Co tak naprawdę przyniósł mobilnej fotografii iOS 7?

21 listopada 2013

Autor: Michał Szklanowski

Większość użytkowników iPhona, spytana o to, co nowego pojawiło się w niedawno wdrożonym systemie iOS 7, odpowie: nowy design. Z tego artykułu dowiecie się jak technologiczne innowacje w aplikacji Aparat, Zdjęcia i iPhoto, a także znaczące zmiany w silniku do zapisu zdjęć całkowicie zrewolucjonalizowały sposób w jaki obrabiamy zdjęcia na iPhonie.

Wstęp – proces twórczy w świecie przed iOS 7
Większość fotografów mobilnych obrabia swoje zdjęcia przed ich opublikowaniem. Zależnie od fotografa, obróbka może być ekstremalnie prosta, np. wyprostowanie horyzontu czy dołożenie filtru czarno-białego w Snapseed, lub też może to być wieloetapowy, skomplikowany proces, w wyniku którego zdjęcie wykonane aparatem smartfona zamienia się w coś, co niektórzy ludzie określają mianem foto-art.

Jeżeli w ramach procesu twórczego fotograf przerzuca zdjęcie pomiędzy różnymi aplikacjami, dokonując różnych korekt, to mówimy tu o tzw. „appingu”. W ramach appingu fotograf zmienia aplikacje tak jak malarz narzędzia malarskie, przycinając zdjęcie w jednej aplikacji, w innej dodając teksturę tła, w jeszcze innej stosując kreatywne filtry. Efekty mogą być bardzo ciekawe.

Czy jest coś co ogranicza nas w appingu? Format zapisu zdjęcia. Nasze zdjęcia zapisywane są w smartfonie w stratnym formacie JPEG. Stratnym – to znaczy, że przy zapisie zdjęcia część informacji w nim zawartych jest tracona z powodu kompresji. Zyskujemy za to znaczące zmniejszenie rozmiaru zdjęcia – a więc więcej zdjęć mieści się na smartfonie, zanim go zapełnimy.

Jeżeli zdjęcie w ramach naszego procesu obróbki zapisujemy raz, góra dwa razy – nie ma się czym przejmować. Natomiast jeżeli nasz proces obejmuje 8-10 lub więcej kroków, to musimy się zastanowić, czy zależy nam za zachowaniu dobrej jakości końcowego zdjęcia. Jeżeli nie, bo zdjęcia ma być specjalnie cyfrowo postarzone i zniszczone – omińcie następny paragraf. Jeżeli tak – czytajcie dalej.

Żeby zilustrować problem, wykonałem zdjęcie elektrycznych przewodów zasilających tramwaje miejskie – na tle niebieskiego nieba. Na ilustracji 1 widzicie fragment tej fotografii w dużym powiększeniu. Na górze – oryginalne zdjęcie. Na dole, to samo zdjęcie, ale po 10 operacji zapisu do rolki filmu w iPhone. Spójrzcie na przewody – wokół nich pojawiły się czerwonawe, półprzezroczyste punkciki – zjawisko znane pod nazwą artefaktów JPEG (ang. JPEG artifacts).

artefakty-JPEG

Ilustracja 1 – Widoczne artefakty po wielokrotnym zapisie

Artefakty JPEG obniżają jakość fotografii, tym bardziej, im więcej zapisów wykonacie. Jeżeli zależy Ci na jakości Twoich fotografii – staraj się wykonywać jak najwięcej operacji w jednej aplikacji, tak aby zminimalizować ilość zapisów.

No dobrze, powiecie, ale mój proces twórczy ma zwykle kilkanaście kroków (z użyciem różnych aplikacji). Jak mam to pogodzić z pogarszająca się z kroku na krok jakością zdjęcia? Czytajcie dalej, a Wasza ciekawość zostanie zaspokojona.

Co dobrego, a co złego przyniosła nowa aplikacja Aparat
Megabajty tekstu napisano już o nowej aplikacji Aparat.  Zapewne każdy z Was czytał niejeden jej test, więc nie będę się powtarzał opisując to, co oczywiste. Może tylko podsumuję w skrócie:

– całkowicie zmieniony interfejs graficzny, zgodny z wytycznymi iOS 7,
– nowy tryb do robienia zdjęć o formacie kwadratowym (ukłon w stronę Instagram),
– możliwość robienia zdjęć w trybie ciągłym (po przytrzymaniu przycisku migawki),
– 9 filtrów, które można włączyć w trybie „live” podczas robienia zdjęcia,
– możliwość robienia pojedynczych zdjęć podczas zapisu wideo.

Dla mobilnych fotografów najważniejsze są dwie rzeczy, o których większość testów zwykle nie wspomina:
Na plus: Krótszy czas reakcji na wciśnięcie przycisku migawki. W iOS 7 Apple zrezygnował z efektownej, ale czasochłonnej animacji zamykającej się przesłony i zdjęcia robi się po prostu dużo szybciej.
Na minus: Nie można korzystać ze spustu migawki jak poprzednio, to znaczy unosząc palec znad spustu. Tryb ciągłego robienia zdjęć wymusił wyłączenie tej opcji. Tak więc by zrobić zdjęcie, naciskamy spust migawki (co powoduje niestety dużo częściej poruszenie zdjęcia). Polecam korzystanie z przycisku Volume Up/Down lub najlepiej ze spustu za pomocą słuchawek (także przyciskami do regulowania głośności).

Nowa aplikacja Zdjęcia czyli wreszcie porządek w szufladzie ze zdjęciami
Aplikacja Zdjęcia w iOS 7 również została odmłodzona, a do tego zaopatrzona w następujące nowe funkcje:
– nowy widok z podziałem na Chwile, Zbiory i Lata, który umożliwia szybsze nawigowanie wśród tysięcy zdjęć,
– automatyczne albumy dla panoram i wideo, które pozwalają na łatwy dostęp do nich dostęp bez potrzeby przeszukiwania całego archiwum zdjęć,
– możliwość użycia filtrów (tych samych co w aplikacji Aparat) na już zapisanych zdjęciach.

Znów niewiele osób wie o bodajże najważniejszej nowej funkcji dla mobilnych fotografów: grupowaniu tych samych zdjęć razem.
Weźmy sobie taki przykład: zrobiłem zdjęcie zabytkowego domu. Po zrobieniu zdjęcia uznałem, że dom lepiej wyglądałby jako fotografia czarno-biała. Użyłem więc swojego ulubionego programu do zdjęć (Snapseed), przerobilem zdjęcie na czarno-białe i zapisałem do rolki. Efekt wygląda tak: zdjęcie oryginalne i przerobione zostały od siebie rozdzielone kilkoma innymi zdjęciami, które zostały zrobione w międzyczasie (w przypadku iOS 6).

Ilustracja 2 - Rozdzielenia zdjęć: oryginalnego i przerobionego

Ilustracja 2 – Rozdzielenia zdjęć: oryginalnego i przerobionego

Każdy, kto obrabiał zdjęcie w kilku krokach, wie, jak bolesne jest potem odnajdowanie takich zdjęć wśród tysięcy innych. Na szczęście ten problem został wyeliminowany wraz z nadejściem iOS 7. Zamiast ze zwyczajowego widoku rolki wystarczy skorzystać z widoku Zdjęcia, aby zobaczyć swoje zdjęcia (oryginalne i po modyfikacjach) przytulone jedno do drugiego. Znaczące ułatwienie życia.

Ilustracja 3 - Zdjęcie oryginalne i zmodyfikowane pogrupowane razem

Ilustracja 3 – Zdjęcie oryginalne i zmodyfikowane pogrupowane razem

Nie-destrukcyjna obróbka zdjęć w iOS 7 przy użyciu iPhoto

No dobrze, przyznaję się, wpadłem na to przypadkiem. A przypadek wyglądał dokładnie tak: bawiąc się nową aplikacją Aparat, zrobiłem zdjęcie używając jednego z 9 wbudowanych filtrów. Możliwość korzystania z podglądu z filtrem w trybie „live” była całkiem ciekawa, ale kiedy wczytałem potem zdjęcie w aplikacji Zdjęcia, efekt niezbyt mi się podobał. Wszedłem w tryb Edycja, wcisnąłem przycisk filtrów i spróbowałem dobrać jakiś inny filtr. Ku mojemu nieopisanemu zdumieniu jednym z filtrów był filtr Brak czyli powrót do zdjęcia bez filtra. Zaraz! Jak to? Przecież zdjęcie zostało zapisane w rolce jako JPEG, z nałożonym filtrem. Przecież widziałem. Ale czy rzeczywiście?

Krótkie poszukiwania w Sieci zaprowadziły mnie do tego artykułu, gdzie moje podejrzenia zostały potwierdzone. Nie trzymając Was dłużej w niepewności, oto co wykryłem:

W iOS 7 Apple przepisał całkowicie silnik do zarządzania zdjęciami. W wyniku tego zdjęcia są trzymane zawsze jako oryginały, a dodatkowe efekty lub filtry są nakładane na nie „w locie” kiedy zdjęcie jest pokazywane. Co to oznacza w praktyce? W aplikacji Zdjęcia możesz zmienić lub usunąć filtr nałożony przez aplikację Aparat podczas robienia zdjęcia. Jeżeli wykadrujesz zdjęcie i po jakimś czasie będziesz chciał zmienić swoją decyzję – możesz to zrobić, bo oryginalne zdjęcie jest ciągle pod spodem! Tak samo autokorekta i usuwanie efektów czerwonych oczu. Wszystko to, co powyżej, stosuje się również do aplikacji iPhoto, którą Apple dostarcza za darmo z nowymi urządzeniami (a dla tych, którzy mają starsze – kosztuje 4.49 EUR).

iPhoto, jako aplikacja od Apple, może (i korzysta) z tego samego nowego silnika do zdjęć co aplikacja Zdjęcia. Tak więc:

– w iPhoto widać wszystkie obróbki wprowadzone za pomocą aplikacji Zdjęcia, można je zmodyfikować lub usunąć,
– iPhoto ma prawo do zapisu do rolki, a także do usuwania zdjęć z rolki,
– zmiany dokonane na zdjęciu w iPhoto są natychmiast widoczne w rolce, a przez to dostępne dla innych programów np. Snapseed.

To nie pierwszy raz, kiedy Apple faworyzuje swoje aplikacje, umożliwiając im dostęp do dużo bogatszego, prywatnego API, podczas gdy programy firm trzecich są skazane na dostęp do publicznego API, które w tym przypadku nie umożliwia zapisu do rolki. Najlepszym porównaniem silnika do obróbki zdjęć w iOS 7 będzie porównanie do profesjonalnych aplikacji Apple Aperture i Adobe Lightroom które mają identyczne podejście do nie-destrukcyjnej obróbki zdjęć. A więc Aperture i Lightroom – w Twojej kieszeni!

Co to dla mobilnych programistów oznacza? Ano to, że zaczynając obróbkę zdjęcia, ZAWSZE zaczynajcie od tego, co można zrobić w programie Zdjęcia i iPhoto. Wszystkie te modyfikacje są po pierwsze nie-destrukcyjne, i możecie je w każdej chwili wycofać, po drugie, ze względu na brak zapisu nowego zdjęcia JPEG, nie pogarszają w żaden sposób jakości zdjęcia.

Żeby nie być gołosłownym, przeprowadziłem ten sam test co na początku artykułu, tzn. wyeksportowałem 10 razy fotografię elektrycznych przewodów na tle nieba. Zgodnie z moją teorią, po 10 zapisach jakość zdjęcia nie obniżyła się nawet odrobinę.

brak-artefaktow-JPEG

Zdjęcie 4 – Brak artefaktów nawet po wielokrotnym zapisie

Innych zalet iPhoto nie muszę chyba tłumaczyć, ale powiem Wam o dwóch ciekawych sprawach:

– iPhoto, nawet w widoku rolki, albo dowolnego innego albumu, stosuje takie samo inteligentne grupowanie zdjęć pochodzących od tego samego oryginału jak widok Zdjęcia w aplikacji Zdjęcia,
– iPhoto przestał zapisywać edytowane w zdjęcia w swojej wewnętrznej bibliotece (bo ma teraz dostęp do rolki), więc wszystkie zdjęcia, które przeszły przez iPhoto, są elegancko dodawane do nowego folderu w aplikacji Zdjęcia pt. iPhoto dla iOS (lub iPhoto for iOS jeżeli używacie angielskich ustawień językowych).

Ilustracja 5 - Zdjęcie oryginalne i zmodyfikowane pogrupowane w folderze w iPhoto razem

Ilustracja 5 – Zdjęcie oryginalne i zmodyfikowane pogrupowane w folderze w iPhoto razem

Podsumowując, do czasu gdy inne aplikacje uzyskają podobny dostęp do silnika zdjęć jak iPhoto, zaczynając obróbkę zdjęcia pomyślcie, czy tego co chcecie z nim zrobić – nie możecie zrobić w iPhoto. A ten możliwości ma naprawdę spore…


O autorze

Michał Szklanowski

Michał Szklanowski

Fotografią mobilną zaraziłem się kilka lat temu, kiedy zacząłem używać iPhone’a 3GS. 3GS został w zeszłym roku zastąpiony 5-tką, a ja dalej robię zdjęcia i nie mogę się nadziwić jak wielkie możliwości daje fakt, że aparat masz zawsze przy sobie. Lubię fotografować architekturę, przyrodę, ale także fotografię miejską. Uwielbiam spędzać czas, obrabiając moje zdjęcia w „cyfrowej ciemni” mojego iPhone’a i iPada.

Zdjęcia Michała możecie obejrzeć tutaj: http://instagram.com/szklanowski

komentarze 3

  1. Rafał Piotrzkowski napisał(a):

    Tak, zmiany jakie przyniósł w tej materii iOS 7 bardzo mi się podobają. Jak również to, że iPhoto jest w końcu do czegoś przydatne. Szczególnie na iPadzie. Szkoda tylko, że nadal nie można mieszać filtrów jakie udostępnia. Chyba, że nie odkryłem metody jak to uczynić.
    Swoją drogą dobry artykuł!

  2. Michał Koralewski napisał(a):

    A mnie to grupowanie zdjęć strasznie irytowało. Zdjęcie, które przeedytowałem trafiało nagle – zamiast na koniec rolki – gdzieś w sam środek i ponowne odnalezienie takiego zdjęcia było procesem wyjątkowo żmudnym. Podział według zbiorów wydawał mi się jakąś straszną masakrą.

    Dopiero wczoraj zauważyłem, że poprzedni podział według Albumów też jest dostępny…
    (facepalm)

  3. Ala Tomczak napisał(a):

    Ciągłe zapisywanie i odczytywanie JPG zawsze bedzie prowadzić do powstawania artefaktów, dlatego kożystamy z plików o kompresji bezstratnej.

Zostaw komentarz

MENU: