Co i jak — rozważania o mobilnych zdjęciach. Część II, „Asfaltowa dżungla”.

19 listopada 2013

Autor: Wojtek Papaj

Jednym z najpopularniejszych tematów fotograficznych, szczególnie ulubionym przez fotografów mobilnych, jest miasto. Codzienne życie ulicy, wydarzenia wielkie i małe, sceny rodzajowe i charakterystyczne typy, gra świateł i miejska architektura — oto street photography.

Fotograf — uzbrojona wersja samotnego wędrowca, badacza, łowcy przemierzającego miejskie piekło; spacerowicz-podglądacz odkrywający w mieście pejzaże lubieżnych skrajności. Adept radosnej sztuki patrzenia, koneser empatii, włóczęga poznający malowniczość świata.

Susan Sontag, O fotografii (przekład własny)

Drugą edycję naszego „przeglądu wszystkich przeglądów” zaczynamy podobnie jak pierwszą — od absolutnego klasyka, ba, archetypu! Witryna sklepu odzieżowego, manekiny, odbicie ulicznego pejzażu w szybie — tak, tak, macie rację: to Eugene Atget!!! Chociaż nie, Atget nie ma konta na Instagramie… W takim razie to musi być Łukasz Gurbiel (@sollyth)!

what a wonderful world_sollyth

Zdjęcie Łukasza (zatytułowane „what a wonderful world”) wykorzystuje naturalne obramowanie sklepowej witryny, przez co centralny — dosłownie i w przenośni — motyw tym bardziej przyciąga wzrok widza: rząd błyszczących (zapewne złotych), bezgłowych i bezrękich damskich manekinów jak grupa cheerleaderek uchwycona w trakcie zespołowej ewolucji. Konsumpcyjny kontekst dodatkowo podkreśla siermiężne ogłoszenie przyklejone do szyby: „NOWY TOWAR”.

Jest jednak szczegół, który nie pozwala uznać tej fotografii za feministyczny manifest ;-) — oto wśród kalekiej, skomercjalizowanej kobiecości dostrzegamy upchnięty, chudziutki męski korpusik; tak samo kaleki, lecz statyczny i osamotniony, przypadkowy. Patrząc nań, nie sposób nie pomyśleć o ubezwłasnowolnionych, drobnych chłopkach prowadzanych na smyczy przez dominujące kobiety z grafik Brunona Schulza

Inne oblicze miasta i inna technika — „Remembering the Eiffel Tower” Rafała Piotrzkowskiego (@widmowy).

remembering the eiffel tower_widmowy

Bardzo trudne zadanie, bo przecież główny motyw jest jednym z najdokładniej obfotografowanych obiektów na świecie… I Rafał, przewrotnie, właśnie to (obfotografowywanie wieży Eiffela) uczynił tematem swojego zdjęcia! Efekt ruchu, turystycznego rozgwaru, a nawet chaosu umyślnie jeszcze wzmocnił, składając obraz z dwóch fotografii wykonanych (mniej więcej) z tego samego miejsca, choć pod innym nieco kątem. Wrażenie wielkomiejskiego zawrotu głowy łagodzi stonowana kolorystyka oparta na lekko tylko trąconych kolorem eleganckich szarościach.

Odmienne podejście do kolejnego fotograficznego samograja prezentuje Paweł Szarek (@pawel_szarek). Krakowski Rynek, perspektywa wytyczona Matejkowską kolumnadą Sukiennic i zamknięta przez kamienice południowej pierzei oraz wieżę Ratusza. Nie one jednak stanowią główny motyw zdjęcia — elegancko rozmyte, utrzymane w pięknej, srebrzystoszarej tonacji, pozostają tylko tłem.

bez tytyłu pawel_szarek

W istocie fotografia podejmuje tematykę społeczną — na pierwszym planie, dodatkowo wyodrębniony z całej kompozycji ostrością, plecami do widza, śpi krakowski menel. Brudny, sponiewierany, samą swą obojętną obecnością bierze w ogromny cudzysłów turystyczny blichtr stołeczno-królewskiego miasta…

Na szczególną uwagę zasługują tu zastosowane rozwiązania techniczne: wspomniane skupienie ostrości na postaci bezdomnego podkreśla jego wyobcowanie, zaś nietypowy punkt widzenia — żabia perspektywa — gwałtownie sprowadza widza do poziomu bruku, gdzie zazwyczaj nie bywamy i bywać nie chcemy…

Nie ubawimy się także, analizując zdjęcie Karola Chęcińskiego (@chinese_karol). Uliczni grajkowie i wszelkiego sortu „street performerzy” to jeden z powszechniejszych motywów fotografii miejskiej, zazwyczaj jednak ich wizerunki oddają dynamizm, różnorodność i żywotność metropolii — akordeonista Karola uosabia raczej „melancholię ulicy”.

bez tytułu chinese_karol karol chęciński

Centralna perspektywa wspomagana snopem mocnego światła od razu skupia uwagę na odległej postaci muzyka. Główny bohater jest sam — rozgląda się, ale sam nie jest zauważany: przechodnie mijają go, obojętni — także wobec siebie nawzajem, zmierzają w przeciwnych kierunkach, zajęci swoimi sprawami.

Dodatkowym atutem kompozycji kadru Karola jest zrównoważenie tego mocnego skupienia wzroku na bohaterze poprzez nikłość jego sylwetki wobec powierzchni całego kadru — główna postać przyciąga, ale nie przytłacza.

No, ale street photography to przecież nie tylko mroczne strony miasta, to także ruch, dynamika, rytm i… humor. Ta ostatnia cecha dominuje w zdjęciu Asi Weltrowskiej (@asiaweltrowska), które właściwie… nie wymaga komentarza — jak mawia Król Julian, „są takie sytuacje” :)

bez tytułu_asia weltrowska

Humoru nie brak również w fotografii „music is my life” autorstwa @funkyspion’a:

music is my life_funkyspion

Perspektywa i czarno-biała konwencja wyjątkowo mocno działają tu na rzecz wydobycia głównego motywu: przejścia dla pieszych naśladującego wzór klawiatury fortepianu. W istocie jednak tę scenę „robi” dopiero postać dziewczyny (?) przeskakującej po „klawiszach” — to także muzyka miasta, jakże odmienna przecież od sceny uchwyconej przez Karola Chęcińskiego.

Zostaw komentarz

MENU: