instalacji zdjęć).
Przez kilka miesięcy Joasia pracowała w Katowicach i właśnie wtedy miałem okazję po raz pierwszy ją spotkać i porozmawiać o zdjęciach. Z entuzjazmem opowiadała o początkach swojej przygody z fotografią i o tym jak fotografia mobilna rozwija się w kraju mody, sztuki i dobrej kuchni. Joasia podchodzi do fotografii bardzo poważnie, z dużym zaangażowaniem. To nie jest dla niej tylko hobby – to coś więcej – sposób na życie, forma relaksu i odkrywania świata. Niezwykła pasja i czas, jaki ta drobna, atrakcyjna kobieta poświęca fotografii, przynosi piękne efekty – autorską wystawę w Japonii, współpracę z agencjami turystycznymi, rosnącą popularność i rozpoznawalność.

Michał Koralewski: Pierwsze, co na Twoich zdjęciach rzuca się w oczy, to duża dbałość o kompozycję. Symetria, odbicia w wodzie i szybach okiennych, równoległe linie mostów, budynków i ulic, to wszystko sprawia wrażenie świata sterylnego, niezakłóconego chaosem i pośpiechem. To w żadnym wypadku nie jest zarzut, wprost przeciwnie – jestem pod wrażeniem Twojej umiejętności odnajdywania porządku w miejskim nieładzie. Jedynym elementem zakłócającym tę harmonię i symetrię są ludzie. W przeciwieństwie do Łukasza, o którym pisałem tydzień temu, postacie na Twoich zdjęciach nie grają pierwszej roli, są zaledwie jednym z elementów zdjęcia, niknącym daleko w tle. Ale mimo to mają ogromne znaczenie dla całości kompozycji – poprzez swoją asymetrię wzmacniając poczucie ładu na Twoich fotografiach. Czy robiąc zdjęcia planujesz wcześniej cały kadr i specjalnie czekasz aż w odpowiednim miejscu pojawi się jakiś człowiek?
Joanna Lemańska: Różnie to bywa, ale najczęściej faktycznie czekam, aż jakaś postać wejdzie w kompozycję i ją dopełni. Czasem wystarczy postać 5 minut, a innym razem 15. Moim rekordem jest czekanie ponad godzinę (było warto!) ;)

Michał: Dość często na Twoich zdjęciach pojawiają się parasole. Czy w Paryżu ciągle pada?
Joasia: Niestety pada dosyć często! Jesień i większa część zimy są często bardzo deszczowe i szare. Najpiękniejszym miesiącem jest chyba wrzesień, wtedy pogoda naprawdę dopisuje, no i niektóre miesiące wiosenne.

Michał: Na co dzień mieszkasz w Paryżu, ostatnie kilka miesięcy spędziłaś jednak w Katowicach, fotografując Górny Śląsk i inne polskie miasta. Czy dostrzegasz jakąś różnicę w reakcji przechodniów na fotografującą ich osobę? Gdzie się łatwiej fotografuje?
Joasia: Niestety tak, widzę dużą różnicę w reakcjach. W Paryżu właściwie brak jakiejkolwiek reakcji, przechodnie raczej nie zwracają na to uwagi. Czasem, gdy któryś z nich zauważy, że pojawia się na zdjęciu, to się uśmiecha i mnie pozdrawia :) Zdarza się też, że przechodnie zatrzymują się żeby spytać, czy jestem fotografem, chcą trochę pogawędzić. Jest to bardzo sympatyczne. Tymczasem w Polsce, czy to w moim rodzinnym Słupsku, czy to na Śląsku, w najlepszym razie nikt nie zwraca na mnie uwagi. Częściej jednak na twarzach przechodniów maluje się zaskoczenie i wyraz twarzy mówiący „co ona tam takiego robi”, plus taka mieszanka jakby podejrzliwości. No i nagminnie mam problem z nadgorliwymi ochroniarzami. W sytuacji gdy robię zdjęcia budynkom (z zewnątrz!) bardzo często podchodzi pan ochroniarz i informuje, że jest zakaz robienia zdjęć… Jest to dla mnie niezrozumiałe i absurdalne, ale z reguły się do tego stosuję, bo nie chcę szukać guza.

Michał: Czy na Górnym Śląsku, w miejscu kojarzącym się z kopalniami, pyłem węglowym i niszczejącymi familokami, można odnaleźć symetrię i porządek?
Joasia: Pewnie, że można. Tak jak wszędzie. Wystarczy np. rzucić okiem na dolne partie Superjednostki w Katowicach.

Michał: Z którego swojego zdjęcia jesteś najbardziej dumna? Opowiedz jak powstało.
Joasia: Sama nie wiem, nie mam za bardzo ulubionego zdjęcia. Jestem najbardziej dumna chyba z tych, których zrobienie wymagało dobrego refleksu, wprawy i szczęścia. Przykładowo w przypadku tego zdjęcia czas reakcji był bardzo krótki, niewiele czasu do namysłu, a mimo tego udało mi się zrobić dokładnie takie zdjęcie jakie chciałam.

Jestem też bardzo przywiązana do zdjęć, których zrobienie zostało okupione długim czekaniem, tak jak w przypadku tego zdjęcia poniżej.

Michał: Zwycięstwo w Mobile Photo Awards, wystawa autorska w galerii Yamashita w japońskim Kioto, współpraca fotograficzna z platformą Hejoramą itp. to już dość znaczące sukcesy w Twojej karierze fotograficznej. Pozwól mi na niedyskretne pytanie – czy udaje Ci się sprzedawać swoje zdjęcia? Czy z fotografii mobilnej można żyć?
Joasia: Tak, udaje mi się je sprzedawać, ale raczej przy okazji wystaw (jak np. ta w Kioto). O wiele rzadziej sprzedaję pojedyncze zdjęcia, ale też się czasem zdarza. Nie znam nikogo, kto utrzymuje się tylko i wyłącznie z fotografii mobilnej. Wielu trochę na tym zarabia, ale wszyscy których znam, mają jakieś inne, główne źródło zarobków. Tak więc czy można z tego żyć? Wydaje mi się, że byłoby ciężko.

Michał: Czy masz jakieś marzenie związane z fotografią mobilną? Czy jest jakieś miasto, które chciałabyś sfotografować?
Joasia: Nie mam jakichś szczególnych marzeń :) Bardzo chciałabym porobić zdjęcia w Berlinie i w Lizbonie. Te dwa miasta są na mojej europejskiej liście marzeń. Świetnie byłoby też móc podróżować przy pomocy fotografii. Mam szczęście, bo chyba jestem na dobrej drodze. Wszystkie podróże które odbyłam w tym roku (Hiszpania, Japonia, Niemcy, Belgia) miały miejsce właśnie dzięki fotografii.

Michał: Na koniec podziel się z nami swoją listą ulubionych aplikacji, z których korzystasz w swoich fotograficznych pracach.
Joasia: Lista będzie krótka: Snapseed, Camera+, VSCO Cam, Afterlight i Phonto. Tylko z tego korzystam.

A teraz, jak przystało na konwencję Follow Friday — zestaw linków, pod którymi można znaleźć Joasię. Serdecznie polecamy!

Strona internetowa | Instagram | 500px | Facebook | Twitter

I jeszcze na zakończenie kilka, wybranych przeze mnie, zdjęć Joasi:





Zostaw komentarz

MENU: