Gosia Radziszewska

Follow Friday: Gosia Radziszewska

25 października 2013

Kim są Mobilni? Czego poszukują w fotografii i co ich najbardziej inspiruje? Jakich aplikacji używają i czy mają jakieś fotograficzne… marzenia? Tymi pytaniami rozpoczynamy cykl krótkich, piątkowych artykułów, w których członkowie grupy Mobilni będą opowiadali o sobie i swoim warsztacie fotograficznym. Serdecznie zapraszamy do lektury, a na pierwszy ogień przedstawiamy Wam Gosię Radziszewską.

Gosia była pierwszą osobą, którą wyróżniliśmy w ramach akcji „Mobilni wybrali!”. Spodobał nam się sposób, w jaki na swoich fotografiach pokazywała swoje rodzinne miasto. Krótko potem Gosia dołączyła do naszej grupy i od razu włączyła się w akcję Mobilny Tydzień, poszukiwanie utalentowanych fotografów mobilnych i przygotowania do wystawy. Zawsze pełna optymizmu i energii stała się jedną z najbardziej aktywnych osób w grupie – bierze udział w dyskusjach, podrzuca mnóstwo świetnych pomysłów, brała udział w wystawie „Mobilne Miasta” (nie tylko jako autorka zdjęć, ale także podczas samej instalacji wystawy), aktywnie działa na Instagramie i prowadzi grupowe konto na Facebooku. Ale przede wszystkim fotografuje Poznań komórką. Choć może słowo „fotografuje” nie odzwierciedla w pełni tego, co Gosia robi z szarymi, obdrapanymi kamienicami Poznania. Postanowiłem ją o to zapytać.

Michał Koralewski:  Gosiu, skąd wziął się pomysł na fotografię mobilną?
Małgorzata Radziszewska: Pomysł? Hmm… To nie było planowane. Po prostu pewnego dnia kupiłam sobie prawdziwego smartfona, który robi dobrej jakości zdjęcia. Mąż pokazał mi najpierw Instragram, a potem Snapseed – moją pierwszą aplikację do obróbki zdjęć. Błyskawicznie się wciągnęłam i tak od ponad roku publikuję swoje prace prawie codziennie.

Michał: Fotografujesz głównie swoje miasto, przestrzenie, które odwiedzasz w drodze między domem a pracą. Ale kolory na Twoich zdjęciach dalekie są od miejskich szarości. Dlaczego?
Gosia: Dzień przed wystawą „Mobilne Miasta” rozmawiałam na ten temat z dziennikarzem Radia Merkury. Ów, patrząc na moje szare gołąbki, zapytał z pewnością siebie w głosie: „Lubi Pani zatem fotografię czarno-białą?”. Energicznie zaprotestowałam, że nie, wręcz przeciwnie – lubię kolor! I potem padło to trudniejsze pytanie: dlaczego? Najprostsza odpowiedź jaka przyszła mi do głowy i którą podałam dziennikarzowi była taka, że mam dość „szarej rzeczywistości” na co dzień, więc w mojej galerii dominują kolory. Lubię nakładać barwne filtry na przybrudzone miejskim kurzem budynki. Podkręcam intensywność nieba o zachodzie słońca i z dziką radością poluję na wszelkie kolorowe obiekty czające się w miejskiej dżungli. One tam są i tylko czekają, aby wydobyć ich głębię! Wracając do Twojego pytania – dlaczego koloruję swoje zdjęcia? Bo można. Bo czuję się jak malarz. Bo miasto bywa zbyt szare.

Fot. Gosia Radziszewska

Fot. Gosia Radziszewska

Michał: Czy Twoje „malowanie miasta” to proces już z góry zaplanowany? Czy robiąc zdjęcie myślisz już o tym jako będzie ono wyglądało po edycji?
Gosia: Już na etapie kadrowania zdjęcia smartfonem wiem, jakiego filtru użyję, aby wydobyć piękno odrapanej ściany czy łuszczącej się farby. Wiem przykładowo, że zacznę od efektu „Drama” w aplikacji Snapseed. Dzięki temu odsłonię ciekawą fakturę powierzchni budynku. Mogę też wykorzystać „Selective Adjust” i zmienić jasność, kontrast lub nasycenie tylko pewnego obszaru fotografii. Spójrz na zdjęcie ściany z łuszczącym się tynkiem – ta cegła aż się prosiła, aby podbić jej kolor.

Zdjęcie przed i po edycji

Zdjęcie przed i po edycji

Michał: A w jaki sposób edytowałaś te dwie fotografie, na których widać drzwi starych kamienic?
Gosia: Ciekawe efekty dało użycie filtrów aplikacji Mextures. Świetnie się to sprawdziło w przypadku zdjęcia zielonych drzwi. Filtry „Vintage Gradients” i „Landscape Enhance” czynią cuda z krajobrazami, zachodami słońca i… z różnobarwnymi fragmentami architektury. Stopniowane odcienie filtrów oraz możliwość nakładania na siebie różnych warstw daje sporo możliwości edycyjnych. Drzwi, które widać na kolejnej fotografii, bardzo mi się podobały, gdy ujrzałam je po raz pierwszy. Niestety właściciele sąsiadujących kamienic nie ustalili ze sobą kolorystyki elewacji, a róż i zgniły pomarańczowy to nie jest zbyt dobrana para. Z pomocą przyszła jednak aplikacja Tinned Cam i jeden z jej standardowych filtrów „Grunge-Tin”. Potem trochę więcej światła, delikatne ocieplenie barw i kolor kamieniczek został ujednolicony.

Zdjęcie przed i po edycji

Zdjęcie przed i po edycji

Zdjęcie przed i po edycji

Zdjęcie przed i po edycji

Michał: Z którego zdjęcia jesteś najbardziej zadowolona? Czy jest takie, które można uznać za Twoją wizytówkę?
Gosia: Bardzo lubię ten zieleniący się kasztanowiec na tle szarej ściany – za przypadkowy efekt „colorsplash”. Podkręciłam to zdjęcie jedynie efektem Drama w Snapseedzie, a wiosenna zieleń i szara polska rzeczywistość załatwiły resztę :) Co ciekawe, ta fotka nie bije wcale rekordów popularności na Instagramie na moim profilu. Te zaś, które przekroczyły magiczny próg stu polubień, wcale nie należały do moich ulubionych, a nad niektórymi wręcz zastanawiałam się, czy je w ogóle opublikować.

Fot. Gosia Radziszewska

Fot. Gosia Radziszewska

Michał: Jakie jest Twoje największe fotograficzne osiągnięcie?    
Gosia: Zaproszenie do Grupy Mobilnych oczywiście :) To było dla mnie wielkie zaskoczenie. Wtedy po prostu „pstrykałam” sobie komórką i dopiero Mobilni uświadomili mi, że to, co robię, zwie się fotografią mobilną. Cieszę się, że nasze drogi się zeszły. (Od redakcji: Gosia jest zbyt skromna, nie wspomniała o swoich Instagramowych wyróżnieniach, takich jak na przykład wyróżnienie za zdjęcie monochromatyczne albo to, które otrzymała od grupy The Best Photographers)

Michał: Czy masz jakieś marzenie związane z fotografią mobilną? Czy jest jakieś miasto, które chciałabyś sfotografować? Fotograf, z którym chciałabyś porozmawiać? Może nowy sprzęt?
Gosia: Moje fotograficzne marzenie jest bardzo przyziemne. To nowy iPhone. Mój androidowy smartfon uległ poważnej awarii i musiałam go zwrócić. Wtedy moim zastępczym telefonem stał się stary iPhone 3gs mojego męża. Mimo iż aparat w 3gs pozostawia wiele do życzenia, to nadal daje mi możliwość korzystania z moich ulubionych aplikacji do obróbki zdjęć. Niektóre z nich, jak Mextures, AlienSky czy VSCOcam nie są dostępne na Androidzie, a jestem od nich uzależniona – nie mam więc innego wyjścia, muszę zdobyć iPhona z lepszym aparatem. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że to marzenie już niebawem się ziści.

Michał: To jeszcze na koniec podziel się z nami swoją listą ulubionych aplikacji, z których korzystasz w swoich fotograficznych pracach.
Gosia: 1. Snapseed – traktuję tę aplikację jako podstawowy zestaw narzędzi edycyjnych: przycinanie zdjęcia, kontrast, jasność etc., obecnie rzadziej używam filtrów typu Grunge czy Retrolux, bo wolę uzyskać te efekty przy użyciu innych aplikacji.
2. Mextures – naprawdę warto zainwestować w tę aplikację, można nią „postarzyć” zdjęcie poprzez dodanie kilku szumów, dodać kilka „light leak’ów”, można nakładać na siebie wiele filtrów aż do uzyskania pożądanego efektu kolorystycznego
3. VSCOcam – przydaje się do nakładania na zdjęcie szarego filtru przez co wygląda ono bardziej klimatycznie, VSCO to również znakomita społeczność.
4. Tadaa – można tą aplikacją wyostrzyć dany obiekt na zdjęciu, resztę pozostawiając rozmytą, czyli manipulować głębią ostrości; niestety efekt ten bywa zbyt „drapieżny” a granice ostrości i rozmycia wydają się nienaturalne, dlatego warto wtedy „zmiękczyć” takie zdjęcie inną aplikacją, np. VSCO.
5. AlienSky – to zestaw kosmicznych efektów specjalnych: księżyce, planety, gwiazdy, słońca, ale niekoniecznie trzeba używać ich wprost, czasem zdjęcie potrzebuje zaledwie kilku promieni słonecznych, a jakąś gwiazdą można zapalić miejską latarnię :)

A teraz, jak przystało na konwencję Follow Friday – zestaw linków, pod którymi można znaleźć Gosię. Serdecznie polecamy!

Instagram | VSCO grid| Flickr | Facebook | Blog kulinarny

Kilka, wybranych przeze mnie, zdjęć Gosi:





Tagi:

Jeden komentarz

  1. Patyska napisał(a):

    Goh.a robi zajebiaszcze foty! Kurcze, nawet o tym nie wiedziałam, kojarzyłam ją bardziej z amku ;)

Zostaw komentarz

MENU: