Wojtek Papaj | Mobilni wybrali!

29 maja 2013

W ramach akcji „Mobilni wybrali!” prezentujemy na naszej stronie wybranych fotografów mobilnych, którzy dzielą z nami pasję i mają do zaprezentowania ciekawą galerię zdjęć. Być może niektórzy z nich są już znani w kręgach fotograficznych, a być może to dopiero my „wyłowiliśmy” ich z Sieci i zaprezentowaliśmy ich prace szerszej publiczności. Poprzez akcję „Mobilni wybrali!” chcemy pokazać jak duży potencjał tkwi w urządzeniach mobilnych i jak wiele można dzięki nim pokazać, jeśli patrzy się na świat sercem. Przed Państwem Wojtek Papaj z Nowego Sącza, mistrz dekonstrukcji obrazu.

Obrazy Wojtka Papaja (znanego także jako Dr Pajchiwo) nie należą do najłatwiejszych w odbiorze. Na pierwszy rzut oka wydają się rozedrgane, brudne i ponure. Ale w tym fotograficznym szaleństwie jest metoda. Wojtek traktuje fotografię bardziej jako zapis wspomnień niż dosłowną rejestrację otaczającego go świata. I robi to w sposób mistrzowski, ukazując jednocześnie konsekwencję w swym działaniu. Oddajmy teraz głos Wojtkowi:

Wojtek Papaj - Jest, uwierz...

Wojtek Papaj: 10 lat temu udało mi się kupić wymarzoną lustrzankę (prosty analog Nikona). Jednak „prosta lustrzanka” okazała się jeszcze zbyt wymagająca dla amatora: duża, nieporęczna i pochłaniająca masę pieniędzy wydawanych na zdjęcia, na których ostateczny wygląd i tak nie miałem wpływu (wobec braku czasu i warunków do zorganizowania własnej pracowni). To wszystko sprawiło, że w końcu zastąpiłem analoga zaawansowanym cyfrowym kompaktem. Jednak dopiero technologia mobilna sprawiła, że mogłem bardziej konsekwentnie zaangażować się w fotografię.

Wojtek Papaj - Leniwe popołudnie

Jak wielu, także i mnie urzekła niebywała poręczność fotografii mobilnej. Aparat, który zawsze jest pod ręką – a więc najlepszy :), pełna kontrola nad procesem powstawania obrazu, jak również inspirujący potencjał globalnej społeczności wciągają bardzo szybko, jakby w potrzebie nadrabiania wieloletnich zaległości.

Wojtek Papaj - Znikający punkt

Mieszkam w Nowym Sączu, ale odwiedzając (zawodowo lub prywatnie) różne dziwne miejsca w kraju, poszukuję zwłaszcza pejzaży spektakularnie niespektakularnych, niezaburzonych wyjątkowością (estetyczną, przyrodniczą, historyczną etc.), nienarzucających z góry określonego odbioru (Jezusicku, jok tu piyknie!) i przez to pozostawiających więcej miejsca dla wyobraźni – mojej i ewentualnego widza.

Autorska ingerencja wydaje mi się gestem niezbędnym – nie wierzę w rzeczywistość na poziomie obrazu – Ceci n’est pas une pipe!; nie uprawiam publicystyki, choć mam ogromny szacunek dla reportażu i dokumentu.
Mówiąc „po filozoficznemu”, nie interesuje mnie Ding an sich, a raczej elan vital – twórczy potencjał tkwiący i w przedmiocie, i w podmiocie, a zwłaszcza – w twórczym działaniu.

Wojtek Papaj - Gorączka

Mój stosunek do fotografii mobilnej inspiruje (choć może nie bezpośrednio) tradycja piktorializmu – Steichen, Annan, Stieglitz i inni, których obrazy ktoś ładnie zdefiniował, mówiąc że działają raczej jak wspomnienie niż dosłowny zapis. Po odsunięciu ich – anachronicznego dzisiaj – powierzchownego kultu „malowniczości” zostaje przecież żywe i dla nas dążenie do filtrowania rzeczywistości zastanej przez własne emocje i sposób postrzegania; ale i zdolność selekcji – narzędzie ważne na każdym etapie pracy z obrazem.

Wojtek Papaj - Kwiat paproci

Wojtka możecie znaleźć tutaj:

http://www.flickr.com/photos/pajchiwo/

https://www.eyeem.com/u/291146

http://amptcommunity.com/profile/WojtekPapaj

Jeden komentarz

  1. pajchiwo napisał(a):

    piękne dzięki! od jutra zaczynam się chwalić :P

Zostaw komentarz

MENU: